Z niewykonań do nadwykonań w szpitalach

NFZ nie pozwoli dyrektorom szpitali zupełnie swobodnie dysponować pieniędzmi z wynegocjowanych kontraktów, tak żeby w razie pilnej potrzeby mogli przesuwać środki z jednego zakresu świadczeń na inny. Płatnik boi się, że szpitale nie troszczyłyby się o dostępności i dofinansowywały jedynie najbardziej opłacalne usługi.
Z niewykonań do nadwykonań w szpitalach
Podnoszony wielokrotnie postulat dokonywania przesunięć środków finansowych przez same szpitale zabrzmiał ostatnio głośniej, gdyż od kilku tygodni wiele lecznic ogranicza planowane przyjęcia pacjentów. Ich kłopoty wynikają z przekroczenia limitów określonych w kontrakcie z NFZ na dany zakres usług. Jednakże w innych zakresach mają one niewykorzystane pieniądze.

Dyrektorzy nie mają wolnej ręki w przesuwaniu pieniędzy w ramach przyznanych kontraktów. Mogą to zrobić, ale pod pewnymi warunkami i po uzyskaniu zgody płatnika. Mówił o tym ostatnio (6 grudnia) wiceminister zdrowia Sławomir Neumann, gdy odpowiadał w Sejmie na pytania posłów dotyczące sytuacji w szpitalach i instytutach medycznych w związku ze wstrzymywaniem planowych zabiegów, spowodowanym brakiem pieniędzy.

Wolna ręka pod kontrolą

Po ostatnich zawirowaniach związanych z koniecznością czasowego zawieszania przyjęć pacjentów, dyrektorzy oczekiwaliby jednak większej swobody w podejmowaniu tego rodzaju decyzji.
Obecnie szpital, po zakończeniu danego kwartału, może wystąpić do NFZ o przesunięcie środków, przy czym przesunięciu podlega nie więcej niż 20 proc. wartości kontraktu w danym zakresie.

Jednakże placówka po tej operacji finansowej, mimo że dalej notuje niewykonania (a więc teoretycznie ma wolne środki), musi czekać aż Fundusz zatwierdzi roczne rozliczenie. Dopiero po tym można ponownie zwrócić się do NFZ o przesunięcia między tymi zakresami, w których świadczenia nie są w pełni zrealizowane, a tymi, w których przekroczono limit wyznaczony kontraktem.
- To sztywne podejście szczególnie niekorzystnie odbija się na poradniach specjalistycznych. Są poradnie wykonujące kontrakt na poziomie 60 proc., i takie, które przekraczają limity o 200, 300 proc. W takiej sytuacji bardzo potrzebna byłaby większa elastyczność w przesuwaniu środków - twierdzi Krzysztof Bestwina, do niedawna dyrektor i prezes NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu.

Optyka płatnika

- Dyrektorzy troszczą się o funkcjonowanie swoich placówek, o ich wyniki. W żadnym stopniu nie jest to zarzut pod adresem menedżerów - zastrzega Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ. Wyjaśnia, że po prostu tak skonstruowany jest system.
Ale jednocześnie dodaje: - Zadaniem płatnika jest natomiast stworzenie takich warunków, żeby pacjent miał gdzie się leczyć. W skali kraju odpowiada za to prezes, w skali województwa - dyrektor oddziału Funduszu. Podkreśla, że NFZ musi kontrolować wydawanie pieniędzy w szpitalach.

Rozważania o odmiennej roli płatnika i świadczeniodawcy Troszyński ilustruje przykładem. - Jeśli szpital zacznie przesuwać środki z kontraktu i doprowadzi w końcu do likwidacji okulistyki na terenie swojego powiatu, ale wzmocni w ten sposób ortopedię, to być może z punktu widzenia dyrekcji szpitala będzie to sytuacja optymalna. Ale czy również dla pacjenta?

Cały atykuł czytaj tu

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE