Zamieszanie w pomorskiej ochronie zdrowia

Ostatnie postępowanie konkursowe przeprowadzone przez Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ wywołało burzę. Okazało się, że kilka znanych, dużych szpitali straciło spore kwoty m.in. na umowach dotyczących ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki obrazowej.
Zamieszanie w pomorskiej ochronie zdrowia

- Panuje chaos - mówi Hanna Zych-Cisoń, wicemarszałek województwa pomorskiego. Fundusz podkreśla, że działał zgodnie z przepisami.

- Ludzie proszą dziennikarzy o interwencje. Duże, znaczące poradnie przyszpitalne nie wiedzą co robić z pacjentami wypisywanymi z oddziałów. Prywatne podmioty przekazują część kontraktu cesją na podmioty publiczne - mówi Hanna Zych-Cisoń, wicemarszałek województwa pomorskiego.

Wojewoda, pomorski marszałek oraz prezydenci Gdańska, Gdyni i Sopotu zaapelowali do premiera Donalda Tuska o unieważnienie konkursu na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. Według nich rozstrzygnięcia dotyczące AOS na lata 2013-2016 doprowadziły do realnego zagrożenie zdrowia i życia mieszkańców Trójmiasta i okolic.

Podobne pismo samorząd wojewódzki skierował w czwartek (20 czerwca) do prezes NFZ Agnieszki Pachciarz. - Wskazujemy na błędne, naszym zdaniem, rozwiązania systemowe, które eliminują z rynku ważne, strategiczne, duże szpitale - wyjaśnia wicemarszałek Zych-Cisoń.

Czytamy w nim m.in.: „W ocenie oferentów (...) Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ nie uwzględnia posiadanych certyfikatów i akredytacji, które mają wpływ na jakość udzielanych świadczeń (...). Nie uwzględnia się kompleksowości udzielanych świadczeń w jednym podmiocie (...). Realizacja badań diagnostycznych w trybie ambulatoryjnym na bazie funkcjonujących w szpitalach i przychodniach pracowni jest elementem kompleksowości usług medycznych, ciągłości procesu diagnostyczno-terapeutycznego oraz pozwala na racjonalne wykorzystanie potencjału ludzkiego, sprzętowego oraz lokalowego".

Włodarze zwracają też uwagę prezes Funduszu na przyjęte kryteria kontraktowania, które faworyzują świadczeniodawców realizujących wszystkie typy badań tomografem, ale nie uwzględniają specyfiki świadczeń zdrowotnych udzielanych przez konkretne podmioty oraz dotychczasowego doświadczenia placówek.

Elżbieta Kruszewska, p.o. dyrektora Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni przyznaje, że w dwóch konkursach jej szpital stracił stosunkowo dużą kwotę wobec poprzedniego kontraktu: - Zmniejszenie naszych kontraktów dotknęło zarówno AOS, jak i kosztochłonne procedury diagnostyczne. W przypadku poradni kardiologicznej nie dostaliśmy w ogóle kontraktu - informuje.

Podkreśla, że jest to dla niej niezrozumiałe, gdyż szpital ma doskonale funkcjonującą poradnię od lat 20, sześciu specjalistów kardiologów i czterech w trakcie specjalizacji. Tymczasem lecznica traci kontrakt na rzecz małego gabinetu z dwoma kardiologami.

- W naszej poradni zajmujemy się głównie leczeniem niewydolności krążenia, to jest bardzo trudny element opieki kardiologicznej. Ci chorzy są u nas najpierw hospitalizowani, potem ich obserwujemy ambulatoryjnie. Pacjent, który jest pod taką ciągłą, kompleksową opieką, ma u nas zapewnioną najbardziej ciągłą opiekę w kardiologii. Niestety, przy kontraktowaniu tej ciągłości nie brano pod uwagę - wyjaśnia Elżbieta Kruszewska.

Barbara Kawińska, dyrektor Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ przyznaje, że kontraktowanie przebiegło zgodnie z prawem, co potwierdza zresztą także Hanna Zych-Cisoń.

- Jeśli poradnia mówi, że pracuje na 100 proc. to dostaje więcej punktów, niż ta, która może pacjentowi poświęcić mniej czasu. Tak się dzieje w AOS. Poza tym, niestety, w części poradni mamy niedobór sprzętu - wyjaśnia dyrektor Kawińska. - Brakuje też gabinetów diagnostyczno-zabiegowych przy poradniach. Tłumaczenie, że jest jeden taki gabinet na wszystkie poradnie jest niezgodne z naszymi warunkami.

- Nie może dawać forów żadnemu podmiotowi - zastrzega Barbara Kawińska. Przypomina, że NFZ zapłacił już kiedyś karę nałożoną przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chodziło o pytanie zawarte w ofertach konkursowych Funduszu, dotyczące tzw. ciągłości leczenia, czyli - czy to jest pierwszy, czy kolejny kontrakt danej placówki?

- Wówczas podmioty, które pierwszy raz starały się o umowę z NFZ, zaskarżyły to pytanie i UOKiK nałożył na centralę Funduszu karę. Mamy więc związane ręce - mówi dyrektor POW NFZ.

Więcej na ten temat tutaj.

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE