Zarząd województwa wezwał CBA do lecznicy

  • Rynek Zdrowia (Daniel Mieczkowski)
  • 18-10-2011
  • drukuj
17 października Anna Gwara, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego, poinformowała o zawiadomieniu złożonym przez zarząd województwa do CBA w związku z podejrzeniem rażącej niegospodarności w zarządzaniu SP Szpitalem Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. przez dyrektora jednostki. - Czuję się opluty - komentuje dyrektor Andrzej Szmit.
Zarząd województwa wezwał CBA do lecznicy
Zarząd Województwa Lubuskiego 29 września zwrócił się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego z pismem o "przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych mających na celu rozpoznanie zasadności podejrzeń". - Obecnie oczekujemy na informację ze strony CBA - poinformowała Anna Gwara.

Bo nagle wzrosły zobowiązania...
Jak tłumaczy, wynik finansowy gorzowskiego szpitala po pierwszym półroczu zaniepokoił samorząd. Dlatego została przeprowadzona szczegółowa analiza i postępowanie wyjaśniające z jakiego powodu zobowiązania szpitala nagle wzrosły aż o 15 mln zł.

- Po spotkaniach z dyrektorem dopiero 9 września udało się ustalić, że przyczyną tak znacznego skoku zobowiązań było zaciągnięcie przez dyrekcję szpitala pożyczki w komercyjnej firmie na kwotę 10 mln zł, która była obarczona prowizją w wysokości 53 tys. zł i miała być spłacona w dwóch równych ratach w czerwcu i w lipcu - wyjaśnia Anna Gwara.

Podkreśla, że Andrzej Szmit, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim, nie występował o zgodę na pożyczkę do organu założycielskiego, nie informował też, że takie zobowiązanie chce zaciągnąć w jednostce, która i tak jest w trudnej sytuacji finansowej. Całkowity dług gorzowskiej lecznicy na koniec czerwca wynosił 258 mln zł.

Pożyczka na niekorzystnych warunkach?
Według Gwary pierwsza rata pożyczki w wysokości 5 mln zł, która miała być uregulowana w czerwcu, nie została wpłacona. Z tego powodu 28 czerwca doszło do podpisania umowy na wydłużenie tego zobowiązania na pięć kolejnych lat, do 2016 roku. - Z tym, że prowizja z 53 tys. zł wzrosła do 1,5 mln zł - mówi Anna Gwara.

Jak wynika z informacji, które przekazuje Tomasz Gierczak, członek zarządu województwa lubuskiego, w momencie, kiedy pierwsza rata pożyczki stała się wymagalna, szpital posiadał wolne środki na lokacie. Mimo to pożyczka została przekształcona z krótkoterminowej w długoterminową.

Zdaniem Gwary te fakty wskazują na narażenie jednostki przez dyrektora na dodatkowe obciążenia.

- Umowa została zawarta z firmą komercyjną na bardzo niekorzystnych warunkach, obciążona dużym oprocentowaniem. Na dodatek zastaw pod zobowiązanie stanowi kontrakt z NFZ na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną - tłumaczy dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia UM i dodaje, że to wszystko spowodowało, że 29 września zostało wystosowane pismo do CBA.

Po kontroli dymisja?

Tomasz Gierczak informuje, że protokół pokontrolny Urzędu Marszałkowskiego został już przekazany dyrektorowi szpitala. We wtorek (18 października) Andrzej Szmit będzie składał wyjaśnienia na posiedzeniu zarządu województwa. Według Gierczaka odwołanie dyrektora szpitala może być jednym z tematów jutrzejszego spotkania zarządu, jednak ostateczne decyzje będą podejmowane po spotkaniu.

Kontakt z dyrektorem Andrzejem Szmitem był utrudniony, ponieważ brał on udział w zorganizowanej przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego naradzie i szkoleniu dyrektorów jednostek ochrony zdrowia na temat  zakresu obowiązywania nowej ustawy o działalności leczniczej.

Czuję się opluty - to pretekst do zwolnienia

- Czuję się opluty i więcej Tomaszowi Gierczakowi publicznie ręki nie podam, chyba że usłyszę publiczne przeprosiny - w ten sposób dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie skomentował w Radiu Zachód poniedziałkową (17 października) konferencję prasową członka zarządu województwa lubuskiego. - Nie jestem złodziejem, hochsztaplerem, malwersantem - mówił zdenerwowany dyrektor.

Andrzej Szmit jest oburzony faktem, że to jego samorząd obarcza całkowitą odpowiedzialnością za finanse szpitala.

Podkreśla, że konieczność stawienia się we wtorek (18 października) na posiedzeniu zarządu województwa oznacza, że nie dano mu nawet czasu na ustosunkowanie się do wniosków zawartych w protokole pokontrolnym Urzędu Marszałkowskiego. Zauważa, że ma prawo do ustosunkowania do zarzutów na piśmie w ciągu siedmiu dni. - Takie zdanie jest wręcz napisane w protokole pokontrolnym.

Według Szmita nawet pobieżnie przeglądając protokół pokontrolny znajduje rzeczy, które są kuriozalne lub nacechowane złą wolą. Jego zdaniem możliwa jest sytuacja, w której protokół ma posłużyć tylko jako pretekst do zwolnienia.

Zawiniły nadwykonania
W odpowiedzi na zarzuty Urzędu Marszałkowskiego, dyrektor Andrzej Szmit tłumaczył we wrześniu br. dla portalu rynekzdrowia.pl , że zwiększenie zobowiązań to efekt niezapłaconych przez fundusz nadwykonań.

- Jeśli wykonuje się świadczenia medyczne, bo jest się do tego zobowiązanym, to oczekuje się zapłaty za ten obowiązek - mówił Szmit. - A co może zrobić szpital, gdy wykonał świadczenia, a obowiązki płatnika dotyczące finansowania nie zostały dotrzymane? - pyta. - Fundusz zalega nam ponad 8 mln zł za nadwykonania - tłumaczył.

- Ponieważ nie dostaliśmy w tym roku żadnych dodatkowych środków ani od płatnika ani też od organu założycielskiego, musieliśmy jakoś zapłacić naszym dostawcom. Jedynym sposobem było zaciągnięcie kredytu, co też zrobiliśmy - mówił Szmit.

- Za opóźnienie w płatnościach dostawcom usług i towarów płacimy odsetki w wysokości 13 proc. Kredyt, który zaciągnęliśmy w firmie, jest niżej oprocentowany - na 11 proc. Takie rozwiązanie jest, więc chyba korzystniejsze z punktu widzenia szpitala - dodaje.

Zbyt małe wsparcie

Dyrektor zapewnia też, że dług ma jedynie charakter księgowy. Wzrósł on drastycznie w czerwcu, w momencie zaciągnięcia kredytu. Jednak już w lipcu, kiedy placówka spłaciła część zobowiązań, spadł o 5 mln zł.

- Jeśli doliczy się do tego nadwykonania, które są na poziomie 8 mln zł, rezerwy celowe w wysokości blisko 2 mln zł, które szpital musi posiadać, to gołym okiem widać, że sytuacja w niczym nie odbiegała od tej, która była pod koniec ubiegłego roku.

Jedyna różnica, to ta, że chwilowo musieliśmy się posłużyć nie płatnościami ze strony NFZ, ale ze strony prywatnej firmy - tłumaczy dyrektor Szmit. Dodaje: - Jeśli w roku bieżącym nie daje się nic na utrzymanie tego ośrodka, bo cały budżet województwa na ochronę zdrowia (600 tys. zł) przeznacza się na Szpital w Zielonej Górze, to nie można oczekiwać cudu.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Szkoda,że ich nie ma wtedy,gdy są potrzebni,prawdaż? Nie chcą?

fryzjer, 2011-10-18 08:17:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE