Sąd ponownie zajmie się wysokością zarobków Tadeusza Truskolaskiego, prezydenta Białegostoku

W drugiej połowie listopada Sąd Okręgowy w Białymstoku ponownie zajmie się sprawą obniżenia zarobków Tadeuszowi Truskolaskiemu, prezydentowi Białegostoku. Korzystny dla Truskolaskiego wyrok I instancji zaskarżyła strona pozwana.
Sąd ponownie zajmie się wysokością zarobków Tadeusza Truskolaskiego, prezydenta Białegostoku
Głównym powodem obniżenia prezydentowi wynagrodzenia był brak absolutorium za 2015 rok (fot. Grupa PTWP)

Rada Miasta Białystok obniżyła zarobki Tadeusza Truskolaskiego w październiku ub. roku; głównym powodem decyzji był brak absolutorium za 2015 rok. Jednak w wypowiedziach wnioskujących o obniżkę radnych PiS, którzy mają w radzie samodzielną większość i są w opozycji do prezydenta, padały też zarzuty dotyczące np. braku inwestycji, nadzoru nad miejskimi spółkami, czy złego zarządzania oświatą i braku ładu urbanistycznego w mieście.

Biorąc pod uwagę wszystkie składniki wynagrodzenia, prezydent Truskolaski zarabiał ok. 13 tys. zł brutto miesięcznie. Obniżka, o której zdecydowali jesienią radni, to w sumie 3,8 tys. zł brutto.

Domagając się przed sądem pracy przywrócenia poziomu zarobków i odszkodowania, prezydent Białegostoku powoływał się na naruszenie zakazu dyskryminacji w zatrudnieniu z uwagi na poglądy polityczne i konflikt na tym tle z większościowym klubem radnych PiS.

Formalnie pozwał pracodawcę, czyli Urząd Miejski w Białymstoku, reprezentowany w sądzie przez radnego klubu PiS Marka Chojnowskiego. Chciał on oddalenia powództwa argumentując, iż podstawą decyzji o obniżce były wyłącznie względy merytoryczne. Podnoszony był też argument, iż to rada miasta decyduje o zarobkach prezydenta, a ocena jej uchwał leży w kompetencji sądów administracyjnych, a nie sądu pracy.

Ten ostatni (Sąd Rejonowy w Białymstoku jako sąd I instancji - przyp. red) uznał jednak, iż ma takie kompetencje, dotyczące rozpatrywania przypadków dyskryminacji w zatrudnieniu. W maju orzekł, iż za obniżką stały powody polityczne a nie merytoryczne, przywrócił prezydentowi miasta poprzedni poziom wynagrodzenia, zasądził mu również 12 tys. zł odszkodowania (z odsetkami) za okres obniżenia zarobków.

Strona pozwana złożyła apelację, w której domaga się zmiany zaskarżonego wyroku i oddalenia powództwa w całości, ewentualnie uchylenia orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji - poinformował sędzia Wiesław Żywolewski Sądu Okręgowego w Białymstoku.

W obszernej apelacji są podnoszone zarówno zarzuty dotyczące prawa materialnego, jak i procesowego.

Strona pozwana uważa m.in., iż sąd rejonowy nie był uprawniony do decydowania o zarobkach prezydenta, ustalanych poprzez uchwałę rady miasta; podnosi również w apelacji, iż błędem tego sądu było przyjęcie, że wskazane przez prezydenta powody - w jego ocenie - dyskryminacji, można zakwalifikować jako dyskryminację z powodu przekonań politycznych.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Leonarda: Wolne żarty. Widziałem już wiele debat absolutoryjnych. Absolutorium to wyłącznie ocena polityczna, nie mająca wiele wspólnego z oceną jakości pracy. W obecnym stanie prawnym tej dokonują mieszkańcy przy wyborach. A jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że to radni PiS, to wątpliwości nie mam ...żadnych. rozwiń

Julek, 2017-08-16 11:41:17 odpowiedz

Do Leonarda: Osobiście uważam, że dla stanowisk samorządowych nie powinno być minimalnych granic wynagrodzeń.

ernest hamengej, 2017-08-16 10:18:00 odpowiedz

Byłam zawstydzona czytając tekst o tym, jak ten facet chce wyszarpać 3 tys. To oburzające. Jeśli nie było absolutorium, to nie było dobrej pracy! Ależ pazerny, tfu.

Leonarda, 2017-08-16 10:09:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE