Andrzej Dera o podziale Mazowsza i ordynacji wyborczej: Marszałkowie i starostowie powinni być wybierani bezpośrednio na dwie, pięcioletnie kadencje

  • Rafał Kerger
  • 21-01-2016
  • drukuj
Andrzej Dera, minister odpowiadający za samorządy w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy uważa, że marszałkowie i starostowie powinni być wybierani bezpośrednio na maksymalnie dwie, pięcioletnie kadencje. - Wybory samorządowe mamy za 3 lata. Wprowadzenie kompleksowego systemu prezydenckiego w samorządach wymaga konsensusu, kompromisu, przeprowadzenia stosownych zmian przez Sejm. Zrobienie tego w 3 lata jest możliwe i jestem zwolennikiem tego terminu - mówi w wywiadzie dla Portalsamorzadowy.pl.
Andrzej Dera o podziale Mazowsza i ordynacji wyborczej: Marszałkowie i starostowie powinni być wybierani bezpośrednio na dwie, pięcioletnie kadencje
Andrzej Dera o wyborach w samorządach: - Osobiście także uważam, że należy to wszystko uporządkować. (fot.:prezydent.pl)

Jest to pana pierwszy wywiad dla Portalsamorzadowy.pl - dlatego zacznijmy od podstaw. Dlaczego akurat Andrzej Dera zajmuje się samorządami u prezydenta?

Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta: - Pan prezydent poprosił mnie o zajęcie się sprawami samorządów, ponieważ mam największe doświadczenie w kancelarii w tym zakresie. W 1990 r. zostałem najmłodszym radnym w pierwszych wyborach samorządowych w moim mieście. Potem pełniłem funkcje państwowe - ale na szczeblu miejskim - tworzyłem też struktury powiatowe. Byłem dwie kadencje radnym powiatowym i pierwszym starostą ostrowskim.    

Czy samorząd jest ważny dla prezydenta?

- Tak i to w bardzo szerokim wymiarze. Wiadomo: gminy, powiaty, województwa, ale także samorząd zawodowy, gospodarczy. Chodzi o to, żeby tworzyć przyczółki samorządności w różnych dziedzinach życia. Bo z samorządnością w Polsce mamy dobre doświadczenia. Reforma samorządowa udała się najlepiej ze wszystkich reform przeprowadzonych przez rząd Jerzego Buzka. Rozwój Polski gminnej, powiatowej i wojewódzkiej zaczął się właśnie wtedy, kiedy Polacy zaczęli lokalnie decydować. I prezydent będzie dbał o dalszy rozwój Polski obywatelskiej.

A jakie są pana priorytety?

- Są dwa. Pierwszy to eliminowanie z systemu prawnego tego, co samorządom doskwiera, usprawnianie systemu. Będą starał się być rzecznikiem tego typu spraw u pana prezydenta, ponieważ prezydent ma inicjatywę legislacyjną i można w bardzo prostej ścieżce przygotować prawo, które pomoże. Drugi priorytet – niemniej ważny – to promowanie dobrych inicjatyw samorządowych. Chciałbym, żeby prezydent jeżdżąc po Polsce wskazywał, zauważał dobre działania samorządowców tak, żebyśmy mogli uczyć się na przykładach.

Konkrety?

- Nie ma konkretów. I to jest zmiana filozofii. To nie my w kancelarii i pan prezydent – ex katedra – zajmować się będziemy szukaniem rozwiązań. My chcemy promować dobre rozwiązania, na które wpadną samorządowcy. To nie minister Andrzej Dera będzie zatem diagnozować co należy zrobić, na zasadzie: my mamy pomysł, a wy się dostosujcie.

Będę spotykał się ze starostami, prezydentami, wójtami, burmistrzami i pytał co utrudnia im lepsze, sprawniejsze funkcjonowanie. Nikt nie wie lepiej co doskwiera samorządom niż sami samorządowcy.

Uważa pan, że między samorządami brakuje konsultacji i wymiany dobrych praktyk?

- Otóż to. Czasami jest wręcz niezdrowa rywalizacja. Prezydent z zazdrością patrzy na starostę, starosta na prezydenta, już nie mówiąc o wójcie.

Także dlatego nie oceniam polskiego samorządu bezkrytycznie. Ta zazdrość, te tarcia nie są aby spowodowane zbytnim rozdrobnieniem władzy na szczeblu lokalnym?

- Tak, i osobiście także uważam, że należy to wszystko uporządkować.

Jak?

- Mamy system prezydencki w gminach i miastach. W powiatach z kolei funkcjonuje system mieszany. De facto mamy więc w samorządach znak firmowy naszego kraju, czyli brak systemu. Jestem zdania, że system prezydencki powinien także zaistnieć w polskich województwach i powiatach. Starosta i marszałek powinni być wybierani w wyborach bezpośrednich - to mój sposób na rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Dlaczego? Samorządowiec wybrany w wyborach bezpośrednich ma silny mandat społeczny. Wtedy nie będzie bałaganu.

 


KOMENTARZE (16)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do podpisałem: Zasada długiego bycia jest prosta, od pierwszego dnia po wyborach prowadzić za publiczne pieniądze kampanię wyborczą .Otoczyć się ludżmi ,którzy są tubą propagandową w terenie ,inwestować tam gdzie bedą licznie na mnie głosować ,opłacać się w lokalnych mediach ,żeby dobrze o mnie pisa...li ,utrzymywać dobre relacje z księdzem proboszczem ,organizować festyny i darmowe obchody ,uczestniczyć w lokalnych uroczystościach ,zgadzać się z radnymi i.t.d.To ma opanowane każdy Wójt w gminie wiejskiej i może z powodzeniem być 10 kadencji ,taka jest rzeczywistość na wsi polskiej z którą powinno się dawno skończyć. rozwiń

samorządowiec od 1990 r, 2016-01-22 11:13:03 odpowiedz

Do w koło Macieju: "Jeśli ktoś się sprawdza a mieszkańcy na niego głosują to po co zmieniać?". Ano po to zmieniać, by dać szansę komuś innemu, który jeszcze bardziej się sprawdzi.

podpisałem, 2016-01-21 21:31:15 odpowiedz

Zbyt duża jest ilość radnych , szczególnie w to widać w Gminach . 20 głosów i jest radnym wybranym przez rodzinę Wójta . I tak to jest w naszej nowej demokracji - klika . Wójt robi inwestycje na tych wsiach gdzie mieszka najwięcej wyborców . Natomiast małe wioski są opuszczane w inwestycjach , choć ...mieszka tam więcej ludności , ale brak im tam przebicia bo są dołączane do okręgów wyborczych rodzinnych . rozwiń

Radny, 2016-01-21 20:22:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE