Bezpośrednie wybory w powiatach i regionach: Co o pomyśle prezydenckiego ministra myślą starostowie i marszałkowie?

• Odpowiedzialny w kancelarii prezydenta RP za sprawy samorządowe Andrzej Dera wrócił do koncepcji bezpośrednich wyborów starostów i marszałków województw.
• Zapytaliśmy samorządowców o opinię. 
• Nikt nie zaprzeczył, że pochodzący z bezpośrednich wyborów starosta czy marszałek miałby silniejszą pozycję. Dla wielu jednak to nie przesądza, że warto dokonać zmiany ordynacji wyborczej.
Bezpośrednie wybory w powiatach i regionach: Co o pomyśle prezydenckiego ministra myślą starostowie i marszałkowie?
Czy losy starostów i marszałków rozstrzygać będą się przy wyborczej urnie? (na grafice podział mandatów w sejmikach wojewódzkich po wyborach, fot.: Robert Wielgórski/CC BY-SA 3.0).

To na razie tylko pomysł, ale już widać, że budzi spore kontrowersje. Mowa o bezpośrednich wyborach starostów i marszałków, przy jednoczesnym ograniczeniu ich rządów do maksymalnie dwóch kadencji. Możliwość wprowadzenia takich właśnie zmian przedstawił w wywiadzie dla Portalsamorzadowy.pl Andrzej Dera, minister odpowiadający za samorządy w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy samych zainteresowanych, czyli starostów i marszałków. Większość z nich przypomniała, że pomysł nie jest nowy. Pojawiał się już w przeszłości, przy okazji dyskusji poprzedzającej wprowadzenie bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów. Wtedy skończyło się na słowach, ale nie oznacza to, że od tamtego czasu temat został zupełnie zapomniany.

– Od lat, jako starosta i prezes Związku Powiatów Polskich, zabiegałem o takie właśnie rozwiązanie – przypomina Marek Tramś, starosta polkowicki, a w przeszłości prezes ZPP. Jego argumenty na „tak” zbliżone są do tych, które przedstawił Andrzej Dera.

– Starosta oraz marszałek województwa zyskaliby większą legitymację społeczną w zakresie sprawowanej funkcji, a jednocześnie gwarantowałoby to zwiększenie procesu demokratyzacji samorządu – stwierdza Tramś, choć zaznacza, że bez wprowadzenia głębokich zmian w ustroju samorządowym, zwłaszcza w zakresie finansów, samo wprowadzenie bezpośrednich wyborów starostów i marszałków nie wystarczy.

Bardziej ostrożny w swojej ocenie jest obecny prezes ZPP, a zarazem starosta bocheński Ludwik Węgrzyn. Nie uważa zmian w ordynacji wyborczej za coś, co akurat teraz jest samorządom najbardziej potrzebne.

– Nam w tej chwili potrzeba dwóch rzeczy: nowej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która zagwarantuje nam środki niezbędne do realizacji naszych zadań, i standaryzacji zadań, które realizują samorządy. A to? To jest jakaś zasłona dymna. Efekt patrzenia na wszystko przez pryzmat wielkiej polityki – ocenia Węgrzyn.

Woźniak i Saługa o wyborach bezpośrednich

O ile starostowie byliby gotowi dać zielone światło (a przynajmniej nie przeszkadzać) we wprowadzeniu bezpośrednich wyborów - to już pytani przez nas, obecni marszałkowie województw, widzą więcej znaków zapytania.

– Jeśli patrzeć na sprawę wyłącznie przez pryzmat zarządzającego regionem, to bezpośrednie wybory byłyby dla niego korzystne, gdyż w ich efekcie uzyskałby silny mandat, a zatem mógłby swobodniej dobierać sobie współpracowników i realizować autorskie koncepcje. Tyle że to jedyny plus takiego rozwiązania – mówi Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego. Znacznie więcej, jego zdaniem, jest minusów.

– Po pierwsze prowadzi to do zdecydowanej przewagi władzy wykonawczej, a ja jestem zwolennikiem jej sprawności, a nie dominacji. Zresztą organ wykonawczy i tak ma dziś dość instrumentów działania. Nie ma potrzeby jeszcze go wzmacniać – argumentuje Woźniak.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Lech Samorządowiec: Mazowieckie: województwo ok 5 milionów a Warszawa ok 1,7 czyli ok 30%, Łódzkie 2,5 miliona w województwie do 0,7 w Łodzi ok28% , Wrocław w Dolnosaskim na ok 20% udział. Ponieważ w takiej sytuacji kampanie wyborcze będą robione pod jedno miasto to można iść dalej i połączyć f...unkcje marszałka województwa z prezydentem miasta wojewódzkiego. Prawa obywateli z wojewódzkich prowincji na tym nie ucierpią. Już obecnie są iluzoryczne, po wprowadzeniu bezpośrednich wyborów spadły by do zera. Natomiast bezwzględnie potrzebna jest kadencyjność w samorządzie. Po dwu kadencjach co najmniej dwa lata przerwy na złapanie kontaktu z normalnym życiem. Co do powiatów to są po prostu zbędne. rozwiń

Piotr Stępień, 2016-01-27 04:15:45 odpowiedz

Do Lech Samorządowiec: Można to poprawić jeszcze na jeden sposób -bezwzględnie wprowadzić kadencyjność w Gminach i Regionach ,a w trybie natychmiastowym rozwiązać powiaty bo są nikomu niepotrzebne ,służyły jedynie kanalizacji politycznej na poziomie średnim .Od 1999 roku są przechowalnią działaczy P...O,PSL, PIS-u i innych ,którzy niewiele potrafią -nikt ze względu na brak kompetencji nie chce ich w gminie czy regionie -tyle rozwiń

samorządowiec od 1990 r, 2016-01-26 18:46:46 odpowiedz

Bezpośrednie wybory jak najszybciej.W większości państw europejskich na szczeblu gmin, powiatów a w Szwajcarii regionów zero polityki w prawdziwych samorządach!!!

Lech Samorządowiec, 2016-01-25 18:42:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE