PARTNER PORTALU
  • BGK

Ciąg dalszy sprawy likwidacji romskiego koczowiska we Wrocławiu

  • PAP/AH    26 września 2017 - 16:38
Ciąg dalszy sprawy likwidacji romskiego koczowiska we Wrocławiu
Nielegalne koczowiska nie są jedynie problemem Wrocławia. (zdj. ilustracyjne/Straż Miejska Grudziądz)

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zadał polskiemu rządowi pytania w sprawie skargi na Polskę 16 osób pochodzenia romskiego, obywateli Rumunii, związaną z wyburzeniem w 2015 r. przez miasto Wrocław ich koczowiska - podała Helsińska Fundacja Praw Człowieka.




• Skarga do ETPC została złożona na początku 2016 r. Dotyczy rozebrania nielegalnych baraków zamieszkiwanych przez kilkunastu rumuńskich Romów. 

• Decyzję podjął Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego ze względów zagrożenia pożarowego.

• HFPC zarzuca, że wyburzeń dokonano pod nieobecność Romów i bez ich wiedzy, w wyniku czego utracili "nie tylko domy, ale także pieniądze, leki, dokumenty i ubrania".

Rząd ma czas do 8 stycznia 2018 r. na odniesienie się do pytań Trybunału - poinformowała HFPC na swej stronie internetowej.

Według HFPC, z pytań w piśmie komunikującym sprawę rządowi wynika, że Trybunał będzie badał sprawę z punktu widzenia naruszenia art. 3 europejskiej Konwencji praw człowieka i podstawowych wolności co do zakazu tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania; art. 8 - prawa do życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do poszanowania mieszkania; art. 14 w związku z art. 8 - zakazu dyskryminacji oraz art. 13 w związku z art. 8 - prawa do skutecznego środka odwoławczego, a także art. 1 protokołu dodatkowego - prawa poszanowania własności.

W lipcu 2015 r. we Wrocławiu, na podstawie decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, rozebrano kilka nielegalnie wzniesionych baraków na terenie należącym do miasta, zamieszkiwanych przez kilkunastu rumuńskich Romów. Według prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza, PINB wskazał na zagrożenie pożarowe, jakie stwarzały zabudowania, a mieszkańcy koczowiska mieli być informowani o planowanej rozbiórce; zapowiadał też, że miasto "zrekompensuje poniesione straty".

HFPC wyraziła wtedy "głębokie zaniepokojenie" sposobem likwidacji koczowiska, podkreślając, że w takich sprawach należy ściśle przestrzegać procedur, aby uchronić Polskę przed zarzutem dyskryminacji na tle etnicznym.

W liście do Przemysława Samockiego, szefa PINB we Wrocławiu, HFPC pisała wtedy, że wyburzeń dokonano pod nieobecność Romów i bez ich wiedzy, w wyniku czego utracili "nie tylko domy, ale także pieniądze, leki, dokumenty i ubrania". Zdaniem HFPC PINB uznał, że Romowie nie są stroną postępowania w sprawie. W związku z tym nie mieli oni możliwości odwołania się od decyzji ani zaskarżenia jej do sądu. Ponadto wykonane decyzje o nakazie rozbiórki nie były ostateczne, a organ II instancji wydał decyzje siedem dni po wyburzeniu osady - dodano.

HFPC przypominała, że organa władzy publicznej muszą działać na podstawie i w granicach prawa. Podkreślono, że Prawo budowlane stanowi, iż właściwy organ w drodze decyzji nakazuje rozbiórkę obiektu wybudowanego bez pozwolenia po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego, które powinno się rozpocząć od zawiadomienia o jego wszczęciu, a zakończyć - doręczeniem decyzji każdemu adresatowi z pouczeniem o możliwości jej zaskarżenia. "Domniemane stwierdzenie +zagrożenia bezpieczeństwa mieszkańców+" koczowiska nie wyłącza wymogu działania organów administracji na podstawie przepisów prawa" - podkreślano.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.