• PARTNERZY PORTALU

Co dalej z programem "LIFE-Małopolska w zdrowej atmosferze"?

• Program "LIFE-Małopolska w zdrowej atmosferze" jest pożyteczny - ocenił w środę w Sejmie podsekretarz stanu w resorcie środowiska Mariusz Gajda.
• Zaznaczył jednak, że Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie stać na jego dotowanie.
• Do końca marca będzie wiadomo, czy zaangażowanie w projekt zwiększy Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Co dalej z programem "LIFE-Małopolska w zdrowej atmosferze"?
Do końca marca będzie wiadomo, czy zaangażowanie w projekt zwiększy Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (fot. powietrze.malopolska.pl)

O ratowanie programu "LIFE" apelowali na posiedzeniu sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa m.in. wicemarszałek Małopolski Wojciech Kozak, doradca prezydenta Krakowa ds. jakości powietrza Witold Śmiałek i poseł PO, b. marszałek Małopolski Marek Sowa.

"Program +LIFE-Małopolska w zdrowej atmosferze+ jest ze wszech miar pożyteczny. To nie ulega najmniejszej wątpliwości. Popieramy program, tylko tyle, że w tym programie 60 proc. środków ma pochodzić z UE, a 40 proc. to wkład własny gmin, które w nim uczestniczą" - mówił Gajda.

Przypomniał, że gminy zainteresowane programem złożyły wspólnie wniosek o 20 mln zł dotacji z NFOŚiGW i poprzedni zarząd Funduszu zdecydował, że zostanie ona udzielona. Jak zauważył Gajda, NFOŚ jednak "mocno zubożał".

"Dlatego też NFOŚ (...) po analizach finansowych doszedł do wniosku, że Funduszu nie stać na dotację. Tym bardziej, że niektóre gminy, jak Kraków, nie jest aż tak biedny, żeby musiał uzyskiwać dotację. Fundusz zaproponował formę preferencyjnej pożyczki" - wyjaśnił Gajda.

Kozak przekonywał, że program jest konieczny dla uzupełnienia całego programu ochrony powietrza w regionie, zwłaszcza że od września 2019 r. zacznie obowiązywać w Krakowie zakaz używania paliw stałych.

Jak zaznaczył, budżet województwa nie uniesie kosztów tego programu. Apelował o ratowanie "Life", bo - podkreślił - chodzi o zdrowie i życie mieszkańców Małopolski.

Śmiałek mówił, że Kraków walczy z czasem, bo do września 2019 r. w granicach miasta ma przestać działać prawie 24 tys. pieców i kotłów węglowych. "Średnie tempo roczne zbierania wniosków o wymianę pieców to 2,5 tys. Musimy je zwiększyć do ponad 6 tys., żebyśmy zdążyli" - mówił Śmiałek. Dodał, że w programie "Life" były pieniądze na zatrudnienie ponad 20 osób w firmach zewnętrznych, które miały pomóc w ocenie i kontroli wniosków o wymianę pieców.

Wiceprezes NFOŚiGW Jacek Spyrka poinformował, że w siedzibie Funduszu odbyło się spotkanie z władzami Małopolski. "To nie jest tak, że NFOŚGiW odmówił finansowania tego przedsięwzięcia, ale w obecnym stanie finansów (...) nie jesteśmy w stanie takiego projektu zrealizować. Wskazaliśmy możliwość +miękkiego kredytu+ oprocentowanego na 1 proc. i udzielenia niewielkiej dotacji po to tylko, by wnioskodawca mógł ubiegać się o pożyczkę" - mówił Spyrka.

Poseł Czesław Sobierajski (PiS) mówił, że uchwała małopolskiego sejmiku o zakazie używania paliw stałych w Krakowie to "antysolidarność z górnictwem, choć oba regiony podpisały porozumienie o współpracy w dziedzinie rozwoju. "Ulegamy presji KE i Zachodu w interesie tym, żeby polski węgiel przestał być polski. To antysolidarność z górnictwem i ze Śląskiem. Jak macie takie ambitne plany, to za swoje pieniądze" - mówił Sobierajski.

Poseł Marek Sowa (PO) podkreślił, że zakaz stosowania paliw stałych dotyczy w Małopolsce tylko Krakowa. Zaznaczył, że walka o czyste powietrze i rozwój transportu aglomeracyjnego to priorytety Małopolski.

Zaznaczył, że na tym samym posiedzeniu, na którym odebrano Małopolsce dotację, przyznane zostały pieniądze dla prywatnej fundacji w Toruniu (Fundacji Lux Veritatis - PAP). Jak podkreślił, oczekuje, że przedstawiciele resortu zasiadający w Radzie Nadzorczej NFOŚiGW jeszcze raz pochylą się nad wnioskiem i dotacja zostanie przywrócona.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE