Czy wójt gminy Dziadkowice przekroczył uprawnienia? Sąd zdecyduje

• Zakończyło się postępowanie apelacyjne w tej sprawie wójta gminy Dziadkowice.
• Sąd zdecyduje czy wójt przekroczył uprawnienia dysponując samochodem OSP i autem kupionym z PFRON.
• Sąd pierwszej instancji skazał wójta na karę więzienia w zawieszeniu, grzywnę i czasowy zakaz zajmowania stanowiska.
Czy wójt gminy Dziadkowice przekroczył uprawnienia? Sąd zdecyduje
Śledczy oskarżyli samorządowca m.in. o to, że samochód - kupiony z dofinansowaniem PFRON do przewozu osób niepełnosprawnych - wykorzystywany był w gminie do wielu innych celów, m.in. przewozu pracowników czy dostarczania korespondencji. (fot. flickr.com/steakpinball)

Czy wójt gminy Dziadkowice (Podlaskie) przekroczył swoje uprawnienia, dysponując na przykład samochodem ochotniczej straży pożarnej czy zmieniając zasady dowozu do szkół uczniów niepełnosprawnych - zdecyduje o tym Sąd Okręgowy w Białymstoku.

15 stycznia zakończyło się postępowanie apelacyjne w tej sprawie. W czerwcu 2015 roku sąd w Siemiatyczach, jako sąd pierwszej instancji, od części zarzutów samorządowca uniewinnił, w pozostałym zakresie postępowanie umorzył ze względu na niską szkodliwość społeczną czynów.

Wyrok zaskarżyła w całości prokuratura, która chce uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do sądu pierwszej instancji. Orzeczenie apelacyjne ma być ogłoszone w przyszłym tygodniu.

Czytaj też: Urzędnik z Dywit przekroczył uprawnienia

Zarzuty dotyczą działań w latach 2004-2011, chodzi o "przekroczenie uprawnień wynikających ze sprawowanej funkcji wójta, poprzez działanie na szkodę interesu publicznego".

Śledczy oskarżyli samorządowca m.in. o to, że samochód - kupiony z dofinansowaniem PFRON do przewozu osób niepełnosprawnych - wykorzystywany był w gminie do wielu innych celów, m.in. przewozu pracowników czy dostarczania korespondencji. Dzieci niepełnosprawne były zaś dowożone w gminie do szkół przez samych rodziców, a gmina zawarła z nimi umowy, dopłacając do kosztów tych dowozów.

Wójta oskarżono też o to, że wykorzystywał ten pojazd do celów prywatnych, m.in. dojeżdżał nim na studia do Białegostoku, zużywając paliwo kupione przez gminę, przy czym jednocześnie pobierał ryczałt na wykorzystywanie samochodu prywatnego do celów służbowych.

Oskarżono go też o to, że wykorzystywał do obsługi urzędu gminy samochód miejscowej OSP, przekazany strażakom ochotnikom przez komendę powiatową straży pożarnej w Siemiatyczach. Jak podniesiono w zarzutach, auto miało być wykorzystywane przez OSP wyłącznie do działań przy wypadkach i pożarach.

Według śledczych, także ten samochód miał być przez wójta wykorzystywany do jego dojazdów na studia.

Prokuratura zaskarżyła wyrok, gdyż uważa, że orzekając częściowe uniewinnienie, a częściowe umorzenie, sąd w Siemiatyczach błędnie przyjął, że działaniem na szkodę interesu publicznego było jedynie wykorzystanie paliwa kupionego przez gminę, a szkodą - jego koszt.

Jak mówił prok. Jerzy Duniec z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, sąd nie dostrzegł szkody, jaką poniosły osoby i instytucje, dla których pojazdy (oprócz dwóch samochodów, chodziło też o wykorzystanie ciągnika - PAP) były przeznaczone.

To powtórny proces w tej sprawie. W pierwszym, w 2013 r., sąd w Siemiatyczach skazał samorządowca na karę więzienia w zawieszeniu, grzywnę i czasowy zakaz zajmowania stanowiska wójta, ale - po apelacji obrony - wyrok ten został uchylony przez sąd okręgowy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE