• PARTNERZY PORTALU

Demografia i migracje w Polsce: Czy 500+ pomoże?

• Wg GUS ze wszystkich miast wojewódzkich tylko w Warszawie i Rzeszowie przybędzie ludności.
• Samorządowcy i naukowcy szukają więc sposobów na zahamowanie postępującej depopulacji. Coraz więcej gmin sięga np. po własne becikowe. Rząd rozpoczyna zaś program 500+.
• Czy takie działania mogą jednak rozwiązać problem? Zapytaliśmy o to dr Piotra Szukalskiego, socjologa z Uniwersytetu Łódzkiego i autora raportu „Depopulacja dużych miast w Polsce”.
Demografia i migracje w Polsce: Czy 500+ pomoże?
Czy uda się uchronić Polskę przed demograficzną katastrofą? (na grafice polskie miasta powyżej 20 tys. mieszkańców, fot.: Pancerola/CC BY 3.0).

MULTIMEDIA

Województwo dolnośląskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo kujawsko - pomorskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo lubelskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo lubuskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo łódzkie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo małopolskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo mazowieckie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo opolskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo podkarpackie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo podlaskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo pomorskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo śląskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo świętokrzyskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo warmińsko - mazurskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo wielkopolskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Województwo zachodniopomorskie: Prognoza demograficzna do roku 2050 Źródło: Główny Urząd Statystyczny

To program demograficzny, a nie socjalny – tak o programie Rodzina 500 plus napisał na Twitterze Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. Cel został więc jasno zdiagnozowany – zwiększyć liczbę urodzin i tym sposobem uchronić Polskę przed demograficzną katastrofą. Jakkolwiek oceniać wypowiedź ministra, byłego dziennikarza nie da się ukryć, że zapaść demograficzna zbliża się do Polski wielkimi krokami. Widać ją zarówno w skali kraju, jak również poszczególnych regionów: dość powiedzieć, że z 16 obecnych miast wojewódzkich - wg GUS - do roku 2050 tylko w Warszawie i Rzeszowie zwiększy się liczba ludności. W pozostałych nastąpi jej wyraźny i nieraz bardzo gwałtowny ubytek.

Zyska Warszawa i Rzeszów. Reszta miast wojewódzkich straci

Poniżej symbolicznego progu 100 tysięcy mieszkańców spadnie Opole (dziś opolan jest niecałe 119 tysięcy, w połowie stulecia ma ich być już tylko 90 tysięcy). Z grona polskich półmilionowych metropolii zniknie Poznań i Łódź. Liczącą dziś blisko 542 tysiące mieszkańców stolicę Wielkopolski w roku 2050 zamieszkiwać będzie już tylko 402 tysiące osób, natomiast w Łodzi tamtejsza populacja z niemal 700 tysięcy stopnieje do niecałych 485 tysięcy. Dr Piotr Szukalski, zajmujący się demografią socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego i autor szeroko komentowanego raportu „Depopulacja dużych miast w Polsce” podkreśla jednak, że sytuacji obu tych miast nie można stawiać na jednej szali.

– W Poznaniu mamy do czynienia z suburbanizacją. W samym mieście ludności ubywa, ale jeśli spojrzeć na dane z powiatu, to widać, że w skali całej metropolii ludności będzie mniej więcej tyle samo. Inaczej jest w Łodzi, gdzie ubytek będzie następował zarówno w samym mieście, jak też na terenie powiatu – mówi dr Szukalski. Jak dodaje, w przypadku Łodzi odpływ ludności po części wynika z bliskości Warszawy. Akurat stolica o wyludnianie martwić się nie musi. Do roku 2050 liczba jej ludności zwiększy się o 36 tysięcy, sięgając 1,768 miliona mieszkańców.

– To renta z tytułu bycia stolicą. Wysokość płac, PKB – to wszystko sprawia, że ludzie zewsząd zjeżdżają do Warszawy. To taki „wampirek”, który wysysa tych ludzi z innych regionów – komentuje dr Szukalski.

O ile casus Warszawy nikogo raczej nie powinien dziwić, to już prognozowany wzrost liczby ludności Rzeszowa może zastanawiać. Wedle szacunków GUS w stolicy Podkarpacia liczba mieszkańców (obecnie 184 tysięcy) w roku 2035 ma przekroczyć 190 tysięcy. W kolejnych latach da się zauważyć niewielki ubytek, ale i tak w połowie stulecia rzeszowiaków ma być niemal 187 tysięcy. Czyli więcej, niż jest ich obecnie. Jak tłumaczy dr Szukalski, na sukces Rzeszowa wpływ ma kilka nakładających się na siebie czynników. Po pierwsze całe Podkarpacie jest regionem o dużej dzietności i niskim stopniu umiastowienia, co skutkuje tym, że duża liczba urodzonych pod koniec XX stulecia obecnych 20-, 30-latków migruje do miasta, a tym miastem najczęściej właśnie jest Rzeszów.

– Bo też inne atrakcyjne miasta są relatywnie daleko. To nie jest sytuacja Łodzi, która ma tuż obok siebie Warszawę – mówi dr Szukalski. Jego zdaniem na korzyść stolicy Podkarpacia przemawia też uruchomienie rządowego programu Rodzina 500 plus.

– Akurat Rzeszów leży na takim terenie, gdzie podobna kwota może mieć wpływ na dzietność, a dzieci urodzone za sprawą tego programu, po osiągnięciu pewnego wieku, znowu będą wyjeżdżać do Rzeszowa – prognozuje dr Szukalski.

Becikowe, dopłaty do żłobków, do działek, kuszenie inwestorów – szukanie sposobu na boom

Zieloną wyspą na mapie Polski jest jednak nie tylko Warszawa i Rzeszów. Rosnącą liczbą ludności chwali się też przynajmniej kilka mniejszych miejscowości, m.in. Gogolin, Grodzisk Mazowiecki, Środa Wielkopolska czy Radzymin. W czym tkwi klucz do sukcesu? W przypadku miejscowości położonych w sąsiedztwie Warszawy można powiedzieć, że korzystają one też z „efektu stolicy”. Choć same nie zasypują także gruszek w popiele.

Wyże i niże demograficzne w Polsce po roku 1945. Źródło: GUS
Wyże i niże demograficzne w Polsce po roku 1945. Źródło: GUS

 – Cały czas zabiegamy o tworzenie nowych miejsc pracy. Możliwości samorządu są w tej kwestii co prawda ograniczone, ale będąc blisko Warszawy i w pobliżu autostrady, należy zrobić wszystko, aby uruchomić tereny inwestycyjne. Z drugiej strony przygotowujemy tereny pod budownictwo mieszkaniowe i próbujemy uatrakcyjnić ofertę dla mieszkańców, tak aby nie musieli po rozrywkę jeździć do Warszawy. Mamy basen, halę rekreacyjną, budujemy kolejną – wylicza Piotr Galiński, zastępca burmistrza Grodziska Mazowieckiego. W ciągu dekady liczba ludności w tej podwarszawskiej miejscowości wzrosła z 37 tysięcy do niemal 45 tysięcy.

– Co roku przybywa nam od ok. 500 do 1000 nowych mieszkańców. Wynika to nie tylko z przyrostu naturalnego, ale też z dodatniego salda migracji – potwierdza Piotr Galiński. Akurat w przypadku Grodziska Mazowieckiego samorządowcy nie zdecydowali się na wypłatę lokalnego „becikowego”, bo – jak mówi zastępca burmistrza – to dawanie „ryby, a nie wędki”. Po taką „wędkę” sięgnęli natomiast w Gogolinie (od 2014 roku każdej rodzinie, której urodzi się dziecko, wypłacane jest 500 zł), Byczynie i Środzie Wielkopolskiej. I faktycznie – tam ludności nie ubywa. Ba, na przestrzeni ostatnich kilku lat dał się zauważyć nawet pewien wzrost. Czy to jednak wyłącznie efekt becikowego? Pewnie nie, to raczej suma wielu czynników. W Gogolinie gmina nie ogranicza się tylko do becikowego – od trzech lat dopłaca też do pobytu dziecka w żłobku - i to aż 350 złotych miesięcznie.

– Dotacja z budżetu gminy obejmuje również kluby dziecięce na terenie gminy Gogolin w wysokości 150 zł na każde dziecko objęte opieką oraz opiekunów dziennych w wysokości 100 zł na każde dziecko – dodaje burmistrz Gogolina, Joachim Wojtala. Wylicza też inne przedsięwzięcia, które miały przełożenie na standard życia w gminie, a więc mogły sprawić, że ludzie chcieli tu zostać i nie wyjechali do innych, większych ośrodków: przebudowa Gminnego Ośrodka Zdrowia, rozszerzenie jego oferty i komfortu (zwłaszcza poradni ginekologiczno-położniczej i kobiet ciężarnych) oraz wprowadzenie gminnej karty rodziny, do której gmina pozyskała zniżki i rabaty dla rodzin wielodzietnych oraz seniorów po 65. roku życia.

– W ramach Opolskiej Karty Rodziny i Seniora, z powyższych ulg korzystać mogą mieszkańcy gminy posiadający trójkę i więcej dzieci, w tym rodziny zastępcze, rodzinne domy dziecka, osoby samotnie wychowujące dzieci oraz rodzice wychowujący dziecko z orzeczoną niepełnosprawnością, a także osoby starsze, które ukończyły 65. rok życia – wyjaśnia burmistrz Wojtala.

Na efekt podobnego „miksu” liczą też w Białogardzie. Rok temu radni wprowadzili tam becikowe w wysokości 1000 złotych na każde dziecko (w tym samym czasie na podobny krok zdecydował się pobliski Koszalin). Nie przełożyło się to jeszcze na statystykę urodzin (w ubiegłym roku było ich 220, rok wcześniej 225), ale Arkadiusz Jaskólski z tutejszego magistratu mówi, że o efektach lub ich braku można będzie mówić dopiero za kilka lat.

– Poza tym to nie jedyne prorodzinne działania, które podjęliśmy. Wprowadziliśmy też 80-procentową bonifikatę dla młodych przy wykupie działek – dodaje Jaskólski. Przyznaje jednak, że największą bolączką, zniechęcającą do powiększenia rodziny, jest sytuacja na rynku pracy (stopa bezrobocia w Białogardzie przekracza 11 procent, w gminie sięga niemal 16 procent).

Swego rodzaju rozwinięciem koncepcji "becikowego" miałby też być comiesięczny bon opiekuńczo-wychowawczy. Jego wprowadzenie postulował przed rokiem Związek Dużych Rodzin Trzy Plus

 

A tak prezentują się prognozy demograficzne w podziale na miasta i wieś. Źródło: GUS.
A tak prezentują się prognozy demograficzne w podziale na miasta i wieś. Źródło: GUS.

 

A może specjalna strefa demograficzna? Pierwszą stworzyło Opole

Największe pieniądze na walkę z wyludnianiem się zamierza przeznaczyć województwo opolskie. W ciągu najbliższych kilku lat na ten cel trafi co trzecia złotówka z Regionalnego Programu Operacyjnego, który tamtejszy samorząd będzie miał do dyspozycji. Dla województwa to jednak być albo nie być. Dziś liczy sobie ono niemal milion mieszkańców – na tle sąsiedniego śląskiego czy dolnośląskiego (odpowiednio: niemal 4,6 mln i 2,9 mln) to niewiele. Jeśli jednak potwierdzą się czarne prognozy demografów, to w połowie stulecia mieszkańców regionu będzie o ponad ćwierć miliona mniej.

Stąd też właśnie w roku 2014 powołano do życia Specjalną Strefę Demograficzną (podobny Plan Przeciwdziałania Depopulacji opracowano też w województwie łódzkim). Funkcjonować będzie ona do roku 2020, opierając się na czterech pakietach. Pierwszy ma zwiększyć liczbę i poprawić jakość miejsc pracy w regionie, doprowadzić do rozwoju przedsiębiorczości, społecznie odpowiedzialnego biznesu i sieci powiązań biznesowych. Celem drugiego jest m.in. dopasowanie oferty kształcenia do potrzeb gospodarki regionu, poprawienie przygotowania praktycznego absolwentów szkół, a także dostosowanie kwalifikacji osób dorosłych do zmieniających się potrzeb rynku. Trzeci ma zwiększyć dostępność i jakość usług instytucji opieki nad małym dzieckiem, wspierać rozwój infrastruktury przyjaznej rodzicom oraz opiekę zdrowotną nad matką i dzieckiem. No i wreszcie pakiet czwarty – przeznaczony dla seniorów. Ma on skutkować wzrostem ich aktywności, podniesieniem ich kompetencji cyfrowych, a także poprawą jakości i zwiększeniem dostępności usług przeznaczonych dla osób starszych.

Jak do tej pory w ramach działań związanych ze Strefą województwo wprowadziło Opolską Kartę Rodziny i Seniora (przyłączyło się do niej większość gmin i wielu partnerów prywatnych) i weszło jako drugi udziałowiec do Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Przedstawiciele regionu liczą, że pozwoli to zwiększyć zainteresowanie inwestorów znajdującymi się w woj. opolskim terenami WSSE, a w efekcie da nowe miejsca pracy dla mieszkańców regionu. Ponadto w ubiegłym roku Wojewódzki Urząd Pracy wspólnie z częścią lokalnych samorządów przeprowadził projekt „Powrót do zatrudnienia”, który ponad 200 bezrobotnym, głównie kobietom, pozwolił znaleźć pracę w charakterze opiekunek dla dzieci do lat trzech.

– To zaś odciążyło matki tych dzieci i części z nich pozwoliło wrócić do pracy – tłumaczy Waldemar Zadka, dyrektor Departamentu Polityki Przestrzennej i Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego w Opolu. Dyrektor jest ostrożnym optymistą, choć – jak zastrzega – na efekty Specjalnej Strefy Demograficznej trzeba będzie czekać długo, być może nawet całe pokolenie.

 

Tak zmieniał się współczynnik dzietności w Polsce po roku 1990. Źródło: GUS.
Tak zmieniał się współczynnik dzietności w Polsce po roku 1990. Źródło: GUS.

„Zielone wyspy” to za mało. Ruch należy do rządu

Jak widać samorządy nie są zatem całkowicie pozbawione wpływu na liczbę urodzin w swych miastach czy regionach. Mogą przyciągać inwestorów, rozwijać sieć żłobków i przedszkoli, a także wprowadzić „przyjazne” mieszkańcom podatki lokalne. Z drugiej strony jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystkie te strategie sprowadzają się wyłącznie do tego, by przebić, przelicytować ofertę sąsiada zza miedzy. By potencjalny mieszkaniec został tu, a nie przeniósł się 10 czy 20 kilometrów dalej. Albo nie wyjechał do miasta wojewódzkiego, a stamtąd do Warszawy. To strategia „zielonych wysp” otoczonych coraz bardziej wyludnionymi przestrzeniami. I samorządowcy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

– Powiedzmy sobie uczciwie: od demografii jest rząd, instytucje centralne – mówił w ubiegłym roku podczas II Wschodniego Kongresu Gospodarczego Jarosław Borowski, burmistrz Bielska Podlaskiego.

A zatem wracamy do konieczności rozwiązań systemowych. Czy takim właśnie będzie program Rodzina 500 plus? Czy powstrzyma on proces wyludniania się Polski? Dr Piotr Szukalski ma co do tego spore wątpliwości.

– On może podnieść wskaźnik urodzin o kilkanaście procent, a w efekcie spowolnić zachodzący proces wyludniania, ale go nie zahamuje. W różnych miejscach kraju jego oddziaływanie będzie zresztą różne. Na pewno w dużych miastach taki bodziec ekonomiczny będzie miał mniejsze przełożenie niż na prowincji – uważa dr Szukalski.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

"Choć same nie zasypują także gruszek w popiele."

Czego nie robią???

Polak, 2016-02-20 15:53:52 odpowiedz

Czesi poradzili sobie z problemem demografi,w 2o14 roku dla całego kraju mieli tylko deficyt urodzeń dzieci w wymiarze ok. 120 -słownie stodwadzieścia.Jakie stosują reguły prawne? Małźeństwa/osoby,które mają dzieci płacą podatki w wysokości 20%.a małźeństwa i syngle niemające dzieci (od określonego... wieku) placą podatki w wymiarze 42%.Czy to jest kara? Nie , to solidarnościowe wsparcie rodzin mających dzieci .Czesi są z reguły bardzo pragmatyczni iwybierają opcję płacenia niźszego podatku.A co z rodzinami które nie mogą mieć dzieci?Tez płacą wyźszy podatek soldarnościowy,bo na nich bęďą teź pracować dzieci urodzone w innych małzeństach w kraju. rozwiń

Gosc,który kiedyś płacił , 2016-02-17 10:01:56 odpowiedz

Żydowski Plan dla Polski! Ograniczyć liczbę gojów do 15- 16 mln, reszta przestrzeni życiowej dla emigrantów z Izraela! W końcu wojna w Syrii nie będzie trwać wiecznie? Szalom

glaertes, 2016-02-16 09:36:08 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE