Dopłaty typu 500 plus to część szerokich działań prorodzinnych w wielu krajach

Trzeba obiektywnie przyznać, że we wszystkich krajach, w których jest dobra polityka prorodzinna, są rozwiązania podobne do 500+, czyli miesięczne dotacje "na dziecko"- mówi prof. Mirosław Grewiński, prorektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Janusza Korczaka w Warszawie.
Dopłaty typu 500 plus to część szerokich działań prorodzinnych w wielu krajach
Jak stwierdził ekspert, może się oczywiście okazać, że Polacy racjonalnie wydadzą te 22 mld złotych. (fot.:pixabay.com)

- Ale jednocześnie są też rozbudowane usługi społeczne, jak dostęp do dobrych szkół, przedszkoli, żłobków, opieki zdrowotnej, mieszkań, infrastruktury, ochrona praw pracowniczych, w tym zwłaszcza rynek pracy przyjazny dla kobiet. W Polsce, niestety, po 25 latach demontażu polityki społecznej, usługi publiczne są słabo rozbudowane, także w Warszawie brakuje przedszkoli i żłobków. Kobiety, od których decyzji zależy w dużym stopniu dzietność, nie mają także elastycznego rynku pracy w Polsce i zrozumienia pracodawców w kontekście powrotu na rynek pracy czy atypowych form zatrudnienia - wskazał ekspert.

Jak ocenił, w Polsce przez ostatnie 25 lat polityka społeczna była traktowana głównie jako koszt a nie inwestycja.

- Jeśli już miała być jakaś pomoc społeczna, to najlepiej jak najmniejsza, rozumiana jako doraźne wsparcie tych najbardziej potrzebujących. Przez lata polski model transformacji był zdominowany przez neoliberalny nurt wpisany w koncepcję transformacji prof. Balcerowicza, który on sam jak i jego zwolennicy definiowali jako konieczność "cięć socjalnych, deregulacji i prywatyzacji". Obranie takiego modelu neoliberalnego, a następnie "zależność od tego szlaku", czyli przyzwyczajenie się do tej drogi, powodowało, że inne koncepcje polityki społecznej nie przebijały się. Obecny rząd chce dokonać zwrotu w dziedzinie polityki społecznej i zwiększyć wyraźnie nakłady na politykę rodzinną oraz demograficzną - powiedział prof. Mirosław Grewiński.

Zastrzegł przy tym, że przekazywanie środków z budżetu państwa bezpośrednio do kieszeni obywateli to zawsze ryzyko, że nie będą przeznaczane na to, na co trzeba.

Przeczytaj: Analiza programu Mateusza Morawieckiego

- Dylemat wokół 500 jest taki: czy dajemy wolność rodzicom, na co przeznaczą środki, czy dajemy pieniądze "na dzieci" poprzez stworzenie katalogu usług, na które rodzice mają przeznaczyć te środki. Warto będzie monitorować i badać, czy te 500 złotych miesięcznie rodzicie wydadzą na przykład na jakieś dodatkowe zajęcia, rozwój dziecka, zajęcia edukacyjne, kulturalne czy sportowe, czy na tanią konsumpcję, na przykład więcej batonów czy oranżadę - stwierdził prof. Grewiński.

- Kluczowe pytanie jest więc takie, czy samorządy lokalne będą w przyszłości reagować, jeśli okaże się, że jakaś część z owych 22 mld zł rocznie jest marnowana przez gospodarstwa domowe i przeznaczona nie tak, jak zakładano. Uczelnia, w której pracuję - Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Janusza Korczaka, przygotowała raport "Pod jakimi warunkami Program 500" ma szanse. Proponowała, by z tych 500 zł np. 300 złotych przeznaczyć na zakup usług społecznych dla dzieci i młodzieży, a 200 na konsumpcję - kontynuował.

Jak stwierdził ekspert, może się oczywiście okazać, że Polacy racjonalnie wydadzą te 22 mld złotych. Jeśli tak, wtedy będzie to rzeczywiście inwestycja w przyszłość. Ale na to nie ma żadnej gwarancji.

Dlatego, jak podkreślił ekspert, Polska potrzebuje jeszcze debaty o całościowej reformie systemu świadczeń społecznych, łącznie z pomocą społeczną i świadczeniami rodzinnymi oraz ulgami podatkowymi i programami tanich mieszkań lub tanich kredytów dla młodych małżeństw.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE