Dwukadencyjność jednak wstecz?! "Czekanie 10 lat nie miałoby sensu"

  • Piotr Toborek
  • 27-04-2017
  • drukuj
Gorący temat wprowadzenia ograniczenia liczby kadencji w samorządach (prezydentów i burmistrzów i wójtów) zszedł w ostatnich dniach na drugi plan. Według naszej wiedzy już jednak w połowie maja projekt, zakładający takie rozwiązanie, ma trafić do Sejmu.
Dwukadencyjność jednak wstecz?! "Czekanie 10 lat nie miałoby sensu"
Wybory w 2018 roku miałyby się już odbyć według nowych zasad (fot.fotolia)

• Już w maju ma być gotowy projekt zmian w samorządowym prawie wyborczym przygotowany przez PiS.

• Nieoficjalnie przyznał to naszemu portalowi jeden z posłów PiS.

• O ograniczeniu kadencji i innych ważnych sprawach dla samorządu będziemy rozmawiać podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbywać się będzie od 10 do 12 maja w Katowicach.

W styczniu prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział zmiany w samorządowym prawie wyborczym - chodzi m.in. o ograniczenie do dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast; opowiedział się za tym, aby zmiana obowiązywała już od najbliższych wyborów samorządowych w 2018 r.

Jak mówił wówczas Kaczyński, ci, którzy mają za sobą dwie kadencje, nie mogliby dalej kandydować na te same stanowiska.

Propozycja wzbudziła wiele kontrowersji, szczególnie pomysł by nowe prawo działało wstecz, czyli dotyczyło także tych, którzy już rządzą co najmniej dwie kadencje.

Jeszcze we wtorek (25 kwietnia) Jacek Sasin pytany o to w radiowej Trójce powiedział: - Z pomysłu oczywiście się nie wycofujemy, uważamy, że jest ważny i ma szansę doprowadzić do tego, że władza w samorządach będzie władzą lepszą niż dotychczas, bo mamy świadomość, że ten system, który dziś funkcjonuje, nie jest systemem idealnym - powiedział poseł PiS.

Na pytanie, kiedy można się spodziewać zakończenia dyskusji w tej kwestii i kiedy nowe rozwiązania będą obowiązywać, odpowiedział, że na razie nie ma projektu.

Jak się jednak dowiedział PortalSamorzadowy.pl w nieoficjalnej rozmowie z jednym ze znanych posłów Prawa i Sprawiedliwości, projekt (którego dotychczas nikomu nie udało się namierzyć) może pojawić się szybciej, niż niektórzy się spodziewają. - W połowie, może pod koniec maja powinien trafić do prac w Sejmie - mówi nam poseł.

Jak stwierdza, samo wprowadzenie ograniczenia kadencji nie budzi już właściwie sprzeciwu, ani w PiS, ani w wielu innych partiach (za jest Nowoczesna, Kukiz '15, ogólnie duża część polskiej sceny politycznej, poza PO i PSL), ogromnym problemem pozostaje jednak ustalenie od kiedy liczone byłyby kadencje. Niewielu - poza PiS - chce się zgodzić na to by nowe prawo objęło urzędujących wójtów, tym bardziej że dwie kadencje na koncie ma około 2/3 z nich. Dokładnie jak podliczyła Państwowa Komisja Wyborcza około 2/3 obecnie urzędujących wójtów, burmistrzów i prezydentów nie mogłoby kandydować ponownie bo rządzi co najmniej dwie kadencje.

Wśród posłów, a nawet samorządowców PiS (czytaj też: Tadeusz Pióro - Wprowadźmy dwukadencyjność, zrezygnujmy z art. 243) jest jednak determinacja, by zmiany wprowadzić w wariancie najbardziej radykalnym.

- Uchwalanie ustawy i czekanie dziesięć lat, żeby zadziałała nie miałoby sensu, według mojej wiedzy dwie kadencje będą liczone wstecz – powiedział nam poseł.

Kadencje mają być pięcioletnie, co miałoby dać czas prezydentom i burmistrzom na wprowadzenie w życie planów i obietnic wyborczych.

Dlaczego aż 10 lat? Jak ocenił poseł Sasin: - 10 lat to jest naprawdę bardzo długi okres dla każdej władzy żeby pokazać co może dobrego zrobić dla swojej społeczności, więc nie mówimy tutaj o jakimś bardzo krótkim okresie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (14)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Krispin: FRANCUZI WYSTAWILI CZEK IN BLANCO MŁODZIEŃCOWI BEZ DOŚWIADCZENIA. NO I CO?

Bogdan Sitnicki, 2017-05-08 10:45:22 odpowiedz

Do Krispin: Jeśli zdarza się, że Panem Prezydentem może być ślusarz lub saxofonista, albo, mierny aktorzyna, to napisz, dlaczego doświadczenie życiowe "zmywaka" ma być gorsze? - Druga kategoria człowieka? Liczą się prawdziwe intencje! Ustawodawca informuje, że burmistrz może zatrudnić d...wóch doradców na etat, po 10 tysięcy polskich nominałów miesięcznie. Na dziś, może być debil, bo wymaga się od kandydata tylko świadectwa o niekaralności i odpowiedniej ilości głosów. W Strykowie, Pan Burmistrz Jankowski, wieloletni arbitralny władca, skutecznie zatrudnił sobie Panią Bożenę Motylińską na stanowisku zastępcy, aby jako była pracownica lokalnego Urzędu Skarbowego, żona Łódzkiego prokuratora, i v-ce burmistrzyni doradzała i broniła "interesów" ....Gminy?, a potem ....... potem jako rozwódka chodziła za rączkę na uroczystościach Dniach Strykowa z Panem Komendantem Policji. Niby nic a tak wiele..... Czy coś się stało? Nie nie nie, nic się nie stało - przecież jest demokracja, nieprawdaż? W końcu Pan Burmistrz krzyknął na sesji: "ja tu rządzę", a Pani V-ce cyt:"nie będzie nam tu obywatel dyktował co mamy robić, gmina może, ale nie musi, to zależy od dobrej woli gminy". No, i co obywatelu? Czy jest demokracja? Bo, ten Burmistrz dostał wiele dyplomów od Pana Bronisława Komorowskiego, za "OSIĄGNIĘCIA NA POLU UTRWALANIA DEMOKRACJI LOKALNEJ". Yes! Yes! Yes! Czy mają rządzić dopóty, dopóki obywatele powiązani z sitwą, na TAK zagłosują? Hitler wybrany został w demokratycznych wyborach, a Jezus ukrzyżowany! Prawda, czy fałsz? rozwiń

Bogdan Sitnicki, 2017-05-06 15:32:31 odpowiedz

Wielokrotnie pisalam o kadencyjnosci w sejmie ( w tej chwili dozywotnio ),w czym oni są lepsi i nietykalni.Senat również miał być rozwiązany ale przecież trzeba kumpli usadowic.Dlaczego nie trzy lata tylko pięć

Aśka , 2017-04-30 20:54:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE