PARTNER PORTALU
  • BGK

Gdańsk. Dwa dochodzenia ws. incydentu na pogrzebie Inki i Zagończyka

  • pt/pap    30 września 2016 - 17:34
Gdańsk. Dwa dochodzenia ws. incydentu na pogrzebie Inki i Zagończyka
"Źle się stało, że doszło do takiego zamieszania" - oceniła premier (fot.:KPRM/twitter.com/PremierRP)

• Gdańska prokuratura i policja wszczęły dwa dochodzenia ws. incydentu na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka".
• W jednym ma być zbadane czy doszło do znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej członków KOD, w drugim - czy KOD złośliwie przeszkadzał w pogrzebie.




Jak poinformowała  rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz pierwsze z dochodzeń prowadzić będzie Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście. Postępowanie to wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez Komitet Obrony Demokracji i dotyczyć będzie znieważenia i naruszenie nietykalności cielesnej działaczy KOD Radomira Szumełdy i Mai Augustynek.

Z kolei policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, poprowadzą dochodzenie z zawiadomienia Obozu Narodowo-Radykalnego, którego członkowie zarzucili działaczom KOD "złośliwe przeszkadzanie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego".

28 sierpnia podczas uroczystości pogrzebowych Danuty "Inki" Siedzikówny i Feliksa "Zagończyka" Selmanowicza - żołnierzy AK, ofiar stalinowskiej represji - przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku pojawiła się kilkunastoosobowa grupa działaczy KOD.

Doszło do przepychanek z innymi zgromadzonymi tam osobami, które wznosiły m.in. okrzyki: "Precz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". KOD-owcy opuścili plac przed świątynią w eskorcie policjantów.

Dzień po incydencie Radomir Szumełda oraz Maja Augustynek złożyło w gdańskiej prokuraturze zawiadomienie, w którym poinformowali że zostali "napadnięci przez grupę ok. 30 faszystów z Młodzieży Wszechpolskiej i ONR". W ich opinii doszło m.in. do "naruszenia nietykalności osobistej, lżenia, poniżania oraz uniemożliwienia uczestnictwa w uroczystościach państwowych i nabożeństwie".

31 sierpnia przedstawiciele ONR złożyli zawiadomienia o podejrzeniu popełniania przestępstwa przez działaczy KOD. W zawiadomieniu wskazano na artykuł kodeksu karnego mówiący o "złośliwym przeszkadzaniu publicznemu wykonywaniu aktu religijnego". Przedstawiciel ONR Robert Bąkiewicz ocenił, że incydent był prowokacją ze strony KOD.

Także w opinii premier Beaty Szydło KOD na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka" chciał zamanifestować swą działalność polityczną.

"Źle się stało, że doszło do takiego zamieszania" - oceniła premier. Według niej - "to była prowokacja". Również zdaniem ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka działacze KOD-u mieli intencje zakłócenia uroczystości. Szef resortu nazwał ich działania prowokacją polityczną.

M.in. w reakcji na te opinie, 4 września ulicami Gdańska przeszedł zorganizowany przez KOD marsz pod hasłem "Dość dyktatury!" Według policji w marszu i kończącej go manifestacji na Placu Solidarności, uczestniczyło około dwóch tysięcy osób. W proteście udział wzięli m.in. wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, b. wicemarszałek tej izby - Olga Krzyżanowska.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.