PARTNER PORTALU
  • BGK

Listy wyborcze do sejmików. Liczy się przynależność partyjna, nazwisko czy aktywność radnego?

  • Agnieszka Widera-Ciochoń    10 kwietnia 2018 - 20:00
Listy wyborcze do sejmików.  Liczy się przynależność partyjna, nazwisko czy aktywność radnego?
Marszałek Wojciech Saługa i radna Sejmiku Województwa Śląskiego Halina Bieda zostali laureatami plebiscytu na Samorządowca Roku 2017 (fot. slaskie.pl)

Czasami obserwujemy wśród radnych osoby z tzw. nazwiskiem, bo osiągnęły sukces zawodowy i pojawia się pytanie, na ile będą w stanie angażować się społecznie - czy będą miały czas przychodzić na sesje, pracować w komisjach, czytać uchwały? Ale jestem przeciwna twierdzeniu, że celebrytów nie powinno być na listach - opowiada Samorządowiec Roku 2017, radna Halina Bieda.




  • Na temat pracy radnego wojewódzkiego rozmawiamy z Haliną Biedą - reprezentującą PO radną Sejmiku Województwa Śląskiego, która zwyciężyła w swojej kategorii w plebiscycie Samorządowiec Roku 2017.
  • Przyznaje, że spośród wszystkich szczebli samorządu władze wojewódzkie są najmniej rozpoznawalne wśród mieszkańców.
  • Polityczny rozkład sił w sejmikach będzie po jesiennych wyborach zależał w sporej mierze od aktywności obecnych radnych.

****

Sejmik to najbardziej upolityczniony szczebel samorządu. Obecnie w większości województw rządzi koalicja PO-PSL. W pani ocenie uda się ten układ sił zachować po kolejnych wyborach?

Halina Bieda: Trudno mi odpowiedzieć. Wszystko zależy od naszej aktywności. Mimo wszystko ludzie kojarzą nas, radnych, jako konkretne osoby, które czymś się lepiej lub gorzej zajmują. Oczywiście osoby, które należą do jakiegoś ugrupowania - czy to politycznego, czy lokalnego, są z nim kojarzone, ale wydaje mi się, że "polityczność" nie jest w sejmikach tak duża, jak w parlamencie.

Czytaj też: Politolodzy o szansach PiS na stanowiskach marszałków województw

To może w ogóle zrezygnować z polityki w sejmikach?

- Często się mówi, szczególnie na szczeblu gminnym, że lokalne ugrupowania są lepsze niż partie. Ja się z takim stwierdzeniem nie zgadzam. Przecież stowarzyszenia funkcjonują podobnie jak partie - jedynie różnimy się zasięgiem. W każdym stowarzyszeniu, które na czas wyborów zakłada komitet wyborczy i się rejestruje, też jest lider, na którego pracują pozostali. Kiedy taki lider zostaje np. prezydentem, to wiadomo, że będzie współpracował z osobami ze swojego ugrupowania.

Poza okresem wyborczym i partie, i stowarzyszenia także działają w podobnym celu. Dajmy na to celem koła Platformy Obywatelskiej w Bytomiu jest działanie na rzecz społeczności lokalnej w tym mieście, a nie na drugim końcu Polski. Podobnie jest na szczeblu wojewódzkim.

Została pani Samorządowcem Roku bodaj w najtrudniejszej kategorii naszego plebiscytu. O ile każdy mniej więcej wie, czym się zajmuje burmistrz miasta, o ile spotkania z radnymi gminnymi nie należą do rzadkości, o tyle chyba o pracy radnych wojewódzkich niewiele wiemy.

- Z jednej strony, dzięki telewizyjnym transmisjom z Sejmu ludzie kojarzą posłów. Z drugiej strony w myśl zasady, że bliższa koszula ciału - znamy przynajmniej jednego radnego gminnego, bo to często znajomy z dzielnicy, ktoś, kogo widzimy na ulicy, z kim chodziliśmy do szkoły.

W przypadku radnych wojewódzkich wprawdzie taki kontakt jest utrudniony, ale to nie tak, że jesteśmy anonimowi. Często radny albo pełnił jakąś funkcję w samorządzie gminnym, albo był znany z pewnej instytucji czy organizacji, udzielał się w swoim środowisku. Dla mieszkańców miasta, z którego radny wojewódzki się wywodzi, jest człowiekiem "stąd", któremu łatwiej przedstawić problemy i który ma lepsze rozeznanie w lokalnych problemach.

Ale faktem jest, że niestety wiedza na temat samorządu wojewódzkiego nie jest wysoka. Czasem się zdarza, że ludzie nie odróżniają wojewody od marszałka. Mieszkańcom kojarzy się wprawdzie, że skoro jest województwo, to ma ono swoją władzę, ale jej kompetencje - tego, czym się zajmuje, ile ma jednostek - stanowią dla wielu zagadkę.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.