PARTNER PORTALU
  • BGK

Łódź. Apelacja ws. motorniczego, który spowodował śmiertelny wypadek

  • pt/pap    27 września 2016 - 17:41
Łódź. Apelacja ws. motorniczego, który spowodował śmiertelny wypadek

Do zdarzenia doszło w Łodzi na początku stycznia 2014 r. Jadący ul. Piotrkowską tramwaj linii 16 nie zatrzymał się na przystanku i na czerwonym świetle wjechał na skrzyżowanie z ul. Radwańską (fot.wikipedia)

• Przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczęła się rozprawa odwoławcza motorniczego, który będąc pod wpływem alkoholu spowodował wypadek drogowy w wyniku, którego zginęły trzy osoby.
• Sąd I instancji w ub. roku skazał mężczyznę na karę 13,5 roku więzienia.




Mężczyzna ma też zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na zawsze. Apelację od wyroku złożyła obrona.

Pierwsza rozprawa apelacyjna w tej sprawie miała odbyć się w już w lutym, ale sąd odroczył ją ze względu na konieczność uzupełnienia materiału dowodowego o badania toksykologiczne i pulmonologiczne. Kolejny termin zaplanowano na maj, kiedy z opiniami biegłych miał zapoznać się sąd i strony. Ze względu na nieobecność większości z nich sąd odroczył rozprawę. We wtorek udało się ją rozpocząć. Na sali pojawili się wszyscy biegli.

W międzyczasie motorniczy został zwolniony z aresztu, w którym przebywał od ponad dwóch lat.

Nim doszło do rozpoczęcia rozprawy obrona wniosła w wyłączenie jej jawności, ze względu na ważny interes oskarżonego. Przeciwna temu była prokuratura. Sąd po krótkiej naradzie nie uwzględnił wniosku obrony.

Trzy ofiary

Do zdarzenia doszło w Łodzi na początku stycznia 2014 r. Jadący ul. Piotrkowską tramwaj linii 16 nie zatrzymał się na przystanku i na czerwonym świetle wjechał na skrzyżowanie z ul. Radwańską. Na przejściu dla pieszych potrącił trzy kobiety, dwie z nich - w wieku 72 i 77 lat - zginęły na miejscu, jedną - w wieku 75 lat - w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Nie udało się jej uratować.

Tramwaj uderzył też w jadącego prawidłowo opla, którego kierowca także trafił do szpitala. Po zderzeniu 36-letni motorniczy zatrzymał pojazd dopiero po przejechaniu kilkuset metrów. Badanie wykazało, że kierował pojazdem, mając w organizmie 1,4 promila alkoholu.

Oskarżony przyznał się do winy, przeprosił rodziny ofiar i wyraził skruchę. Jak mówił w śledztwie, przyszedł do pracy trzeźwy. Potem kupił alkohol w sklepie w pobliżu pętli tramwajowej. Pił go w czasie postoju na dwóch pętlach tramwajowych. Powodem były, jak tłumaczył, kłopoty rodzinne. Zeznał, że samego wypadku nie pamięta.

W toku śledztwa motorniczy został poddany m.in. szczegółowym badaniom psychiatrycznym, połączonym z obserwacją sądowo-psychiatryczną. Na ich podstawie biegli stwierdzili jego poczytalność.

Ustalono też, że w czasie zdarzenia tramwaj był sprawny technicznie, a w chwili wypadku jechał z prędkością 62 km na godzinę.

Prokuratura oskarżyła 37-letniego dziś mężczyznę o spowodowanie w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego w wyniku, którego zginęły trzy osoby, oraz o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W sierpniu ub. roku sąd skazał go na karę 13,5 roku więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na zawsze.

Wyrok adekwatny do winy

Uzasadniając wówczas wyrok sąd uznał, że jest on wysoki, ale adekwatny do winy. Zdaniem sądu postawa oskarżonego zasługuje na najwyższe napiętnowanie i dlatego wymierzono tak surową karę.

Od wyroku odwołała się obrona, w ocenie, której nie została wyjaśniona ani kwestia przyczyny utraty przytomności w czasie prowadzenia tramwaju przez oskarżonego, ani też kwestia, czy układ hamowania awaryjnego był sprawny i czy mógł zadziałać. Sąd zaniechał przeprowadzenia dowodów w tym zakresie.







KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.