PARTNER PORTALU
  • BGK

Łódź chce się pozbyć domów dziecka

  • JS    24 listopada 2017 - 22:34
Łódź chce się pozbyć domów dziecka
20 dzieci wróciło z placówek opiekuńczych do domów (fot. pixabay.com)

Odejście od modelu biernego oczekiwania na rodziców zastępczych – to główny cel, jaki postawił przed sobą Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi. Służyć ma temu kampania informacyjna skierowana w pierwszej kolejności do łódzkich placówek oświatowych. Ma ona pogłębić wiedzę na temat rodzicielstwa zastępczego i zachęcić łodzian do tworzenia rodzin zastępczych.




Działania MOPS realizowane w ramach miejskiej polityki socjalnej przynoszą pierwsze efekty. Niemowlęta zostawione  przez rodziców w szpitalach nie trafiają już do domów dziecka.

- W ciągu ostatnich 5 tygodni w Łodzi urodziło się sześcioro noworodków z tzw. zrzeczeniami. Są to dzieci, które po narodzinach zostają w szpitalu. Udało nam się żadnego z nich nie umieścić w domu dziecka – mówi Piotr Rydzewski, p.o. dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi i zaznacza, że szkolą się następne rodziny zastępcze, które będą mogły wziąć z domów dziecka nawet kilkadziesiąt maluchów.

MOPS stawia także na asystentów rodziny i opiekę nad rodziną biologiczną.

- Chcemy walczyć o rodziny biologiczne, by dzieci w nich zostawały, a nie trafiały do domów dziecka - tłumaczy Piotr Rydzewski. - A nawet jeśli tam trafią, to rolą asystenta jest taka praca z rodziną biologiczną, by maluch mógł wrócić do swojej mamy i swojego taty. Widzimy, jakie efekty daje praca asystenta. Przez 1,5 roku, trzech naszych asystentów, którzy zajmowali się tylko takimi sytuacjami, doprowadziło do tego, że 20 dzieci wróciło z placówek opiekuńczych do domów. Chcemy mieć jednak takie efekty jak Gdynia, która w ciągu 4 lat zbudowała skuteczną strukturę pieczy zastępczej, schodząc ze 130 umieszczeń w domach dziecka rocznie do 30 - dodaje.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (5)

  • Elżbieta Pazik, 2017-12-12 22:50:46

    Proponuję, by pan Rydzewski porozmawiał z dziećmi, które powróciły z rodzin zastępczych oraz z rodzinami zastępczymi, które nie chciały do siebie przyjąć dziecka.. Ja chętnie służę przykładem wspaniałego chłopca, ( którego jestem opiekunem prawnym ) I z którego zainteresowana Nim ,,rodzina "... zrezygnowała po pierwszym kontakcie. Kacper jest wspaniałym, bardzo czułym, opiekuńczym i spragnionym codziennego kontaktu z dorosłym opiekunem. Najchętniej, by cały czas spędzał z nim i pomagał mu w codziennych czynnościach. A jednak został przez taką ,, rodzinę" odrzucony.  rozwiń
  • Elżbieta Pazik, 2017-12-12 22:32:20

    Bardzo się cieszę z tego, że każde małe dziecko znajdzie się w rodzinie. Ma wtedy szansę na prawidłowy rozwój i normalne życie.Poczucie miłości i akceptacji dziecka - czyni cuda. Pozdrawiam.
  • Elżbieta Pazik, 2017-12-12 22:23:17

    Pobyt w Dobrej Rodzinie Zastępczej jest super. Rodziny zastępcze bardzo często jednak nie zdają sobie sprawy z problemami Naszych dzieci. I niestety nasze ,,trudne" wg nich dzieci - ponownie trafiają do Domu Dziecka, gdzie zawsze będą przyjęte i otoczone opieką i całkowitą akceptacją . Ja sam...a byłam opiekunem prawnym chłopca, który trafił jako trzylatek do Domu Dziecka; gdy po paru latach rodzina zastępcza zrezygnowała z opieki nad Nim ze względu na trudności wychowawcze, które sprawiał ( chłopiec jest upośledzony umysłowo oraz wymaga też leczenia psychiatrycznego ze względu na Swoje zaburzenia psychiczne ). Ponownie podjęłam się opieki prawnej nad chłopcem, bo dla mnie nie ma różnicy czy dziecko sprawia kłopoty, czy też nie.Jest i zawsze będzie moim dzieckiem. Ten chłopiec - po osiągnięciu pełnoletności został umieszczony w DPS bardzo daleko od Łodzi !!!- chociaż ja znalazłam dla niego miejsce w okolicach Sieradza, gdzie mogłabym Go czasem odwiedzać. Na dzień dzisiejszy tylko ja - wychowawca w Domu Dziecka nr 8 w Łodzi utrzymuję z Nim kontakt. Nikt z rodziny zastępczej, w której przebywał -a z którą ma bliski kontakt jego brat, który też w niej był nie interesuje się Dawidem. Domy Dziecka są i zawsze będą miejscem dla dzieci ,, niechcianych"  rozwiń