PARTNER PORTALU
  • BGK

Lubelskie walczy z ASF. Premie za wskazanie padłego dzika

  • PAP/KDS    27 lipca 2017 - 17:11
Lubelskie walczy z ASF. Premie za wskazanie padłego dzika
Bez współpracy z rolnikami nie ma mowy, żebyśmy pokonali ASF - na spotkaniu z samorządowcami podkreślała wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ewa Lech (fot. pixabay.com)

W czwartek (27 lipca) samorządowcy z woj. lubelskiego spotkali się z wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ewa Lech. Tematem rozmów był ASF, czyli choroba afrykańskiego pomoru świń.




• - Bez współpracy z rolnikami nie ma mowy, żebyśmy pokonali ASF - na spotkaniu z samorządowcami podkreślała wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ewa Lech. 

• Na dowód, że cały czas w tej kwestii jest wiele do nadrobienia, pokazywała zdjęcia z okolicznych gospodarstw, na których było widać zbyt małe maty dezynfekujące lub ich brak. 

• Sprawa jest na tyle poważna, że sejmik województwa lubelskiego przeznaczył 450 tys. zł na premie dla mieszkańców, którzy wskażą padłego dzika oraz dla myśliwych, którzy zastrzelą lochę. 

Minister rolnictwa razem z ekipą swoich służb nie będzie w stanie zrobić nic, jeśli rolnicy nie będą przestrzegać obowiązujących zasad. Jeśli ktoś nie jest w stanie tym wymogom sprostać, to jest możliwość rezygnacji z produkcji świń, otrzymania rekompensat i przebranżowienia się, przynajmniej na jakiś czas" - mówiła do rolników Lech.

Restrykcyjność bioasekuracji gospodarstw, gdzie hodowane są świnie, jest konieczna, aby uniemożliwić przedostanie się do nich wirusa choroby - przekonywała wiceminister. Licznie zgromadzonym mieszkańcom zaprezentowała fotografie zrobione w gospodarstwach w tych okolicach, w których stwierdzono ogniska ASF u świń. Na zdjęciach widać było, że rozłożone w nich maty dezynfekcyjne były zbyt małe i nie spełniały swoich zadań, a niekiedy nie było ich wcale.

Lech poinformowała, że w tym roku wojewodowie otrzymali, już w marcu, prawie 300 mln zł na zwalczanie chorób zakaźnych.

Czytaj więcej: Lubelskie, kujawsko-pomorskie: Jak ASF przekroczy Wisłę będzie tragedia

Zapewniła, że podjęte zostały działania zmierzające do radykalnego zmniejszenia liczby dzików na obszarach, gdzie wystąpiła choroba ASF, czego domagają się hodowcy. "Mamy świadomość, że dziki są największym zagrożeniem i rezerwuarem wirusa i trzeba drastycznie zwiększyć ich odstrzał" - zapewniła.

"Nikt nie jest w stanie zmusić państwa, żebyście zamknęli hodowle. Natomiast, jeśli nie będzie świń i nie będzie dzików, to nie będzie ASF. Będziemy zachęcać, zwłaszcza tych, którzy mają małe hodowle, żeby rezygnowali z chowu" - dodała Lech.

W burzliwej, prawie trzygodzinnej, dyskusji rolnicy zadali wiele pytań dotyczących konkretnych rozwiązań ws. zwalczania ASF. Zarzucali, że dotychczasowe działania okazały mało efektywne. Mówili, że stosowanie bioasekuracji w gospodarstwach jest kosztowne, rekompensaty za rezygnację z hodowli świń zbyt niskie, a przebranżowienie gospodarstw wymaga znacznych nakładów, a rządowa pomoc na ten cel jest niedostateczna. Mówili, że boją się o swoją przyszłość i przyszłość rolnictwa w regionie.

Działacz rolniczych związków zawodowych OPZZRiOR Marek Sulima zagroził, że jeśli do września tego roku postulaty radykalnych działań w zwalczaniu ASF nie zostaną spełnione, to związki przystąpią do akcji protestacyjnej.

Obecny na spotkaniu duszpasterz rolników diecezji siedleckiej ks. Stanisław Chodźko powiedział, że problem ASF trzeba szybko rozwiązać, "powołać sztab kryzysowy i dać mu prerogatywy".





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.