PARTNER PORTALU
  • BGK

Marcin P.: Prezydent Adamowicz mijał się z prawdą przed komisją śledczą

  • aw/PAP    24 października 2017 - 18:08
Marcin P.: Prezydent Adamowicz mijał się z prawdą przed komisją śledczą
Marcin P. przed komisją śledczą (fot.: twitter.com/KancelariaSejmu)

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz moim zdaniem mijał się z prawdą przed komisją śledczą, twierdząc, że nie wiedział o sponsorowaniu gdańskiego ZOO przez Amber Gold - zeznał Marcin P. przed komisją śledczą.




• Były szef Amber Gold był przez Joannę Kopcińską (PiS) pytany o sponsorowanie przez tę spółkę gdańskiego ZOO.

• Przyznał, że spółka chciała sfinansować budowę domku dla lemurów lub gibonów.

• Sprawa była jednak złożona, bo gdyby po prostu przekazała pieniądze na konto ZOO, trafiłyby one do urzędu miasta.

Dyrektor ZOO Michał Targowski ustalał zatem z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, zeznał Marcin P., w jaki sposób to przeprowadzić, by pieniądze Amber Gold trafiły na konkretny cel.

"Było ustalone, że my wpłacamy tę kwotę na konto ZOO, a było to za zgodą prezydenta miasta Gdańska, a miasto Gdańsk zmienia budżet i przekazuje tę kwotę na konto budżetu celowego ZOO pt. wybudowanie domku dla gibonów" - mówił Marcin P.

Stąd, według Marcina P., prezydent Gdańska, wbrew temu co mówił przed komisją śledczą, musiał wiedzieć, iż Amber Gold sponsoruje ZOO. "Moim zdaniem pan prezydent Adamowicz mija się z prawdą, odpowiadając przed komisją śledczą" - powiedział. Dodał, że Adamowicz "musiał wiedzieć, że sponsorujemy ZOO".

Marcin P. zeznał także, że miał kontakty z pełnomocnikiem prezydenta Adamowicza.

"Dlatego to jest moim zdaniem też trochę sprzeczność interesów między pełnomocnikiem pana Adamowicza a tą sprawą, gdyż na temat KNF pan adwokat Glanc (...) można powiedzieć udzielał porady prawnej, może nie na piśmie, ale spotkanie w jego biurze było na ten temat i była rozmowa na ten temat prowadzona i on doskonale wiedział, jaka jest mniej więcej sytuacja z KNF. Więc w chwili obecnej reprezentowanie pana prezydenta Adamowicza też moim zdaniem jest trochę nie fair" - mówił.

Czytaj też: Paweł Adamowicz po przesłuchaniu ws. Amber Gold. "To było grillowanie"

Świadek przyznał też, że wsparcie filmu Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie miało być wykorzystane wizerunkowo z punktu widzenia Amber Gold i OLT Express, "a zwłaszcza OLT".

Pytany przez Małgorzatę Wassermann (PiS) Marcin P. przyznał, że w 2012 były w Amber Gold dwie kontrole z urzędu skarbowego. Pierwsza kontrola, w lutym 2012 roku, zakończyła się po dwóch dniach. Kontrolerzy stwierdzili bowiem, że przekazują ją innemu urzędowi skarbowemu, ponieważ jest "taka ilość dokumentów i takie kwoty, że podlega to pod Pomorski Urząd Skarbowy".

Zapewniał, że spółka nie mogła mieć jednak bilansu sporządzonego na 800 mln zł, tak jak napisali kontrolerzy.

Przyznał, że w porozumieniu z kontrolerami Amber Gold wpłaciła w tym okresie 12 mln zł zaległego podatku z odsetkami, by kwota ta dalej nie narastała i nie groziło postępowanie karno-skarbowe.

Zapewniał też, że podatek PIT za pracowników był płacony terminowo, a także, jak mówił, nie przypomina sobie, by nieotwarte koperty z korespondencją z urzędów wrzucał do kartonu. "Nie pamiętam, by były jakiekolwiek wezwania z urzędu skarbowego" - powiedział. 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.