PARTNER PORTALU
  • BGK

Najpierw wygrał z komisarzem z PiS, potem przywrócił do pracy zwolnione przez niego osoby

  • pt    26 marca 2018 - 20:00
Najpierw wygrał z komisarzem z PiS, potem przywrócił do pracy zwolnione przez niego osoby
Wójt Dariusz Zwoliński (fot.facebook)

Choć Nadarzyn to niewielka gmina, to tamtejsze marcowe przedterminowe wybory odbiły się echem w cały kraju. Bezpartyjny kandydat Dariusz Zwoliński pokonał popieranego przez PiS i wspieranego przez samego premiera gminnego komisarza Dariusza Nowaka, który rządził po śmierci poprzedniego wójta.




  • O polityce w samorządach rozmawiamy z nowym wójtem Nadarzyna Dariuszem Zwolińskim.
  • - To nie jest tak, że ja byłem przeciwko PiS-owi, a wszyscy z PiS-u przeciwko mnie - komentuje starcie z kontrkandydatem w czasie wyborów przedterminowych. 
  • Sam nie ma doświadczenia w samorządzie i nazywa siebie społecznikiem a nie politykiem. 
  • Zapowiada inwestycje, choć nie będzie łatwo.  -To nie jest dobry rok na inwestowanie, powiedzmy sobie szczerze, ale taki urok funkcjonowania samorządów - komentuje Zwoliński.

 

Widzę, że rzucił się pan w wir pracy, przez tydzień na każdy telefon w sekretariacie gminy odpowiadano, że wójt jest na spotkaniu albo w terenie. Początek widać jest bardzo trudny?

- Bardzo trudny. Próbujemy, jak to się dzisiaj mówi, ogarniać wszystkie tematy, bo przez trzy miesiące Nadarzyn był praktycznie bez władzy.

Trochę pan zaryzykował. Do jesiennych wyborów samorządowych niewiele czasu, można więcej przegrać niż wygrać, bo przez pół roku trudno o działania, które przekonają mieszkańców...

- Rzeczywiście, w samorządzie wszystko sporo trwa, ale mam nadzieję, że uda nam się trochę zrobić, mam na myśli przede wszystkim infrastrukturę drogową, kanalizację. Pamiętajmy, jednak że pewne inwestycje były zaplanowane w budżecie. Recz jasna czasu trochę uciekło, więc trzeba poprzesuwać część środków.

Czytaj: Dariusz Zwoliński, popierany przez PSL, wójtem Nadarzyna

Natomiast nie analizowałam przedterminowych wyborów w kategorii: ryzykuję czy nie ryzykuję. Zdecydowałem się startować na wójta, chcę wykonywać tę pracę, więc będę robił swoją robotę. Jak ocenią to mieszkańcy, to już będzie od nich zależało. Co z tego wyniknie? Przekonamy się podczas kolejnych wyborów.

A właśnie, jak to się stało, że pokonał pan kandydata mającego poparcie samego premiera?

- Startowałem z własnego komitetu jako bezpartyjny kandydat, ale poparło mnie wielu ludzi, którzy pochodzą z różnych środowisk. Okazało się, że ludzie potrafią głosować ponad podziałami politycznymi. To nie jest tak, że ja byłem przeciwko PiS-owi, a wszyscy z PiS-u przeciwko mnie. Z tego, co wiem, duża grupa osób, która poparła PiS w poprzednich wyborach, teraz głosowała na mnie, a na pana komisarza Nowaka głosowały osoby, które wcale nie są zwolennikami PiS-u. Komisarz swoimi działaniami zniechęcił po prostu do siebie wielu ludzi.

Ma pan doświadczenie w samorządzie?

- Nie, byłem przez 28 lat nauczycielem, dwa lata dyrektorem Gminnego Ośrodka Sportu, jestem też społecznikiem, prezesem klubu. Przyznam, że proponowano mi wcześniej stanowiska w samorządzie, ale konsekwentnie odmawiałem. Ja nie czuję się politykiem, ale społecznikiem, z takiego nurtu się wywodzę.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.