PARTNER PORTALU
  • BGK

NIK: dzielnicowi jako policyjna „zapchajdziura”

  • pt    28 kwietnia 2016 - 13:47
NIK: dzielnicowi jako policyjna „zapchajdziura”

Zdecydowana większość (83 proc.) mieszkańców nie zna osobiście swojego dzielnicowego (fot.kppwolomin.policja.waw.pl)

• Kierownictwo policji nie ma spójnej koncepcji wykorzystania dzielnicowych  – uważa Najwyższa Izba Kontroli.
• Dzielnicowi są często traktowani jak „rezerwa kadrowa” i wykorzystywani do bieżących, priorytetowych zadań, niezwiązanych bezpośrednio ze specyfiką ich pracy, nawet wbrew wewnętrznym przepisom.




Przeprowadzone na zlecenie NIK badanie opinii publicznej (na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie 1002 osób) wykazało bardzo niski stopień rozpoznawalności dzielnicowych i identyfikacji tej funkcji wśród mieszkańców. 85 proc., czyli zdecydowana większość ankietowanych, deklarowała, że wie kim jest dzielnicowy. Jednocześnie aż trzy czwarte z nich nie potrafiło precyzyjnie wskazać zadań dzielnicowych, przy czym do najmniej zorientowanych należeli mieszkańcy największych aglomeracji.

Zdecydowana większość (83 proc.) mieszkańców nie zna osobiście swojego dzielnicowego, a ponad połowa (55 proc.) w ogóle nie wie, kto jest ich dzielnicowym, tzn. nie znają go nawet z widzenia, bądź z relacji innych osób. Swojego dzielnicowego najczęściej nie znają najmłodsi i najstarsi respondenci oraz mieszkańcy dużych miast.

Ankietowani, którzy w konkretnych sytuacjach zetknęli się z dzielnicowymi, jednoznacznie pozytywnie oceniali ich fachowość i zaangażowanie.

Dobre relacje policji ze społeczeństwem

Zdaniem Izby, badania opinii publicznej potwierdziły brak wykorzystania potencjału tkwiącego w dobrze zorganizowanej służbie dzielnicowych, którzy mogliby stać się funkcjonariuszami budującymi dobre relacje policji ze społeczeństwem.

Jak wynika z raportu NIK „Wykonywanie zadań przez dzielnicowych” kierownictwo policji nie wypracowało spójnej koncepcji wykorzystania dzielnicowych (blisko 8 tys. policjantów) i nie przyjęło w tym zakresie precyzyjnych regulacji prawnych.

Ustanowione w tym zakresie przepisy były niespójne i wykluczały się wzajemnie. O ile bowiem w zarządzeniu o dzielnicowych zawarte zostały obostrzenia dotyczące powierzania im dodatkowych obowiązków, to równorzędne regulacje stanowiły podstawę do praktycznie nieograniczonego „obciążania” zadaniami tej grupy funkcjonariuszy.

Brak jednolitego w skali kraju modelu działania dzielnicowych, powodował, że byli oni „zawieszeni” między dwiema zasadniczymi funkcjami policji: działaniami profilaktycznymi (m.in. rozpoznanie rejonu, prewencja kryminalna, praca z młodzieżą i rodzinami zagrożonymi patologiami i zjawiskiem przemocy) oraz działaniami represyjnymi (m.in. interwencje, ujawnianie sprawców przestępstw i wykroczeń oraz karanie ich mandatami).

W efekcie oczekiwania wobec dzielnicowych z jednej strony dotyczą współpracy ze społecznościami lokalnymi i budowania wzajemnego zaufania, a jednocześnie z drugiej - surowego egzekwowania przestrzegania przepisów.

Faktyczne decyzje dotyczące wykorzystania dzielnicowych zostały pozostawione kierownikom lokalnych jednostek policji, którzy m.in. ze względu na problemy kadrowe i finansowe, w wielu przypadkach wykorzystywali ich, przede wszystkim jako „rezerwę kadrową”.

Jak wylicza NIK dzielnicowi byli wykorzystywani przez przełożonych m.in. do reagowania w pilnych sytuacjach, często odciążali też inne piony i komórki organizacyjne postrzegane jako bardziej priorytetowe.







KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.