• PARTNERZY PORTALU

Nowa ustawa o repatriacji: Dobry początek czy polityczna gra? Eksperci podzieleni

• Konieczna jednak dyskusja na temat konkretnych rozwiązań - ocenił Robert Wyszyński ze "Wspólnoty Polskiej".
• Problem repatriacji nie istnieje. To humbug polityczny - mówi historyk Marcin Zaremba.
• Trzeba odpowiedniej polityki, nie pozostawiania repatriantów samym sobie.
Nowa ustawa o repatriacji: Dobry początek czy polityczna gra? Eksperci podzieleni
Zdaniem historyka Marcina Zaremby problem repatriacji w rzeczywistości "nie istnieje" (fot. Lukas Plewnia/Flickr)

Projekt nowej ustawy o repatriacji, przedstawiony 25 stycznia przez pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego Annę Marię Anders zakłada, że zesłani zamieszkujący azjatycką część byłego ZSRR, ich małżonkowie i potomkowie będą mogli wrócić do Polski. Projekt obowiązywałby przez 10 lat i miałby objąć 10 tys. osób.

Jak zaznaczył Robert Wyszyński ze Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" ważne, by rozmawiać o wielu rozwiązaniach i wybrać najlepsze. "Dobrze, że uczyniono pierwszy krok, bo mamy przecież jednak wobec repatriantów pewne zobowiązania. Myślę, że w trakcie dyskusji rozwiązania zostaną wypracowane. Np. Niemcy stawiają tu na stwarzanie samorządu repatriantów, by nie czuli, że ktoś podejmuje decyzje za nich i sami pilnują swojego. Rozwiązanie rosyjskie zaś przewiduje, że zajmujący się nimi organ, wszystkie podmioty uczestniczące i samorządy zbierają się dwa razy w roku i ma miejsce ciągła ewaluacja rozwiązań" - opowiadał.

Pozytywnie ocenił koncepcję powołania pełnomocników. Według niego powinno też powstać niezależne ciało odwoławcze. "Ważne, że jest projekt, to dobry początek, teraz ustawa musi być dopracowana" - zaakcentował. Wedle jego wiedzy z kazachskiego spisu ludności wynika, że żyje tam obecnie ok. 34 tys. osób o narodowości polskiej. "Wiernych kościoła rzymsko-katolickiego jest ok. 300 tys., z czego większość to osoby o pochodzeniu polskim. Część Polaków trafiła także do b. republik znajdujących się koło Kazachstanu" - relacjonował Wyszyński.

Czytaj też: Pomoc repatriantom: 30 mln zł z rezerwy celowej

Jego zdaniem celem projektu powinna być szeroko rozumiana "polityka zadośćuczynienia" dla Polaków, którzy nie wyrzekli się swojej narodowości, za co zostali zesłani w głąb ZSRR i nigdy nie mogli wrócić do kraju. "Mam nadzieję, że wreszcie zostanie im udzielona konkretna pomoc, by to było możliwe" - mówił podkreślając, że znacząca część polskich zesłańców i ich potomków żyje w Kazachstanie.

"Jest im tam naprawdę ciężko. Kołchozy, które sami stworzyli, nie są już ich, nie czeka ich ścieżka awansu zawodowego czy finansowego. Dlatego szczególnie młodzi chcą wyjechać, więc tu ważne są programy stypendialne. Istotne są też kwestie ubezpieczeniowe i mienia przesiedleńczego. Zacząć trzeba by od umowy z Kazachstanem zwłaszcza o okresie składkowym, bo przecież ci ludzie coś tam wypracowali, nie mogą zaczynać od zera, zwłaszcza osoby starsze. Ważną sprawą jest też samo przetransportowanie ich do Polski, określenie ile osób możemy przywieźć rocznie, a pamiętajmy, że podróż z Kazachstanu trwa trzy dni" - wyliczał Wyszyński.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE