PARTNER PORTALU
  • BGK

Ograniczenie kadencji wójtów i burmistrzów bardziej prawdopodobne

  • Piotr Toborek    15 listopada 2016 - 11:42
Ograniczenie kadencji wójtów i burmistrzów bardziej prawdopodobne
Zwolenniczką ograniczenia kadencji w samorządach jest m.in. premier Beata Szydło, była burmistrz Brzeszcz (na zdjęciu premier w "swoim" mieście), fot.: Andrzej Wawok, PTWP

• Andrzej Maciejewski przewodniczący sejmowej komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej przyznaje, że wprowadzenie ograniczenia kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów jest coraz bardziej prawdopodobne.
• - Coraz więcej partii o tym mówi, godzi się na to Nowoczesna, "za" jest PiS, Ruch Kukiza którego jestem członkiem od początku to postulował - mówi Maciejewski.
• Problem w tym, że wielu samorządowców jest przeciwnych temu rozwiązaniu.




Choć większość samorządowców krytykuje pomysł wprowadzenia ograniczenia kadencji coraz więcej wskazuje na to, że wcześniej czy później taka zmiana wejdzie w życie.

Andrzej Maciejewski przewodniczący sejmowej komisji samorządu przyznał podczas konferencji w Sejmie: - Czy to będzie wprowadzone? Coraz bardziej wierzę w to, że tak. Coraz więcej partii o tym mówi, godzi się na to Nowoczesna, "za" jest PiS, Ruch Kukiza którego jestem członkiem od początku to postulował.

Maciejewski podkreślał, że ograniczenie kadencji to nie jest zamach na samorząd: - To próba podniesienia poprzeczki, żeby pojawił się czynnik motywacyjny do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego - tłumaczył.

Czytaj: Przybywa zwolenników ograniczenia kadencji

Szef sejmowej komisji samorządowej zwracał uwagę na to, że zmiany jakie zachodzą wokół samorządu mają ogromne znaczenie na to jak władze lokalne działają.

- Rok 1990 i 2016 to dwa różne światy - mówił Maciejewski. - Samorząd i społeczeństwo są dzisiaj zupełnie inne, niż te 25 lat temu, mamy choćby internet co wiele zmienia.

Przekonując do ograniczenia kadencji przedstawiciel Kukiz’15 dodał: - Niestety, ale władza deprawuje, obserwuję to w Sejmie, po trzech kadencjach niektórzy są zmęczeni nic nie robieniem, wielu się błąka i nie wie czym się zająć. Trzeba się umieć w tym odnaleźć, a nie wszyscy potrafią i to dotyczy i Sejmu i samorządu.

Zwolennicy i przeciwnicy

Sprawa ograniczenia kadencji budzi duże emocje wśród samorządowców od czasu gdy taki pomysł sformułował Andrzej Dera, minister w kancelarii prezydenta w rozmowie z Rafałem Kergerem, redaktorem naczelnym PortalSamorzadowy.pl. Nie brakuje zwolenników, ale wielu jest także przeciwników takiego rozwiązania.

Do tych pierwszych należy Robert Biedroń, prezydent Słupska, który tłumaczy: - Jeśli PiS zechce wprowadzić kadencyjność, pierwszy stanę na barykadzie, żeby bronić tego rozwiązania. Rozumiem oczywiście, że to nie będzie bezinteresowne, że PiS ma w tym swój skryty plan, niemniej ograniczenie kadencji w polityce naprawdę jest potrzebne także na szczeblu lokalnym.

Podobnie myśli Jacek Wójcicki, prezydent Gorzowa Wielkopolskiego. - Jestem za. Dziesięć lat (2 kadencje po 5 lat) to słuszna droga, to czas w którym można pewne działania zaprojektować, zrealizować, ale nie scementować. Takie rozwiązanie gwarantuje rozwój i nie skłania do swego rodzaju „zastoju”, który wynika z zasiedzenia - mówi Wójcicki. Do ograniczenia kadencji nawołuje także szef partii Razem Adrian Zandberg, pomysł popiera Leszek Miller, nader wszystko "za" jest także premier Beata Szydło, która jest byłym samorządowcem. Wśród samorządowców "za" są także np. Andrzej Dec przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa czy Mateusz Klinowski burmistrz Wadowic. Ten ostatni zaznacza jednak:

- Jestem za ograniczeniem kadencji do dwóch na wszystkich wybieralnych stanowiskach, czyli myślę, nie tylko o samorządach, ale posłach, wszelkich radach nadzorczych i innych. Co by to dało? Moim zdaniem sprawiłoby, że poszerzyłby się krąg ludzi przygotowanych do takich funkcji i nimi zainteresowanych. Mielibyśmy dopływ świeżej krwi.







×
KOMENTARZE (30)

  • Bernard Wiechowski, 2017-12-14 15:51:05

    Stanowisko prezesa PiS - żądającego wprowadzenia normy prawnej stanowiącej, iż wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast pełniące te funkcje publiczne przez dwie kadencje, nie będą mogli ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach samorządowych - nie znajduje żadnego logicznego i racjonalnego... oraz prawnego uzasadnienia. To stanowisko Jarosława Kaczyńskiego zmierza świadomie do ograniczenia czynnego i biernego prawa wyborczego każdego Obywatela RP. Stąd pozbawia tego Obywatela pełni niezbywalnego prawa do współuczestnictwa w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub pośrednio, za pośrednictwem wybranych swobodnie przedstawicieli. Prezes PiS świadomie ignoruje obowiązującą norę prawną decydującą o tym, kto z Obywateli może pełnić omawiane funkcje publiczne. Bowiem o tym przyszłym fakcie decyduje wyłącznie wyborca, nie zaś lokalna agenda PiS posłusznie wykonująca nakazy Prezesa PiS. Reasumując, ten zamiar Prezesa PiS rażąco obraża normy prawa polskiego i katalog norm prawa międzynarodowego ratyfikowanego przez Polskę - zawartego w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka / Paryż, 10.12.1948 / i w Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych / Nowy Jork, 16.XI.1966 /. Ocena postawy Jarosława Kaczyńskiego w rej sprawie układa się w następujące członu alternatywy : albo Prezes PiS jest kompletnym dyletantem prawnym, albo też traktuje Obywatela RP jako kompletnego analfabetę prawnego.  rozwiń
  • nono, 2017-02-22 22:33:33

    Nie obiecujesz, to nie kandydujesz. Ustawowe referendum wraz z kartą [ankietą] głosowania umożliwia kandydatom swobodę w lokowaniu obietnic w programach wyborczych. Ankieta, osobna odnośnie miasta/gminy/powiatu, województwa, będzie umożliwiała odpowiedzenie mieszkańcom na pytania, na przykład, c...zy jest Pan/i zadowolony/a - tak [], nie [], z stanu dróg ... komunikacji publicznej... oferty kulturalnej.... wypoczynku i rekreacji... pomocy społecznej i prorodzinnej oraz osobom niepełnosprawnym... działań ekologicznych... dostępu do... warunków dla inwestycji prywatnych... współdziałania dla... [organizacji pozarządowych/przedsiębiorców]... Jak Pan/i znajomi/goście z kraju lub zagranicy postrzegają miasto/gminę/powiat/województwo? Pozytywnie [], negatywnie [], itp., itd., ect., ect. Jednak w istocie rzeczy pospolitej szczególnie cenne są obietnice - te wizje natchnione ukazujące, że tu warto, że tu się chce, że tu jest szansa, że tu są nie tylko potrzeby, ale możliwości, które przyciągają misje programów wyborczych... i inne nadzieje stojące w czasie kampanii wyborczej wobec nieprzewidywalnej przyszłości. Nie obiecujesz, nie masz odwagi wobec przyszłości, wówczas, i dlatego właśnie, nie nadajesz się do samorządu. Skoro miałyby być tylko dwie kadencje, to program wyborczy musi być na 10 lat. Ustawowe referendum jakościowe wykonywane z urzędu będzie aktem samooceny jednostki samorządowej w oparciu o ankietę dotyczącą miasta/gminy, powiatu/starostwa, województwa/urzędu marszałkowskiego. Ponieważ jednak partie zamyślają ograniczenia kadencji dla samorządowców należy wzmocnić rozwój terytorialny poprzez utworzenie "Izby Reprezentantów Samorządu Terytorialnego" - więcej o Izbie Samorządowej pod artykułem "Europoseł Kazimierz Ujazdowski chce, by Senat stał się izbą samorządową", tu, na stronach Portalu Samorządowego. Treść ankiety nie może być ustalana przez partie, sejm, tylko przez Izbę Samorządową, i nie może ulegać zmianie między wyborami i terminem referendum jakościowym. Programy wyborcze kandydatów do samorządu muszą uwzględniać treść ankiety głosowania referendalnego. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz.  rozwiń
  • nono, 2017-02-22 18:43:27

    A co by wynikało z macierzy postępu AGHxNBP, AGiH (krótko AGH) - "Aktywność, Gospodarka i Humanizm" i N.B.P. - Nauka, Biznes, Polityka" (skopiuj do Notatnika)? [i][---N----][-----B-------][----P-----] [A][badania-][inwestycja---][prawo-----] [G][wiedza--][metoda-------][potrzeby-...-] [H][postęp--][zysk/podatek-][jakość----] 10 lat. 1. Dwie kadencje po 5 lat, czyli byłoby: kadencja (5 lat) - wybory - kadencja (5 lat). Raz wybory między kadencjami. 2. Przy 4 latach jest: kadencja (4 lata) - wybory - kadencja (4 lata) - wybory - kadencja (2 lata...). Dwa razy wybory między kadencjami. W tym samym okresie 10 lat: - w pierwszym przypadku jest jednokrotna interakcja wyborcza przez mieszkańców, - w drugim przypadku jest dwukrotna interakcja wyborcza przez mieszkańców. 5 letnia kadencja ogranicza samorządowcom interakcje wspólnotową. Może zatem, jeżeli już, to przy 5 letniej kadencji należałoby wprowadzić ustawowe "referendum jakościowe" po 2,5 roku kadencji, w którym nie jest wymagany próg frekwencji. Dla mieszkańca referendum to oczywistość: masz głos, masz wybór. Jednak referendum oparte na karcie do głosowania wyznaczoną w rozporządzeniu i obejmującą określenia odpowiadające realizacji usług i zadań związanych z potrzebami zbiorowymi mieszkańców. Dla wójta ustawowego takie referendum byłoby informacyjno-opiniujące. Dla marszałka i starosty może się skończyć nieco inaczej przy znacząco negatywnym wyniku referendum w opinii radnych. Zatem dłuższa kadencja i ograniczenie do dwóch, ale z ustawowym referendum jakościowym z udziałem nieobowiązkowym bez progu frekwencji. Kartę jakości dotyczącą posłów przy 5 letniej kadencji też można by do referendum dodać, gdyby wybory były jednoczesne do samorządu i sejmu.  rozwiń