PARTNER PORTALU
  • BGK

Olgierd Dziekoński: Częściej powinniśmy zmieniać politykę burmistrzów, a nie ich samych

  • Piotr Toborek    22 maja 2017 - 12:10
Olgierd Dziekoński: Częściej powinniśmy zmieniać politykę burmistrzów, a nie ich samych

Olgierd Dziekoński (fot.wnp)

My w Polsce jesteśmy przywiązani do decyzji personalnych. W Szwajcarii mieszkańcy często kwestionują działania władz samorządowych w referendach, ale zmieniają nie same władze, a ich politykę – mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Olgierd Dziekoński, były minister w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego




Dyskusje podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego pokazały, że wbrew pojawiającym się opiniom samorząd żyje i prężnie działa, a samorządowcy nie zajmują się tylko polityką, PiS i walką o stołki. Zgadza się pan?

Olgierd Dziekoński: - Samorządy żyje, bo jest związany z tym bardzo lokalnym obywatelskim wymiarem naszego życia. W końcu każdy z nas gdzieś mieszka, każdy z nas chciałby, żeby to mieszkanie było ogrzewane, żeby można było do niego dojechać transportem publicznym, żeby dzieci miały przyzwoicie wyglądającą szkołę, a park w okolicy był ładny i dobrze urządzony.

W tym zakresie samorząd robi, co do niego należy. Natomiast, zawsze istnieją obawy – mniej lub bardziej uzasadnione.

Na pewno od wielu lat samorządy mają obawę związaną z przeregulowaniem ich działalności poprzez, jak to się potocznie się mówi, nakładanie nowych zadań, ale to nie są nowe zadania, tylko to jest szczególne określenie sposobu wykonywania tych zadań przez gminy czy powiaty. Co wydaje się antysamorządowe, bo istota samorządu polega na tym, że to ona ma decydować, w jaki sposób realizować zadania, cele, które przed nim stoją.

Druga istotna kwestia, to ta istniejąca niepewność, co będzie z pieniędzmi unijnymi po roku 2020. Na to się nakłada kwestia Brexitu i naszej rosnącej zamożności. Za chwilę z biorców możemy się stać płatnikami, to my – w ramach tej solidarności, której teraz zaznajemy - będziemy wspierać biedniejszych.

Na razie mamy jednak jeszcze u siebie sporo miejsc z biedą i duże różnice.

- Oczywiście w tak dużym kraju jak Polska mamy regiony bardziej rozwinięte i te znacznie słabsze. Cała Polska ma 75 procent tej unijne średniej, ale Mazowsze jako całość 120 procent. Tyle, że na samym Mazowszu to jest 160 procent w metropolii Warszawskiej, ale są miejsca, gdzie jest to około 50 procent tej średniej.

Dlatego też wydaje się, że polityka regionalna nadal będzie musiała funkcjonować, ale w większym stopniu stanie się ona zadaniem władz rządowych i regionalnych niż samej Unii Europejskiej. Pytanie, czy regiony będą miały wystarczające środki na tą działalności po tym, jak skończy się wsparcie z Unii?

Warto by było, żeby te pieniądze, które w tej chwili w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych zostały przeznaczone na środki kapitałowe. Z tym jest różnie, z ponad 11 proc. w województwie kujawsko-pomorskim do mniejszej kwoty w innych. By po zwracaniu przez pożyczkobiorców pozostały w regionach po to, żeby wspierać lokalny rozwój gospodarczy.

Konieczność stałego rozwoju na szczeblu lokalnym jest oczywista: to lokalny rozwój gospodarczy decyduje o naszej sytuacji ekonomicznej, to on w końcu przynosi powyżej 50 proc. PKB i prawie 70 procent zatrudnionych, można powiedzieć, że w wielkim stopniu decyduje o sytuacji państwa.

Czyli gospodarka i jeszcze raz gospodarka?

- Bardzo często porównuje się samorząd do dużego przedsiębiorstwa, ale to jednak jest nieco mylne porównanie. Choć można dzisiaj to już porównywać, ale do bardzo nowocześnie, współcześnie zarządzanego przedsiębiorstwa, gdzie pracownicy mają realny wpływ na podejmowane działania.







KOMENTARZE (1)

  • Julek, 2017-05-22 16:48:20

    Redakcjo. Korekta się kłania.