PARTNER PORTALU
  • BGK

PiS stawia na młodych

  • PulsHR    29 kwietnia 2016 - 07:37
PiS stawia na młodych
Wraz ze zmianą władzy do kluczowych stanowisk doszło pokolenie, które początki wolnej Polski - o ile w ogóle - ledwie co pamięta (fot.pis.org.pl)

Krupiński, Beim, Szefernaker, Misiewicz to złote dzieci PiS. 20- i 30-latków na kluczowych posadach jest więcej.





PiS stawia na młodych? Może bez przesady. Ale nie da się ukryć, że wraz ze zmianą władzy do kluczowych stanowisk doszło pokolenie, które początki wolnej Polski - o ile w ogóle - ledwie co pamięta.

Wraz ze zmieniającymi się ekipami rządzącymi, zmieniają się zarządy spółek skarbu państwa. I choć nie wszystkim się to podoba (czytaj: Nowoczesna o wysypie "Nikodemów Dyzmów" w spółkach skarbu państwa), mało kogo dziwi już, że kluczowe stanowiska obejmują osoby związane z partią rządzącą.

– Skoro partia rządząca ma swój plan działania, to musi mieć w instytucjach ludzi, którzy się z nim zgadzają i są gotowi do jego realizacji – ocenia Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

W ocenie Andrzeja Sadowskiego, prezydenta Centrum im. Adama Smitha, przez lata nie dopracowaliśmy się jednoznacznego i transparentnego systemu obsady stanowisk i nadzoru nad firmami pozostającymi pod kontrolą skarbu państwa. – Cały ten system jest oparty na relacjach personalnych, politycznych, a konsekwencją tego jest to, że posady w spółkach skarbu państwa stały się nagrodą za służbę polityczną – wyjaśnia.

Więcej na PulsHr

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
  • 10.

    JUBILEUSZOWA EDYCJA 14-16 maja 2018, Katowice • Spodek i MCK • Metropolia GZM

Pobierz aplikację EEC
WIĘCEJ
KOMENTARZE (1)

  • jancz, 2016-04-29 09:06:03

    "Skoro partia rządząca ma swój plan działania, to musi mieć w instytucjach ludzi, którzy się z nim zgadzają i są gotowi do jego realizacji" - i to jest wykładnia celów. To ma je realizować z nielojalnymi współpracownikami? Tylko naiwniak może sobie na taki wątpliwy komfort pozwolić. Piszę ...to jako senior: my też mieliśmy swój "wczesny czas" publicznej aktywności. Przecież niejeden z nas zaczynał karierę w samorządzie mając tez 25-35 lat. Warto odjąć 25 lat od wieku tych "długoletnich", "wielokadencyjnych" włodarzy, by się o tym przekonać. Kraj się nie zawalił wtedy i nie zawali się teraz, pod ich rządami. Czas robić miejsce kolejnemu pokoleniu.  rozwiń