PARTNER PORTALU
  • BGK

PO: PiS próbuje zastraszyć samorządowców

  • PAP/JS    16 maja 2017 - 19:24
PO: PiS próbuje zastraszyć samorządowców
Szef Biura Krajowego Platformy Piotr Borys (fot. Piotr Borys/facebook)

To próba zastraszenia samorządów i zniechęcenia ich do protestów przeciwko działaniom PiS - tak zawiadomienie do prokuratury, złożone przez posła PiS Józefa Lesiaka w związku z "Marszem Wolności" PO, ocenia szef Biura Krajowego Platformy Piotr Borys.




Zawiadomienie Leśniaka dotyczy możliwości przekroczenia uprawnień przez urzędników gminnych, którzy ze środków publicznych, którymi dysponują samorządy, mieli sfinansować dowóz uczestników na marsz, który przeszedł ulicami Warszawy 6 maja. Doniesienie to pokłosie publikacji portalu wpolityce.pl.

"To nic innego, jak próba zastraszenia i sparaliżowania samorządów, zniechęcenia ich do wszelkich form protestu przeciwko działaniom PiS" - podkreślił Borys, jeden z organizatorów majowej manifestacji.

Polityk przypomniał, że partnerem organizowanego przez jego ugrupowanie "Marszu Wolności" był m.in. Samorządowy Komitet Protestacyjny, który zrzesza wszystkie federacje samorządowe, takie jak Unia Metropolii Polskich, Związek Powiatów Polskich czy Związek Województw RP. "Wszystkie te organizacje podjęły decyzje o udziale w marszu jako proteście przeciwko planowanym zmianom w samorządzie" - zaznaczył polityk PO.

Według niego każdy z partnerów marszu na własną rękę decydował, w jaki sposób dostarczyć swoich członków, czy sympatyków na zgromadzenie. "My przywieźliśmy członków Platformy, ale wsiadali też z nami członkowie KOD-u, Nowoczesnej, PSL. Również samorządy decydowały o tym, żeby przywieźć np. chętnych mieszkańców, którzy nie zgadzali się na politykę PiS" - powiedział szef Biura Krajowego PO.

Dodał, że nie wie jak samorządowcy finansowali podróż do Warszawy. "Nie mamy tej wiedzy, bo decyzje w tej sprawie podejmowali poszczególni wójtowie, burmistrzowie, czy starostowie. Natomiast oni realizowali pewne cele statutowe, bo są zrzeszeni w swoich federacjach samorządowych. Czy płaciły za to same samorządy, czy te wyjazdy były finansowane przez poszczególnych mieszkańców, to trudno mi powiedzieć" - zaznaczył Borys.

Podkreślił, że samorządy mają prawo protestować, podobnie jak związki zawodowe, czy szkoły. W jego ocenie, nie ma mowy o popełnieniu przestępstwa, nawet jeśli przyjazd na marsz został pokryty z pieniędzy, którymi dysponują samorządy.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (2)

  • zwykły obywatel, 2017-05-17 11:34:04

    Do szoł: Nie wolno zastraszać ludzi. Tzw. samorządowców należy precyzyjnie rozliczyć z wykonywania zadań własnych oraz powierzonych środków finansowych. Nie może byc tak, ze nie realizuja oni podstawowych zadań, marnotrawią środki finansowe, marnotrawią czas pracy za które pobierają wynagrodzenia. N...ie może być tak, że za prywatne ewenty czy wycieczki bossów płaci budżet gminy/miasta bez zgody np. Rady. Za zmarnotrawiony czas pracy i środki finansowe należy się odszkodowanie gminie/miastu od tzw. samorządowców oraz zwrot pobranych nienależnie środków do kasy miasta. Dlatego zgadzam się z Panem, że beznadziejna jest polityka PIS poprzez zastraszanie. Nie zastraszać a odpowiednio egzekwować przepisy. Zwykły obywatel nie ma na to czasu, musi 10-12 godzin poświęcić pracy aby wyżyć a za zmarnowany czas pracodawcy nie otrzryma wynagrodzenia, a szkodę musi naprawić. Dlatego należy wprowadzić równość wobec prawa - jeden ciężko zapieprza na ten system a drugi spędza 200 dni na wycieczkach krajowych i zagranicznych na koszt zwykłego obywatela.  rozwiń
  • szoł, 2017-05-17 10:31:09

    Pisuary zniszczą się swoją bronią i głupotą.