• PARTNERZY PORTALU

Podlaskie, spór o raport dla lotniska: Wyrok zapadnie za dwa tygodnie

• Zakończył się proces związany z raportem dot. lotniska regionalnego w województwie podlaskim.
• Samorząd domaga się odszkodowania od autorów tego raportu.
• Wyrok w tej sprawie ma zapaść za dwa tygodnie.
Podlaskie, spór o raport dla lotniska: Wyrok zapadnie za dwa tygodnie
Zarząd województwa domaga się 1,9 mln zł od autorów raportu środowiskowego (fot.mat.pras.)

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się we wtorek (8 marca) proces cywilny związany z raportem oddziaływania na środowisko lotniska regionalnego w województwie podlaskim. Zarząd województwa domaga się 1,9 mln zł od autorów tego raportu.

Samorząd chce odszkodowania od konsorcjum, które kilka lat temu wygrało przetarg na wykonanie analizy wielokryterialnej i raportu środowiskowego dla planowanej inwestycji (wówczas planowanej, bo później władze zrezygnowały z budowy regionalnego lotniska - red.) bo uważa, że doszło do nienależytego wykonania umowy.

Chodzi o raport środowiskowy dla lokalizacji lotniska w gminie Tykocin, w okolicach wsi Saniki, między dwoma parkami narodowymi - Biebrzańskim i Narwiańskim. Dla takiej lokalizacji władze województwa składały do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku wniosek o wydanie decyzji środowiskowej.

Podejmując decyzję o jej wyborze, władze województwa oparły się na raporcie oddziaływania na środowisko, wykonanym przez konsorcjum dwóch firm.

Pozytywna decyzja środowiskowa została przez RDOŚ wydana, ale po protestach ekologów uchyliła ją w styczniu 2011 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. GDOŚ zarzuciła m.in., że w raporcie nie było analiz dotyczących oddziaływania lotniska na obszary Natura 2000.

Gdy decyzja została uchylona, zarząd województwa podlaskiego wystąpił do sądu z żądaniem zwrotu pieniędzy od konsorcjum. W jego ocenie doszło bowiem do nienależytego wykonania umowy.

Pełnomocnicy pozwanych firm chcą oddalenia powództwa. Konsorcjum stoi na stanowisku, że nie dano mu szansy na poprawienie raportu i nie wskazano, co miałoby poprawiać. Uważa też proces za przedwczesny; w ocenie jego pełnomocników procedura wydania decyzji środowiskowej nie była bowiem jeszcze ostatecznie zakończona odmownie, a już do sądu trafił pozew przeciwko konsorcjum.

Sąd musi orzec, czy i kiedy rzeczywiście doszło do powstania szkody, a jeśli tak, to czy należy się za to odszkodowanie.

W styczniu 2012 roku strony spotkały się na sali sądowej po raz pierwszy, ale zgodziły się wówczas, by spór zawiesić. Chodziło o to, że wciąż trwały postępowania administracyjne powiązane z tą decyzją środowiskową, mogące mieć wpływ na proces o odszkodowanie.

Proces wznowiono dopiero w styczniu 2016 roku; we wtorek odbyła się ostatnia rozprawa. W charakterze stron sąd przesłuchał wicemarszałek województwa podlaskiego Annę Naszkiewicz oraz przedstawicieli pozwanych firm. Chodziło o ustalenie, czy i w jakim zakresie, wykonana została umowa łącząca samorząd z konsorcjum.

Sąd dopytywał wicemarszałek Naszkiewicz, co jest szkodą i kiedy ona powstała. "Jest to niewłaściwe wykonanie dokumentacji, na podstawie której nie uzyskaliśmy decyzji (środowiskowej)" - mówiła dodając, iż szkoda powstała właśnie wtedy. Podała rok 2011. Pytana, kto wówczas orzekł, iż dokumentacja została wykonana niewłaściwie mówiła, że zarząd województwa.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE