Prezydenci dużych miast z PO nie mają łatwo. Ich działalność partyjna utrudnia kontakt z Warszawą

  • Agnieszka Widera-Ciochoń
  • 18-05-2017
  • drukuj
- Jeśli chcemy mieć bardzo dobrych prezydentów, to musimy zabierać ich z innych obszarów, szczególnie gospodarki, żeby rządzili samorządami, i musimy im płacić. To nie jest już mój prywatny interes, mówię to w trosce o samorząd - podkreśla prezydent Kielc.
Prezydenci dużych miast z PO nie mają łatwo. Ich działalność partyjna utrudnia kontakt z Warszawą
Wojciech Lubawski jest prezydentem Kielc od 2002 r. (fot.PTWP)

• Wojciech Lubawski myśli o emeryturze. Kto jego zdaniem najlepiej pokierowałby miastem? Tego jeszcze nie zdradza. Ale podoba mu się jak sprawę rozwiązał Piotr Uszok.

• Podkreśla, że nie daje się wciągnąć w politykę, która szkodzi Kielcom.

• Zabiera za to głos w kwestii wynagrodzeń prezydentów, które są zbyt niskie w porównaniu do tych obowiązujących w biznesie.

• Z prezydentem Kielc rozmawialiśmy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

****

 

PiS wycofuje się pomysłu ograniczenia kadencji zabraniającego obecnym włodarzom startu w kolejnych wyborach samorządowych. Pan jako doświadczony prezydent szykował się już do pakowania?

Wojciech Lubawski, prezydent Kielc: Nadal się szykuję, ale nie ze względu na zmiany przepisów, bo nie wierzyłem, żeby weszły w życie, ale ze względu na własne decyzje. Myślę, że to moja ostatnia  kadencja na stanowisku prezydenta Kielc. Jestem już czwartą kadencję prezydentem i trzeba wiedzieć, w którym momencie odejść i zostawić rządzenie młodym ludziom. Mój kolega Piotr Uszok był przykładem, jak to należy zrobić...

Ma pan kogoś konkretnego na myśli, kto mógłby rządzić Kielcami? PO już swojego kandydata wskazała.

- Na razie nie ma takiej konkretnej osoby, póki co toczą się różne rozmowy. Pewno będę popierać tych, którzy będą startować, jeśli uznam, że to dobra zmiana dla miasta.

Pan myśli o emeryturze czy karierze w innych dziedzinach?

- Będę miał uprawnienia emerytalne i obiecałem żonie, że w końcu będę mężem i pobędę w domu. Przez 20 lat pracy w firmie i kolejnych 15 bycia prezydentem do domu wracałem bardzo późno. Pora trochę inaczej spędzać czas. Poza tym bycie prezydentem mocno eksploatuje emocjonalnie, ale i zdrowotnie. Przyszedł czas trochę odpocząć.

Powiedział pan, że nie wierzył w ograniczenie liczby kadencji obecnym włodarzom. Dlaczego?

- To była trochę gra polityczna. Pomysł sam w sobie nie jest zły, ale do dyskusji, na pewno nie do wprowadzenia w tej chwili, bo PiS by bardzo dużo na tym stracił. Moim zdaniem to mocno skonsolidowałoby szczególnie środowisko samorządowe. PiS się chyba zorientował, że cena, jaką by przyszło zapłacić, byłaby zbyt duża.

Nie jesteśmy gotowi, by taką zmianę zrobić. O ile w dużych miastach, jak np. w Kielcach znajdą się kandydaci do poprowadzenia miasta, o tyle w małych miejscowościach, na wsiach niekoniecznie, a znamy takich liderów, którzy nie wyobrażają sobie tego, że mogliby przestać być wójtem, bo byłby to dramat dla tych wsi. Więc dlatego to nie najszczęśliwszy pomysł, do tego niekonstytucyjny. Ograniczenie w samorządach powinno być zapisane w konstytucji, jak w przypadku prezydenta kraju.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE