PARTNER PORTALU
  • BGK

Prezydent Gdańska stanie przed sądem. Sąd nie umorzył sprawy dot. oświadczeń majątkowych

  • aw/PAP    27 czerwca 2017 - 15:59
Prezydent Gdańska stanie przed sądem. Sąd nie umorzył sprawy dot. oświadczeń majątkowych
(fot.:Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl)

- Nie sądzę, czy o posiadaniu jakiejkolwiek ruchomości o wartości istotnej, można zapomnieć, ale już na pewno nie nieruchomości. Dlatego warunkowe umorzenie postępowania w takim stanie dowodowym byłoby nieuzasadnione - mówił prokurator Piotr Baczyński.




• Gdański sąd oddalił we wtorek (27 czerwca) wniosek o warunkowe umorzenie sprawy Pawła Adamowicza.

• Prezydent Gdańska jest oskarżony o podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych.

• W tej sytuacji odbędzie się proces - ma ruszyć we wrześniu.

 

Oskarżeniem o podanie przez Adamowicza nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012 zajmuje się Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe. We wtorek (27 czerwca) na wstępnym posiedzeniu sąd zajmował się wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania na dwa lata i wpłatę świadczenia w wysokości 40 tys. zł.

Sąd przed podjęciem decyzji wysłuchał stron: prokurator był za oddaleniem wniosku, a obrona go popierała. Później postanowił o oddaleniu wniosku decydując tym samym, że rozpozna sprawę w ramach procesu. Jak wyjaśniał sąd, zaważyły na tym m.in. wytyczne, jakie wydał w tej sprawie w grudniu ub.r. gdański sąd okręgowy. Pierwszy termin procesu Adamowicza sąd wyznaczył na wrzesień.

Sam prezydent Adamowicz nie stawił się na posiedzeniu (nie miał takiego obowiązku - PAP). Przed sądem reprezentował go adwokat Jerzy Glanc. Obrońca przytaczając argumenty przemawiające za warunkowym umorzeniem postępowania podkreślał, że nieprawdziwe dane znalazły się w oświadczeniach majątkowych prezydenta Gdańska nie z chęci "ukrycia majątku", ale z powodu zapomnienia (w przypadku dwóch mieszkań, których nie wymieniono w trzech kolejnych oświadczeniach) oraz błędnej interpretacji przepisów (tu rzecz dotyczyła części nie ujawnionych w dwóch oświadczeniach środków finansowych).

Jak zaznaczał Glanc, w przypadku dwóch mieszkań Adamowicz "mechanicznie", rok po roku powielał w swoich oświadczeniach ten sam błąd. Obrońca zaznaczał, że po zauważeniu pomyłki prezydent Gdańska w kolejnym oświadczeniu wykazał już wszystkie posiadane nieruchomości. Glanc podkreślał, że Adamowicz zrobił to samodzielnie, gdy tylko wychwycił pomyłkę. "Nie było jeszcze kontroli CBA" - dodał obrońca przypominając, że do pierwszej - powielanej później z roku na rok, pomyłki doszło w kwietniu 2010 roku, kiedy to bardzo dużo działo się zarówno w kraju, jak i w życiu osobistym Adamowicza (jego żona była wówczas w zawansowanej ciąży).

Z kolei nie zadeklarowanie w oświadczeniach wszystkich pieniędzy, jakie znajdowały się na rachunkach Adamowicza, Glanc usprawiedliwia "błędnym zakwalifikowaniem i kierowaniem się tym, że były to pieniądze jego dzieci". Obrońca wyjaśniał, że Adamowicz był przekonanym, iż "nie musi wykazywać ich w swoich oświadczeniach majątkowych, bo zgodnie z przepisami deklarujemy tylko środki i majątek własny ewentualnie należący do wspólności małżeńskiej".

Glanc dodał, że gdy Adamowiczowi wskazano, iż "dokonał nieprawdziwej kwalifikacji środków, ten przyznał, że rzeczywiście tak było i że te środki są na jego kontach". "Przecież nie uczynił tego z chęci ukrycia" - dodał Glanc.

W jego opinii, w sprawie dotyczącej oświadczeń majątkowych Adamowicza "być może jest jakiś ukryty cel". "Ukryty cel polegający na tym, że ktoś sobie wymyślił, że prawo karne, proces karny, może być bardzo pomocny żeby tą osobę, która od 1998 roku sprawuje władzę w Gdańsku, jest prezydentem Gdańska, spróbować jednak z tego gabinetu wykurzyć właśnie przy pomocy prawa karnego. I mam nieodparte wrażenie, że to jest właśnie przyczyna, dla której tak długo ta sprawa czy przed prokuraturą, czy obecnie jest procedowana" - mówił Glanc







×
KOMENTARZE (1)

  • obywatel miasta, 2017-06-28 11:33:39

    Należy wprowadzić zapis, że jeśli nie zostały wykazane w oświadczeniu majątkowym składniki majątkowe, to po wykryciu podlegają przepadkowi na korzyść Skarbu Państwa. Finito. Obecnie można przeprowadzać procedurę Urzędu Skarbowego ws majątku bez pokrycia w ujawnionych źródłach dochodu. Sankcja wynosi... 75%. Takie sankcje sa stosowane dla zwkłych ludzi, którzy np. pracowali za granicą lub otrzymali środki od rodziców z USA, to dlaczego nie stosuje się do "kast" tych przepisów i to w pierwszej kolejności.  rozwiń