PARTNER PORTALU
  • BGK

Prezydent obroni samorządowców? Minister ma inne zdanie niż Jarosław Kaczyński

  • Michał Wroński    24 stycznia 2017 - 07:29
Prezydent obroni samorządowców? Minister ma inne zdanie niż Jarosław Kaczyński
Andrzej Dera, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP. (fot.:prezydent.pl)

O roli Kancelarii Prezydenta w dyskusji nad ograniczeniem liczby kadencji w samorządach, kształcie zmian i ewentualnych rekompensatach dla samorządowców, którzy stracą możliwość ubiegania się o ponową reelekcję rozmawiamy z Andrzejem Derą, odpowiedzialnym za sprawy samorządowe Sekretarzem Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.




Kadencyjność w samorządach przestała być tematem dyskusji. Po słowach Jarosława Kaczyńskiego, a ostatnio także premier Beaty Szydło stała się realną perspektywą. Czy mamy się teraz spodziewać jakiś działań ze strony Kancelarii Prezydenta?

W Kancelarii nie są obecnie prowadzone żadne prace związane z tą sprawą.

Czytaj : Andrzej Dera o podziale Mazowsza i ordynacji wyborczej: Marszałkowie i starostowie powinni być wybierani bezpośrednio na dwie, pięcioletnie kadencje

Czyli Kancelaria oddała inicjatywę w tej sprawie…

To nie tak, że Kancelaria chciała inicjować zmiany w tej kwestii. Ja wskazywałem, że ten temat od dawna „chodził” w dyskusji wokół samorządów, ale myśmy prac w tej kwestii nie podejmowali, bo to nie jest zmiana merytoryczna, tylko polityczna. A skoro tak, to temat podjęli politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj : Wybory samorządowe 2018, ordynacja wyborcza: PiS zapowiada kadencyjność wójtów, burmistrzów

A jak się pan zapatruje na taką możliwość, by zmiany weszły w życie już od najbliższych wyborów samorządowych i by przy liczeniu kadencji brać pod uwagę także te, które już upłynęły, bądź które właśnie trwają?

W moim odczuciu taki zapis może odnosić się tylko do przyszłości. Ograniczenie liczby kadencji – tak, ale wyłącznie „do przodu”, w odniesieniu do tych, którzy dopiero będą kandydować. Tak, aby każdy startujący w wyborach dokładnie wiedział jaką ma perspektywę.

Czytaj: Prezydenci w kontrze do premier Szydło. Frankiewicz, Karnowski, Dziuba i Ciepiela o ograniczeniu liczby kadencji

Część z samorządowców domaga się swoistych rekompensat za utraconą możliwość kandydowania w razie wejścia w życie zapisów o ograniczeniu liczby kadencji.

To jakieś nieporozumienie. Z ustrojowego punktu widzenia kadencyjność spotyka się w systemie prezydenckim. Tam ma ona sens. A skoro obecnie w samorządach gminnym mamy w gruncie rzeczy system prezydencki, to powinno w nim obowiązywać także ograniczenie kadencyjności. Tyle, że nie widzę tu podstaw do jakichkolwiek rekompensat. O rekompensacie można mówić wówczas, kiedy się coś utraciło. Tymczasem jeśli w tym przypadku osoba ubiegająca się o urząd wójta, burmistrza, czy prezydenta miasta wiedzieć będzie o tym, że może to stanowisko pełnić przez maksymalnie dwie kadencje, to nie może mówić, że coś traci.

Zresztą po upływie tych kadencji może spełniać się także w innych dziedzinach, chociażby w biznesie. Gdyby ja był właścicielem firmy, to na pewno chciałbym mieć u siebie kogoś takiego, kto potrafi zarządzać tak skomplikowanym tworem jak samorząd terytorialny.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (2)

  • długoletni obserwator , 2017-01-25 00:22:44

    Już najwyższy czas podziękować zasiedziałej bandzie. Długowieczność kadencji w samorządach sprzyja tylko i wyłącznie powstawaniu lokalnych, nieformalnych układów. Poza tym już najwyższy czas wprowadzić do samorządów nieco świeżej, nieskażonej mafijnymi układami młodej krwi, bo tylko młoda krew może ...dokonać cudów. Zasiedziałym próchnom i leśnym samorządowym dziadkom już dziękujemy. Ich kreatywność wyczerpała się z wiekiem, nie mówiąc o tym, że może jej nigdy nie było.  rozwiń
  • ls42, 2017-01-24 19:17:32

    Alek58 "jeśli teraz nie wywali się bandy, która się zasiedziała" to będzie jego zdaniem za późno bo się przegrupują albo i coś tam wymyślą. On tak o samorządzie a inni już o rządzie mimo tego, że ten się nie zasiedział bo rozrabia dopiero od roku i paru miesięcy. Nie o długość rządzenia id...zie tylko celu do jakiego władza chce zmierzać. Samorządy działają różnie. Jak poczytać co dla lokalnej społeczności zrobiła pani Beata Szydło będąc włodarzem gminnym to sukcesów dopatrzeć się nie sposób. Tysiące regulacji prawnych i kilkadziesiąt instytucji kontrolnych czuwa nad samorządami. Jarosław Kaczyński ma już teraz w swoich rękach ten aparat możliwy do wykorzystania, co z resztą widać, ale być może chodzi mu nie o kontrolę nad samorządami tylko obsadzenie stanowisk w samorządach i przejęcie całkowitej władzy nad obywatelami, nad społecznością lokalną.  rozwiń