PARTNER PORTALU
  • BGK

Proces prezydenta Gdańska - bliscy odmawiają składania zeznań

  • PAP/rs    17 listopada 2017 - 11:26
Proces prezydenta Gdańska - bliscy odmawiają składania zeznań
Podczas rozpoczęcia procesu, pod koniec września, Adamowicz przyznał, że nie podawał w oświadczeniach majątkowych wszystkich informacji o majątku i odmówił składania wyjaśnień. (Fot. gdansk.pl/Dominik Paszliński)

Kolejne cztery osoby, bliscy prezydenta Gdańska, odmówili w piątek składania zeznań przed Sądem Rejonowym w Gdańsku, jako świadkowie w procesie, w którym Paweł Adamowicz odpowiada za podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010-2012.




• Na piątkowej rozprawie składania zeznań odmówili brat prezydenta Gdańska, jego rodzice oraz szwagier. Prezydent Gdańska był nieobecny w sądzie, reprezentował go adwokat Jerzy Glanc.

• Także na poprzedniej rozprawie w środę składania zeznań odmówili bliscy Adamowicza - żona Magdalena A. i teściowie.

• Podczas rozpoczęcia procesu, pod koniec września, Adamowicz przyznał, że nie podawał w oświadczeniach majątkowych wszystkich informacji o majątku i odmówił składania wyjaśnień, a także odpowiedzi na pytania stron procesu.

Piotr Baczyński z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Poznaniu powiedział dziennikarzom, że prawo do odmowy składania zeznań mają najbliżsi członkowie rodziny oskarżonego tj. żona, dzieci, rodzeństwo, rodzice, a także ze strony małżonki ci sami bliscy. - W tej sytuacji sąd nie może brać pod uwagę zeznań tych osób z postępowania przygotowawczego w prokuraturze. Nie można ich odczytywać jako dowód w sprawie - ich jakby, po prostu, nie było - wyjaśnił.

- W świetle tego, że najbliżsi członkowie rodzin odmawiają składania zeznań rozważam złożenie wniosku o przesłuchanie pozostałych członków rodziny, którzy mogą posiadać wiedzę na temat środków pieniężnych, które oskarżony otrzymał od rodziny, bo taka jest przecież linia obrony oskarżonego - dodał prokurator.

Kolejna rozprawa ws. Adamowicza odbędzie się 13 grudnia.

Sam Paweł Adamowicz swoje przesłuchanie określił jako "stratę czasu". - Prokuratura traci cenny czas na rzeczy nieważne i nieistotne - powiedział prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po przesłuchaniu w prokuraturze. Czytaj: Prezydent Gdańska: prokuratura traci cenny czas na rzeczy nieważne

Podczas rozpoczęcia procesu, pod koniec września, Adamowicz przyznał, że nie podawał w oświadczeniach majątkowych wszystkich informacji o majątku i odmówił składania wyjaśnień, a także odpowiedzi na pytania stron procesu.

W odczytanych przez prokuratora wyjaśnieniach złożonych podczas śledztwa, prezydent Gdańska tłumaczył, że jego pomyłki w oświadczeniach majątkowych były skutkiem powielania błędów z poprzednich oświadczeń, a pierwsze z nich powstało w kwietniu 2010 r.

Z jego wyjaśnień wynika, że był w tym czasie zaangażowany w organizację kilku uroczystości pogrzebowych ofiar katastrofy smoleńskiej pochodzących z Gdańska, a jego żona będąc w zaawansowanej i zagrożonej ciąży trafiła do szpitala.

Adamowicz mówił też śledczym, że sprawami finansowymi, ze względu na nadmiar jego obowiązków zawodowych, zajmuje się żona.

Prezydent Gdańska tłumaczył w prokuraturze, że pomyłka miała charakter mechaniczny i nieświadomy, i była powielana automatycznie przy kolejnych oświadczeniach, a kiedy zdał sobie sprawę z błędu sam skorygował go w kolejnych oświadczeniach. - Opłacaliśmy z żoną od naszych mieszkań stosowne podatki, więc nie było moim zamiarem ukrywanie czegokolwiek - zapewniał. Wyjaśniał też w prokuraturze niejasności związane z danymi o oszczędnościach. Tłumaczył, że obie jego córki dostały pieniądze od dziadków i pradziadków (ze strony żony) w kwocie kilkuset tysięcy złotych. - Te darowizny stanowią majątek odrębny moich dzieci i nie wymagały wykazywania tego w moich oświadczeniach majątkowych - mówił w trakcie śledztwa.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.