Prof. Jerzy Stępień: To nie jest dobra zmiana dla samorządów

  • Agnieszka Widera
  • 30-03-2016
  • drukuj
System edukacji w Polsce wymaga przemyślenia od początku do końca. Cały świat idzie w tym kierunku, by młodzi ludzie jak najwcześniej rozpoczynali naukę na uniwersytecie – a my opóźniamy moment samodzielnego wkroczenia na podwórko wiedzy. To jest bardzo niepokojące, bo nasze roczniki są zapóźnione w porównaniu z rówieśnikami z innych krajów – twierdzi prof. Jerzy Stępień.
Prof. Jerzy Stępień: To nie jest dobra zmiana dla samorządów
Jerzy Stępień (fot.wikipedia)

Nowy rząd – nowe nadzieje, z takim nastawieniem przyjęto w samorządach wynik wyborów parlamentarnych. Mamy za sobą kilka miesięcy rządów PiS. Czy pana zdaniem dla samorządów nastąpiła zmiana na lepsze?

Jerzy Stępień, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, w latach 2006-2008 prezes TK i współtwórca ustawy samorządowej z 1990 roku oraz współautor reform administracyjnych z lat 1989-1999, prezes Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej: To nie jest dobra zmiana dla samorządów, bo może skutkować kolejną wielomiliardową dziurą w finansach. Kiedy ostatnio zabrano się za obniżanie podatków i zlikwidowano najwyższą grupę podatkową, nikt nie pomyślał, że samorząd, społeczności lokalne jako wspólnoty stracą na tym ok. 8 mld zł.

Teraz zapowiada się zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Sama idea jest bardzo dobra, tylko trzeba myśleć jednocześnie o rekompensacie strat, jakie z tego tytułu samorządy poniosą.

Albo Program 500+. Nikt nie kwestionuje potrzeby takiego wsparcia dla rodzin, ale zostaje pytanie, czy samorząd będzie do tego odpowiednio przygotowany finansowo i organizacyjnie w tak krótkim czasie.

Martwią mnie też informacje dotyczące ewentualnego przekazania funduszy unijnych w ręce wojewodów. Marszałkowie przez ostanie kilkanaście lat wyspecjalizowali się w tym, a mieliby robić to wojewodowie, bez odpowiedniego aparatu?

Jeśli dodamy cofnięcie obowiązku szklonego dla sześciolatków, to nazbiera się sporo powodów do zmartwień.

Sześciolatki w przedszkolach to powód do zmartwień władz lokalnych, ale chyba tylko ich…

– Nie do końca. Mam wnuczki, które wychowują się na zachodzie Europy, tam dzieci idą do szkoły w wieku 5 lat. A co my robimy? Cały świat idzie w tym kierunku, by młodzi ludzie jak najwcześniej, nawet w wieku 17 lat, rozpoczynali naukę na uniwersytecie – a my opóźniamy ten wiek, moment samodzielnego wkroczenia na podwórko wiedzy. To jest bardzo niepokojące, bo nasze roczniki są zapóźnione w porównaniu z rówieśnikami z innych krajów.

Wychowujemy ludzi niesamodzielnych – nauczyciele akademiccy podkreślają, że od pewnego czasu na studia przychodzą kolejne roczniki maturzystów, którzy nie mają wiedzy. Potrafią klikać, „googlować”, ale nie rozumieją związków pomiędzy pewnymi zjawiskami, istoty danego zjawiska. Studentów politechniki trzeba wręcz uczyć matematyki. Jakich będziemy mieć inżynierów w przyszłości? Jakich lekarzy?

System edukacji w Polsce wymaga przemyślenia od początku do końca, natomiast wszystko, co się robi, przypomina mieszanie w szklance herbaty bez cukru z nadzieją, że od samego mieszania stanie się ona słodsza. Nie stanie się.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Mamy dużo autorytatywnych profesorów i generałów. Brakuje natomiast żołnierzy, wynalazków i rozwoju społeczno - gospodarczego, przekładającego się na zarobki w europejskim wymiarze. Wyjściem jest unikanie używania stopni i tytułów naukowych w merytorycznej dyskusji. Okaże się w rzeczywiście meryto...rycznej dyskusji komu google i postęp technologiczny nie przeszkadzają, a przeciwnie zaczniemy wymieniać poglądy o skutkach rozwoju technologicznego dla różnych sektorów życia społecznego, także dla modyfikowanej samorządności. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-03-30 10:05:15 odpowiedz

Do docent: I tak to się wciska kit. A swoją drogą nikt tak sie nie kompromituje jak profesory. "Spieszmy się kochać profesorów, tak szybko się kompromitują" - to parafraza, ale jakże trafna, co nie? Pani redaktor Widera: ino nie pisać na klęczkach. A co ma ten majster-profesor pisać, że sp...ieprzyli? Kto winien? No jak to kto kurdupel, to jasne. I ten maciora. Ach ten piękny język samozwańczych elit cwelebryckich. rozwiń

jancz, 2016-03-30 09:57:23 odpowiedz

To jest bardzo niepokojące, bo nasze roczniki są zapóźnione w porównaniu z rówieśnikami z innych krajów – twierdzi prof. Jerzy Stępień.

O jakiż to krajach szanowny pan od samorządów mówi? Bliskiego Wschodu? Danii? Belgii? Na tym tle raczej nie mamy czego się wstydzić. Gorzej z nadany
...mi tytułami naukowymi w porównaniu z "innymi" krajami. Mamy tylu "utytułowanych" profesorów doktorów z nadanymi orderami a liczbę patentów, rozwój gospodarczy, depopulację mamy w odwrotnie proporcjonalną do liczby tak słynnych naukowców i prezenterów medialnych. rozwiń

do czego zmierza, 2016-03-30 09:45:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE