PARTNER PORTALU
  • BGK

Radom, Poznań i inne się wyludniają, Zgierz czy Grodzisk mają swoją szansę. Dlaczego?

  • aw/PAP    3 sierpnia 2017 - 12:58
Radom, Poznań i inne się wyludniają, Zgierz czy Grodzisk mają swoją szansę. Dlaczego?

Grodzisk Mazowiecki (fot.commons.wikimedia.org/Joanna.Reich)

Cześć miast wojewódzkich traci mieszkańców. Ci przenoszą się do Stolicy ale nie tylko. Wybierają też te miejscowości oddalone od huku wielkiego miasta. - Tam tworzy się mikrospołeczność ludzi ze sobą bardzo związanych. Z tych miast jest łatwa możliwość dojazdu np. do Warszawy, czyli pracują w stolicy, a mieszkają w mniejszych miastach - mówi dr Witold Śmigielski.




• Niektóre miejscowości, położone niedaleko wielkich aglomeracji, będą zyskiwać mieszkańców.

• - Przyczyną jest m.in. migracja rezydencyjna - uważa dr Witold Śmigielski z zakładu Demografii i Gerontologii Społecznej UŁ.

• Specjalista zaznaczył jednak, że wciąż można zauważyć trend przenoszenia się młodych osób do większych miast.

 

Według ostatnich danych GUS ponad 1,5 tys. gmin odnotowało w 2016 r. odpływ ludności; największy Poznaniu (1967 osób), Bydgoszczy (856 osób), Katowicach (852 osób), Łodzi (832 osób) i Radomiu (813 osób).

Najwyższe dodatnie saldo migracji, określające różnicę między napływem a odpływem ludności, wystąpiło w 2016 r. w Warszawie (6571 osób). W czołówce gmin o najwyższej liczbie nowych mieszkańców znalazły się ponadto: Wrocław (1603 osoby), Kraków (1486 osób), Gdańsk (1244 osoby) i Rzeszów (1125 osób).

Zgierz czy Grodzisk zyskają?

Zdaniem dr Śmigielskiego niektóre miejscowości, położone niedaleko wielkich aglomeracji np. Zgierz k. Łodzi, czy Grodzisk Mazowiecki, będą zyskiwać mieszkańców.

"Oddalone są od huku wielkiego miasta. Tam tworzy się mikrospołeczność ludzi ze sobą bardzo związanych. Z tych miast jest łatwa możliwość dojazdu np. do Warszawy, czyli pracują w stolicy, a mieszkają w mniejszych miastach" - wyjaśniał.

Ekspert zwrócił uwagę na zjawisko "migracji rezydencyjnej". "To cechuje szczególnie osoby o wyższym statusie społecznym: lekarzy, prawników i przedsiębiorców. Osiedlają się w mniejszych miejscowościach, ale blisko aglomeracji. Stąd te prognozy, że mimo wszystko to wielkie miasta będą tracić ludnościowo. Najczęściej na taką migracją rezydencyjną decydują się osoby po 45 roku życia" - mówił.

Młodzi ciągną do miasta

Specjalista zaznaczył jednak, że wciąż można zauważyć trend przenoszenia się młodych osób do większych miast. "To się obserwuje również w innych krajach świata. Ten trend będzie postępował" - podkreślił.

Jego zdaniem główną przyczyną tego, że młode osoby opuszczają niewielkie miejscowości jest perspektywa zatrudnienia. "Duże miasta niosą ze sobą możliwość łatwiejszego znalezienia pracy w zawodzie, a także wyższych zarobków. Często jest też tak, że młode osoby wyjeżdżając na studia zostają potem w dużych miastach" - mówił.

Według niego, duże aglomeracje są atrakcyjne dla młodych ludzi również z powodu stylu życia - "bardziej europejskiego". Dodał, że w niektórych przypadkach przeprowadzka do dużych miast odbierana jest jako "podwyższenie statusu społecznego".

Dr Śmigielski zwrócił uwagę, że osoby, które przyjeżdżają do wielkich miast często mają problemy z utożsamianiem się ze swoim nowym miejscem zamieszkania.

"Mieszkają w Warszawie, ale podatki płacą w swoim małym miasteczku. Wtedy robi się kłopot ekonomiczny. Korzystają z miejskich dróg, autobusów, komunikacji, ale podatki płacą gdzie indziej. (...) Wtedy dane miasto traktowane jest tylko jako obiekt zdobycia środków materialnych" - mówił.

Problem małych miejscowości: starzenie się społeczeństwa

Ekspert zaznaczył, że odpływ ludności z małych miejscowości, oddalonych od dużych miast, oznacza starzenie tamtejszej społeczności.







KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.