PARTNER PORTALU
  • BGK

Radom walczył ze stereotypem "miasta warchołów"

  • aw/PAP    24 czerwca 2016 - 11:49
Radom walczył ze stereotypem "miasta warchołów"
W całym kraju aresztowano ok. 2,5 tys. osób (fot. IPN/sejm twitter)

• Po proteście robotniczym w czerwcu 1976 r. przez lata mówiło się o Radomiu, jako o mieście „warchołów”.
• Zdaniem historyków ta propagandowa narracja władz PRL-u przylgnęła do Radomia na trwałe.
• Dlatego - jak podkreślają – należy nieustannie przedstawiać prawdziwy aspekt Czerwca’76.




Zdaniem dra Konrada Słowińskiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, komunistyczne władze od początku próbowały przeinaczyć sens protestu z 25 czerwca 1976 r., którego 40. rocznica mija w tym roku.

"Ta łatka +warchołów+, którą przypięto radomskim robotnikom, miała na celu przede wszystkim umniejszenie znaczenia protestu, a także wymazanie go z pamięci społecznej obywateli" - uważa historyk. Według niego takie myślenie o Radomiu w pewnym sensie pokutuje do dzisiaj. "Ta swoista narracja PRL-u, która przedstawiała radomski protest jako chuligańskie wybryki, w pewnej części na stałe przylgnęła do radomskiego Czerwca'76" - uważa dr Słowiński. "Dlatego ciąży na nas ogromny obowiązek, aby przedstawiać rzeczywisty aspekt tych wydarzeń i walczyć z tą propagandą, która została wykuta jeszcze w okresie PRL-u" - dodaje.

Czytaj też: PRL wraca do Radomia. Spokojnie to tylko wystawa

Bezpośrednią przyczyną protestu robotniczego, do którego doszło 25 czerwca 1976 r., była zapowiedziana dzień wcześniej przez ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza drastyczna podwyżka cen wielu artykułów żywnościowych; mięso i ryby miały podrożeć o 69 proc., nabiał - o 64 proc., masło o 60 proc., ryż o 150 proc. oraz cukier o 90 proc. Stanowczy sprzeciw robotników spowodował jednak, że władze zdecydowały się wycofać z planów podwyżek.

Zdaniem dr. Arkadiusza Kutkowskiego z Instytutu Pamięci Narodowej I sekretarz KC PZPR Edward Gierek zinterpretował bunt przeciwko swojej polityce bardzo emocjonalnie. Może o tym świadczyć m.in. - jak podkreśla Kutkowski - jego wypowiedź w czasie telekonferencji z I sekretarzami komitetów wojewódzkich, która odbyła się dzień po proteście, 26 czerwca. Gierek zażądał zorganizowania w wielu polskich miastach, w tym także w Radomiu, wieców poparcia dla linii partii i polityki rządu.

Czytaj też: 40. rocznica robotniczych protestów z Czerwca 1976 r.

"Trzeba będzie zebrać tam radomiaków i powiedzieć im, jak my ich nienawidzimy, jacy to są łajdacy [...]. Uważam, że im więcej będzie słów bluźnierstwa pod ich adresem, tym lepiej dla sprawy. To musi być atmosfera pokazywania na nich, jak na czarne owce, jak na ludzi, którzy powinni się wstydzić, że w ogóle są Polakami, że w ogóle po świecie chodzą" - mówił Gierek.

"Radomski Czerwiec' 76 był wiadrem zimnej wody wylanej na ekipę Gierka, która żyła do tego momentu w przekonaniu, że jest najlepiej radzącą sobie ekipą ze wszystkich rządzących dotąd PRL-em. Owa słynna propaganda sukcesu była wtedy w apogeum i w pełni swojego rozwoju zderzyła się z protestem w Radomiu" - zauważa prof. Antoni Dudek. "Stąd ta autentyczna nienawiść, którą wyraził Gierek. Miał poczucie, że Polska tak się wspaniale rozwija pod jego rządami, a tu nagle tłum atakuje komitet partii i absolutnie nie przyjmuje do wiadomości argumentów, że podwyżka cen żywności jest niezbędna" - dodaje historyk.

Gierek potępił robotników z Radomia i jednocześnie zażądał organizacji spektakularnych wieców poparcia. "Żebyście mogli, towarzysze, powiedzieć o słuszności tej właśnie decyzji, tzn. o słuszności propozycji i żebyście mogli powiedzieć, że wy się z tym solidaryzujecie, żebyście mogli powiedzieć na tym wiecu, że nie popieracie metod chuligaństwa i metod narzucania ogromnej większości klasy robotniczej, narodu woli niewielkiej grupy chuliganów(…). Towarzysze, mnie to jest potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze" - mówił Gierek na partyjnej telekonferencji.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.