PARTNER PORTALU
  • BGK

Refendum odwoławcze w Warszawie? Co tydzień masowo "odwołujemy" wójtów i burmistrzów, udało się tylko trzy razy

  • Piotr Toborek    11 października 2016 - 13:45
Refendum odwoławcze w Warszawie? Co tydzień masowo "odwołujemy" wójtów i burmistrzów, udało się tylko trzy razy
Od kilku miesięcy, niemal w każdą niedzielę w Polsce odbywa się referendum odwoławcze (fot.inicjatywawadowice.pl)

• Potencjalne referendum w Warszawie mogłoby być skuteczne? W tej kadencji zorganizowano w samorządach już 27 referendów odwoławczych, a zaplanowanych jest kilkanaście.
• Problem w tym, że - choć pokazuje to, że występuje poczucie braku kontroli nad wójtami czy burmistrzami - niewiele referendów się udaje.
• Referendyści nie mają jednak narzędzi pośrednich, pewnie dlatego od razu sięgają po te najostrzejsze.




Do połowy października doszło już do 27 referendów odwoławczych, ważne okazały się trzy – wiosną odwołano burmistrzów Chrzanowa, Sulmierzyc i Trzebiatowa.

W dwóch pierwszych przypadkach sprawy były przy tym dość oczywiste: w Chrzanowie prokuratura postawiła burmistrzowi zarzut prowadzenia samochodu po pijanemu, samorządowiec został zatrzymany po tym, jak wjechał w drewniane ogrodzenie na jednej z ulic; w Sulmierzycach Piotr K. został oskarżony o korupcję, zarzucono mu przyjęcie 20 tys. zł łapówki.

Pozostałe referenda były nieważne, do urn przychodziło zbyt mało mieszkańców, w wielu przypadkach frekwencja była wręcz śladowa.

Czytaj też: Referendum odwoławcze: podpisy i frekwencja to mechanizm zaporowy

To zresztą stały trend: od początku 2011 roku z powodu zbyt niskiej frekwencji ważnych było tylko 16 z 151 referendów w sprawie odwołania organu gminy.

Setki referendów

W latach 1992‐2010 przeprowadzono 547 referendów odwoławczych, spośród których 65 (12 procent) zakończyło się podjęciem wiążącej decyzji. Warto dodać, iż na 547 referendów odwoławczych zdecydowana większość odbyła się na poziomie gmin (542), natomiast 5 głosowań dotyczyło odwołania rady powiatu. Nie odbyło się żadne referendum w sprawie odwołania sejmiku województwa przed upływem kadencji.

Jak wynika z pracy dr Marcina Rachwała – „Referenda w sprawie odwołania organu samorządu terytorialnego – doświadczenia z lat 2010-2014” – w poprzedniej kadencji, w następstwie 20 ważnych referendów gminnych, głosujący odwołali:

• 5 rad gmin: Żagań, woj. lubuskie (frekwencja 27,85%); Nowinka, woj. podlaskie (40,82%); Bytom, woj. śląskie (21,76%); Piekoszów, woj. świętokrzyskie (34,56%); Elbląg, woj. warmińsko‐mazurskie (24,66%);

• 6 wójtów gmin: Lewin Kłodzki, woj. dolnośląskie (48,83%); Międzyrzec Podlaski, woj. lubelskie (35,05%); Janowiec, woj. lubelskie (44,47%); Wymiarki, woj. lubuskie (42,97%); Wiżajny, woj. podlaskie (43,16%); Piekoszów, woj. świętokrzyskie (34,60%);

• 7 burmistrzów miast: Żagań, woj. lubuskie (27,48%); Brzeszcze, woj. małopolskie (24,18%); Nasielsk, woj. mazowieckie (37,30%); Raciąż, woj. mazowieckie (41,36%); Wojkowice, woj. śląskie (28,58%); Ostróda, woj. warmińsko‐mazurskie (30,08%); Kłodawa, woj. wielkopolskie (22,94%);

• 2 prezydentów miast: Bytom, woj. śląskie (21,76%); Elbląg, woj. warmińsko‐mazurskie (24,67%).

Czy to, że większość referendów kończy się niepowodzeniem źle świadczy o stanie naszej demokracji i samorządności?

– Dlaczego? Referenda odwoławcze nie są czymś co powinno odbywać się na co dzień. Do weryfikacji urzędników są jednak wybory, a referenda są potrzebne w przypadkach korupcji czy innych skandali – mówi dr Marcin Rachwał.

Zdaniem naukowca, nie powinniśmy robić problemu z faktu, że większość referendów się nie udaje:
– Mieszkańcy widać wiedzą lepiej czego potrzeba ich miejscowości. W Polsce ukształtował się taki zwyczaj – a to za sprawą polityków – że jeśli jesteśmy przeciw propozycjom jakie niesie referendum to do urn nie idziemy – mówi.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.