PARTNER PORTALU
  • BGK

Referendum odwoławcze: podpisy i frekwencja to mechanizm zaporowy

  • Michał Nowak    6 września 2016 - 06:49
Referendum odwoławcze: podpisy i frekwencja to mechanizm zaporowy

Frekwencja w referendach z reguły jest niska, bo w Polsce panuje ogólna atmosfera niechęci obywateli do polityki – mówi Łukasz Gibała (fot. youtube)

• Wielu polityków chce, aby Hanna Gronkiewicz-Waltz poddała się ocenie w referendum.
• Ze strony Prawa i Sprawiedliwości słychać jednak, że taka inicjatywa raczej nie przyniesie skutku.
• Inicjatorzy referendów odwoławczych twierdzą, że prawo w tym zakresie jest zbyt zaporowe.
• Eksperci uważają z kolei, że obniżenie progów w referendum niosłoby niepożądane skutki.




W związku z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie nie trzeba było długo czekać na głosy, według których prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna poddać się ocenie mieszkańców w referendum. O takie rozwiązanie postulowały m.in. Kukiz’15 i partia Razem. Tym bardziej może zaskakiwać fakt, że zdaniem Elżbiety Witek, szefowej gabinetu politycznego premier Beaty Szydło, tego rodzaju inicjatywa w zasadzie nie ma większego sensu. 

– Ja z praktyki patrzę na to, jak wychodzą podobne referenda. One się bardzo rzadko udają, ponieważ warunki, jakie trzeba spełnić, są dosyć zaporowe – powiedziała dla PAP Witek.

Przykładem niech będzie fakt, że na półmetku obecnej kadencji samorządowców przeprowadzono już ponad 20 referendów w sprawie odwołania organu i większość z nich była nieważna z powodu zbyt niskiej frekwencji. Decyzją mieszkańców odwołano jedynie burmistrzów Chrzanowa, Trzebiatowa i Sulmierzyc.

Inicjatorzy chcieliby zmiany mechanizmu

Według obowiązujących zasad, aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 3/5 liczby głosujących w wyborach. Samo zorganizowanie referendum też do łatwych nie należy, bo trudności pojawiają się już na etapie zbierania podpisów. Wymaganą liczbę najtrudniej uzbierać w dużych miastach, o czym przekonał się były kandydat na prezydenta Krakowa.

– Organizowanie referendum jest bardzo trudne, zwłaszcza jeśli robi to organizacja niezależna, a nie partia polityczna, która ma mnóstwo działaczy. Wymogi dotyczące liczby podpisów i frekwencji są bardzo wysokie, a prezydenci czy burmistrzowie robią wszystko, aby zniechęcić mieszkańców do głosowania – uważa Łukasz Gibała, były poseł i przewodniczący Stowarzyszenia Logiczna Alternatywa, który w 2014 roku kandydował na urząd prezydenta Krakowa, zajmując 3. miejsce.

Gibała do niedawna zbierał podpisy za referendum odwołującym prezydenta Jacka Majchrowskiego. Potrzebował 60 tys. podpisów, a uzbierał ich niemal 90 tysięcy. Mieszkańcy nie mieli jednak szansy pójścia do urn, bo referendum ostatecznie nie zostało zorganizowane. Weryfikacja podpisów przez komisarzy wyborczych jest bardzo restrykcyjna i w tym przypadku nie było inaczej – za ważne uznano tylko 48 tys. podpisów krakowian. Większość nieważnych podpisów pochodziło jednak od osób, które nie były zameldowane w Krakowie.

– To były często osoby zamieszkujące Kraków od lat, ale nie posiadające w nim zameldowania. To też jedna z wad tego systemu. W trakcie zbierania podpisów prosiliśmy PKW, czy możemy te podpisy na bieżąco weryfikować, żebyśmy wiedzieli, ile konkretnie nam brakuje. Wtedy wszyscy wiedzielibyśmy, na jakim jesteśmy etapie. Ale z PKW otrzymaliśmy odpowiedź negatywną – mówi Gibała.







KOMENTARZE (3)

  • radny, 2016-09-07 10:23:48

    Ja bym to zrobił jeszcze inaczej. Mianowicie określilbym przewagę jaką muszą uzyskać zwolennicy odwołania.
  • Karwin, 2016-09-07 00:12:28

    Próg frekwencyjny powinien zostać zniesiony, ale jednocześnie odwołanie powinno nastąpić tylko wówczas, gdy za zagłosowałoby np. 2/3 głosujących. Łatwiej kogoś zmobilizować do głosowania przeciw, a poza tym większość prezydentów jest wybiana w drugiej turze, gdy część wyborców wybiera raczej mniejsz...e zło. W referendum nie ma kontrkandydata, który dla wielu wyborców jest większym złem. Gdyby tą propozycję wprowadzono w życie, nikt już nie wzywałby do absencji.  rozwiń
  • KRK nie chce Gibały, 2016-09-06 16:05:02

    "– Frekwencja w referendach z reguły jest niska – twierdzi Gibała"... Panie Gibała! Nie zebrał Pan w Krakowie podpisów nawet od 10% uprawnionych. Nawet przeciwnicy urzędującego prezydenta nie podpisali bo nikt nie chce mieć z Panem nic wspólnego. Nie bez powodu przegrywa Pan w Krakowie w...szystkie wybory. Nikt tu nie chce ludzi którzy dla władzy zmieniają partie szybciej niż rękawiczki  rozwiń