PARTNER PORTALU
  • BGK

Rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz będzie musiała zwrócić 5 mln zł

  • aw/PAP    22 grudnia 2017 - 14:25

Najbliższa rodzina prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz będzie musiała zwrócić 5 mln z 15 mln zarządzonych do zwrotu przez komisję weryfikacyjną w związku z reprywatyzacją Noakowskiego 16 - powiedział w piątek Sebastian Kaleta z komisji weryfikacyjnej.




Komisja weryfikacyjna uznała w piątek (22 grudnia), że decyzja reprywatyzacyjna z 2003 r. ws. Noakowskiego 16, została podjęta z naruszeniem prawa. Komisja nakazała zwrot przez beneficjentów tej reprywatyzacji równoważności nienależytego świadczenia w wysokości 15 mln 375 tys. zł.

"Znając panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, nie będzie się ona poczuwała do odpowiedzialności za to, że przez dziesięć lat jej rodzina miała w dyspozycji środki, które były jej bezpodstawnie przekazane" - powiedział w piątek Kaleta.

Jak dodał, komisja weryfikacyjna zobowiązała najbliższą rodzinę prezydent Warszawy do zwrotu kwoty 5 mln zł z zarządzonych 15 mln 375 tys. z tytułu reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Noakowskiego 16.

Inny członek komisji Jan Mosiński (PiS) ocenił, że Hanna Gronkiewicz-Waltz "zaniechała pewnych działań, które ciążą na urzędniku państwowym". Poinformował, że część członków komisji, rozważa zawiadomienie organów ścigania ws. Gronkiewicz-Waltz po uprawomocnieniu się piątkowej decyzji komisji.

Szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki poinformował w piątek, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o nieprawidłowościach przy reprywatyzacji nieruchomości przy Noakowskiego 16, tym bardziej, że nabywcami udziałów byli członkowie jej rodziny.

Kropiwnicki podkreślił, że to, iż na świadka przed komisje weryfikacyjną wezwano tylko Andrzeja Waltza, pomimo że spadkobierców było 12, czy 13, "pokazuje, że całe zainteresowanie tą kamienicą jest wymierzone właśnie w prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i ma służyć tylko i wyłącznie atakowi politycznemu, temu żeby pogrążać panią prezydent".

Komisja uznała w piątek, że decyzja reprywatyzacyjna z 2003 r. ws. Noakowskiego 16, została podjęta z naruszeniem prawa i zdecydowała o nałożeniu na beneficjentów reprywatyzacji obowiązku zwrotu równowartości nienależnego świadczenia w wysokości ponad 15 mln zł. Kropiwnicki powiedział, że głosował przeciwko tej decyzji.

Przedwojennymi właścicielami kamienicy były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego. Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu "dekretu Bieruta", Kępski i Szczechowicz wszczęli - jako pokrzywdzeni przez dekret - postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym - Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group.

"Uważam że w żaden sposób tak naprawdę nie udowodniono spadkobiercom Romana Kępskiego oraz nawet samemu Kępskiemu złej wiary. Pan Kępski, nawet jeżeli mógł przypuszczać, że coś było nie tak, to nikt mu nie postawił żadnych zarzutów, nie miał tym bardziej żadnego wyroku" - powiedział Kropiwnicki uzasadniając swoje stanowisko. Dodał, że wniosek dekretowy Kępski złożył jeszcze zanim Kalinowski został skazany prawomocnym wyrokiem.

Jak dodał poseł PO, jeśli prawdą jest to, co mówił przewodniczący komisji Patryk Jaki, to decyzja komisji "jest wielkim aktem oskarżenia dla Lecha Kaczyńskiego i jego urzędników, ponieważ to oni powinni wszyscy zbadać tak naprawdę okoliczności wydania tej decyzji". "Urzędnicy ci mieli jeszcze trzy lata od wydania decyzji do wydania nieruchomości w 2006 r. na znalezienie mieszkań dla wszystkich, którzy tam mieszkali. Nie znaleziono żadnego mieszkania dla lokatorów" - zaznaczył Kropiwnicki.

 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.