PARTNER PORTALU
  • BGK

Ruszył proces byłego prezydenta Zawiercia ws. przyjmowania łapówek

  • aw/PAP    25 maja 2017 - 13:36
Ruszył proces byłego prezydenta Zawiercia ws. przyjmowania łapówek
Według ustaleń śledztwa, w latach 2009-2014 Ryszard M. przyjął od przedsiębiorcy Czesława I. korzyści majątkowe w łącznej kwocie 130 tys. zł (fot.pixabay)

Ryszardowi M. prokurator przedstawił 10 zarzutów popełnienia przestępstw, z których dziewięć dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych, a jeden niedopełnienia obowiązków służbowych i wejścia w porozumienie w toku postępowania przetargowego.




• Były prezydent Zawiercia Ryszard M., któremu prokuratura zarzuca przyjmowanie korzyści majątkowych, nie przyznaje się do winy.

• Według oskarżenia, jako prezydent i starosta zawierciański miał przyjąć ok. 170 tys. zł łapówek.

• W czwartek (25 maja) przed Sądem Rejonowym w Myszkowie (Śląskie) ruszył proces M. i trzech innych mężczyzn. Wszyscy kwestionują stawiane im zarzuty.

 

Po tym, jak prokurator Jacek Otola odczytał akt oskarżenia, sąd przystąpił do odbierania wyjaśnień od oskarżonych. Tylko jeden zdecydował się powiedzieć coś nowego. W przypadku pozostałych sędzia Karol Gondro musiał poprzestać na odczytaniu protokołów ich przesłuchań ze śledztwa. Oskarżeni podtrzymali to, co wówczas mówili.

W całej sprawie zarzuty usłyszało pięć osób: poza byłym prezydentem Zawiercia - także były wiceprezydent tego miasta Marek K., dwaj przedsiębiorcy Czesław I. i Bartłomiej K. oraz Krzysztof G. - kierownik budowy, której inwestorem było miasto. Czesław I. dobrowolnie poddał się karze, jego sprawa zakończyła się już prawomocnym wyrokiem. Przed myszkowskim sądem odpowiadają więc cztery osoby.

Zdaniem prokuratury, były prezydent przyjmował łapówki w zamian za przychylność i pozytywne decyzje - dla przedsiębiorców, którzy realizowali prace na rzecz samorządu oraz prywatnych osób. M. oświadczył przed sądem, że nie przyznaje się do winy, odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania stron. W odczytanych protokołach także kwestionował swoją winę.

Do zarzutów nie przyznał się oskarżony o płatną protekcję przedsiębiorca Bartłomiej K., który jednak podczas śledztwa opisywał korupcyjne mechanizmy. Przyznał, że opłacał się Ryszardowi M., by zyskać jego przychylność przy ubieganiu się o realizację prac w mieście, w których można było użyć jego koparki. "Mogłem mówić, że jestem od Ryśka" - zeznał w śledztwie, w czwartek to podtrzymał przed sądem.

Według K., M. był osobą wszechwładną w Zawierciu, miał wielki wpływ na tamtejsze urzędy i instytucje. Oskarżony mówił też, że odkąd złożył niekorzystne dla M. wyjaśnienia, zaczął obawiać się o bezpieczeństwo swojej rodziny - był szkalowany w lokalnych portalach internetowych, ktoś malował obraźliwe dla niego napisy. "Myślę, że jutro albo nawet jeszcze dzisiaj będzie to samo" - powiedział. Pytany przez sąd, dlaczego tak uważa, odpowiedział, że na sali sądowej są przedstawiciele stacji telewizyjnych.

Ryszard M. nie chciał po rozprawie rozmawiać z dziennikarzami. "Wyjaśnienia będą w trakcie procesu" - powiedział tylko.

Prok. Otola przypomniał, że zarzuty wobec M. obejmują okres od 2009 do 2014 r. "Korzyści majątkowe były wręczane w związku z funkcjami starosty powiatowego w Zawierciu i prezydenta tego miasta" - powiedział.

Sporządzony w Prokuraturze Okręgowej w Częstochowie akt oskarżenia został przesłany do sądu w czerwcu 2016 r. Pierwotnie trafił do sądu w Zawierciu, jednak tamtejsi sędziowie wyłączyli się z prowadzenia tej sprawy. Częstochowski sąd okręgowy w tej sytuacji przeniósł proces do Myszkowa.

Ryszardowi M. prokurator przedstawił 10 zarzutów popełnienia przestępstw, z których dziewięć dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych, a jeden niedopełnienia obowiązków służbowych i wejścia w porozumienie w toku postępowania przetargowego.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.