PARTNER PORTALU
  • BGK

Samorządowcy i mieszkańcy zaniepokojeni brakiem pogłębiania Wisły

  • PAP/JS    23 maja 2017 - 18:43
Samorządowcy i mieszkańcy zaniepokojeni brakiem pogłębiania Wisły
Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski przesłał do premier Beaty Szydło petycję, w której zaapelował m.in. o zapewnienie środków finansowych na regularne pogłębianie Wisły w tym rejonie. (fot.wzdw)

Mieszkańcy z terenów położonych w Dolinie Iłowsko-Dobrzykowskiej, a także samorządowcy regionu, są zaniepokojeni brakiem prac związanych z pogłębianiem Wisły. Ich zdaniem, w przyszłości może grozić to powodzią, podobną do tej z 2010 r.




 

• Według byłego wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego, który w 2010 r. koordynował działania sztabu kryzysowego w trakcie powodzi w gminach Gąbin i Słubice, nanoszony tam z nurtem Wisły osad powinien być systematycznie wybierany.

• RZGW w Warszawie poinformował, że zgłoszone zapotrzebowanie na dotację z rezerwy celowej MSWiA na 2017 rok wyniosło 973 tys. zł.

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski przesłał do premier Beaty Szydło petycję, w której zaapelował m.in. o zapewnienie środków finansowych na regularne pogłębianie Wisły w tym rejonie.

W remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Wiączeminie Polskim odbyło się wyjazdowe posiedzenie zespołu zarządzania kryzysowego starostwa płockiego oraz powiatowej komisji bezpieczeństwa i porządku w 7. rocznicę powodzi, która po przerwaniu w pobliskich Świniarach biegnącego wzdłuż Wisły wału dwukrotnie, w maju i w czerwcu 2010 r., nawiedziła gminy Gąbin i Słubice, położone w Dolinie Iłowsko-Dobrzykowskiej. O potrzebie pogłębiania tam rzeki mówił m.in. starosta płocki Mariusz Bieniek. "Bezpieczeństwo nie ma barw politycznych" - przekonywał.

Według Grzegorza Wesołowskiego z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Warszawie - Inspektorat we Włocławku, w 2016 r. w rejonie Płocka i Popłacina wydobyto z Wisły 137 tys. metrów sześc. naniesionego osadu, piasku i żwiru, przy czym ilość tego osadu, spływającego tam każdego roku z górnego biegu rzeki szacowana jest na 1,5 mln metrów sześc. Zalegając, osad powoduje wypiętrzanie się dna Wisły, co przy wezbraniach rzeki zwiększa groźbę powodzi.

"Co roku zgłaszamy wnioski o środki na pogłębianie koryta Wisły. Niestety, nie wiemy jak będzie w tym roku. Planujemy prace w rejonie Dobrzykowa i Borowiczek. Nie mamy jeszcze potwierdzenia, jakie środki zostaną przyznane. Jeżeli zostaną uruchomione, to zakres prac będzie podobny, jak w ubiegłym roku" - oświadczył Wesołowski, który był jednym z uczestników spotkania w Wiączeminie Polskim.

Na obawy okolicznych mieszkańców związane z obecnym stanem Wisły zwracała uwagę szefowa działającego od 2012 r. Stowarzyszenia Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej Barbara Smożewska. Jak oceniła, urobek osadu, który jest wybierany z rzeki na poziomie ponad 100 tys. metrów to o wiele za mało.

"Dla nas to jest ogromne zagrożenie. To jest moje zdanie i mieszkańców, przede wszystkim dwóch gmin, które dotknęła powódź. Oni są przerażeni. Jakie to jest życie, gdy przez cały rok jest niepokój, bo Wisła zamarzła, bo potem przychodzą roztopy, bo zaczynają padać deszcze. Cały czas myślimy o tym, co będzie. Co z naszymi dziećmi i wnukami. Jeśli będą takie pieniądze, jakie są, Wisła nie zostanie oczyszczona, a chodząc nad rzekę codziennie widzimy co się dzieje, że jest zamulenie, że woda ma coraz wyższy poziom. Żyjemy w ogromnym niebezpieczeństwie" - podkreśliła Smożewska.

Inny z mieszkańców mówił: "W tej chwili nic nie jest robione. Mieszkam tu siedemnasty rok. Jak się tu sprowadziłem to Wisła była głęboka na dziewięć metrów, a w tej chwili można przejść w tym miejscu suchą nogą. Kiedyś statki tu pływały, a teraz nie popłynie nawet kajak". Jednocześnie apelował do władz samorządowych: "Ludzie zróbcie coś. Piszcie petycje do rządu, do premier, do wszystkich, żeby coś zmienić".







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.