PARTNER PORTALU
  • BGK

Sprawa b. marszałka Podkarpacia trafi do sądu w Przemyślu

  • pt/pap    6 kwietnia 2017 - 13:22
Sprawa b. marszałka Podkarpacia trafi do sądu w Przemyślu
K. w trakcie śledztwa nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów (fot.fotolia)

Sprawą byłego marszałka województwa podkarpackiego Mirosława K. oskarżonego m.in. o gwałt i korupcję ma się zająć Sąd Rejonowy w Przemyślu – orzekł Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, nie uwzględniając wniosku przemyskiego sądu o wyłączenie go z orzekania w tej sprawie.




• SA w Rzeszowie uznał, że sprawa b. marszałka województwa i czterech innych mężczyzn "jest skomplikowana, ale nie aż tak bardzo, aby sąd rejonowy sobie nie poradził.

• Sąd zwrócił też uwagę, że w sprawie jest 60 świadków, których większość mieszka w okolicach Jarosławia, czyli również Przemyśla.

• Jeden z zarzutów dotyczy zgwałcenia i molestowania seksualnego podległej Mirosławowi K. pracownicy.

Przemyski sąd rejonowy, który już wcześniej został wyznaczony do rozpoznania tej sprawy przez tamtejszy sąd okręgowy, zwrócił się w marcu do SA w Rzeszowie o przekazanie sprawy Mirosława K. do któregoś sądu okręgowego z apelacji rzeszowskiej jako 1. instancji.

Przemyski sąd powołał się na "szczególną wagę i zawiłość sprawy". Wraz z Mirosławem K. oskarżonych jest jeszcze w tej sprawie czterech innych mężczyzn.

W uzasadnieniu wniosku o przekazanie sprawy sąd rejonowy wyjaśnił, że chodzi m.in. o wyjątkowo skomplikowany charakter sprawy, m.in. ze względu na obszerność materiału dowodowego, a także o to, że oskarżeni to osoby znane publicznie, które pełniły funkcje publiczne oraz o to, że sprawa budzi powszechne zainteresowanie społeczne.

Tymczasem SA w Rzeszowie uznał, że sprawa b. marszałka województwa i czterech innych mężczyzn "jest skomplikowana, ale nie aż tak bardzo, aby sąd rejonowy sobie nie poradził" - poinformował rzecznik rzeszowskiego sądu apelacyjnego sędzia Stanisław Sielski.

"Zawiłość tej sprawy, jej trudność, nie jest na tyle szczególna, by z tego powodu przekazać ją do sądu okręgowego, poza właściwość miejscową" - ocenił sędzia Sielski.

Dodał, że w przypadku trudniejszych spraw, (a taką jest sprawa K.) sędzia referent wyznaczony do orzekania może zwrócić się do prezesa sądu o wyznaczenie trzyosobowego składu sędziowskiego.

Zwrócił też uwagę, że w sprawie jest 60 świadków, których większość mieszka w okolicach Jarosławia, czyli również Przemyśla (oba miasta dzieli odległość ok. 40 km).

Sąd Rejonowy w Przemyślu jest już kolejnym, który chciał się wyłączyć z orzekania w sprawie b. marszałka. Na początku marca br. wnioski o wyłączenie z tej sprawy złożyli do Sądu Okręgowego w Przemyślu sędziowie Sądu Rejonowego w Jarosławiu. Uzasadniali to głównie znajomością towarzyską lub zawodową z którymś z oskarżonych.

SO w Przemyślu przychylił się do ich wniosków i wyznaczył Sąd Rejonowy w Przemyślu. Tym samym sprawa zatoczyła koło, bowiem do Przemyśla sprawa trafiła już w 2015 roku. Przekazał ją Sąd Okręgowy w Rzeszowie, do którego z kolei akt oskarżenia wiosną 2015 roku wysłała lubelska prokuratura. Oskarżyła ona Mirosława K. o korupcję, płatną protekcję i zgwałcenie. Postawiła mu łącznie 16 zarzutów. Razem z nim oskarżyła jeszcze osiem innych osób (sprawy kilkorga zostały wyłączone do odrębnych postępowań).

Jednak rzeszowski SO uznał, że właściwszym będzie przemyski sąd okręgowy, gdyż do najpoważniejszych przestępstw objętych aktem oskarżenia doszło w byłym woj. przemyskim.

Przemyski sąd z kolei zwrócił się do Sądu Najwyższego o zmianę miejsca procesu. Chodziło o to, że przemyscy sędziowie mieli w przeszłości służbowe kontakty z niektórymi oskarżonymi i obawiano się, by nie było podejrzeń o stronniczość, czy brak obiektywizmu. Jednak SN nie uwzględnił tego wniosku.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.