Urzędnik zapłaci 45 tys. zł kary za podjęcie bezprawnej decyzji. I to z własnej kieszeni

• Urzędnik starostwa w Ostródzie ma zapłacić ponad 45 tys. zł odszkodowania za podjęcie decyzji niezgodnej z prawem.
• To jeden z pierwszych w Polsce przypadków zastosowania ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych.
• Według starosty ostródzkiego do wydania błędnej decyzji doszło jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu.
Urzędnik zapłaci 45 tys. zł kary za podjęcie bezprawnej decyzji. I to z własnej kieszeni
Starostwo poniosło szkodę finansową na skutek zatwierdzenia przez urzednika projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na budowę domu jednorodzinnego, które były niezgodne z prawem (fot.fotolia)

Na wniosek ostródzkiego starostwa procedurę odszkodowawczą wobec urzędnika wszczęła Prokuratura Okręgowa w Elblągu. Starostwo poniosło szkodę finansową na skutek zatwierdzenia przez niego projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na budowę domu jednorodzinnego, które były niezgodne z prawem.

Decyzję o pozwoleniu na budowę unieważnił w postępowaniu odwoławczym wojewoda warmińsko-mazurski. Z tego powodu inwestor, który musiał przerwać prace i dokonać rozbiórki, wytoczył powiatowi powództwo o zwrot poniesionych szkód. Sąd przyznał mu rację i nakazał powiatowi zapłatę ponad 95 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.

Czytaj też: Przez błędy urzędników wzrosną ceny za wywóz śmieci

Prokuratura przeprowadziła postępowanie wyjaśniające i po analizie dokumentów uznała, że naruszenie prawa w tej sprawie było "rażące", a winę za to ponosi konkretny urzędnik. Według prokuratury powinien zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli dwunastokrotność swojego miesięcznego wynagrodzenia, ponieważ działał nieumyślnie. Gdyby wina była umyślna, to prokuratura zażądałaby od niego pełnej kwoty wypłaconej inwestorowi przez starostwo.

"Skierowaliśmy do tego urzędnika wezwanie na piśmie do dobrowolnego spełnienia świadczenia w wyznaczonym terminie. Jeżeli nie zapłaci, to prokuratura wytoczy przeciw niemu powództwo cywilne o taką kwotę" - powiedziała rzeczniczka elbląskiej prokuratury Anita Kniga-Węzik. Jak dodała, jest to pierwsze tego typu postępowanie w tamtejszej prokuraturze.

Według starosty ostródzkiego Andrzeja Wiczkowskiego, do wydania błędnej decyzji budowlanej doszło w tym urzędzie jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Dlatego po objęciu stanowiska zobowiązał wszystkich podległych pracowników do drobiazgowego przestrzegania procedur i ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej za błędne decyzje. Jak przyznał, wcześniej takich ubezpieczeń nie mieli, co oznacza, że ew. konsekwencje błędów musieliby pokrywać z własnej kieszeni.

Wiczkowski powiedział też, że musiał złożyć do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, ponieważ w uzasadnieniu orzeczenia sądu - nakazującym wypłatę odszkodowania inwestorowi - winę za błędną decyzję przypisano konkretnemu urzędnikowi wydziału budownictwa w starostwie.

Jednak w ocenie starosty "ta sprawa nie jest do końca jednoznaczna", bo powiatowy urzędnik "został wprowadzony w błąd" przez osobę, która wcześniej na zlecenie urzędu gminy opracowała projekt decyzji o warunkach zabudowy. Z tego powodu właściciel działki uzyskał zezwolenie na budowę domu zbyt blisko ściany lasu.

"Na razie udało się nam odzyskać ok. 36 tys. zł od ubezpieczyciela osoby, która sporządziła projekt decyzji o warunkach zabudowy. Staramy się jednak o zwrot całej kwoty, którą musieliśmy wypłacić inwestorowi" - powiedział starosta.

Możliwość wyciągnięcia finansowych konsekwencji wobec urzędników wprowadziła Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa, która weszła w życie 17 maja 2011 r. Miała ona przeciwdziałać niekompetencji i niefrasobliwości urzędników oraz podnieść jakość podejmowanych przez nich rozstrzygnięć administracyjnych.

W ocenie rzecznika Prokuratury Generalnej prokuratora Mateusza Martyniuka, jest to jednak martwy przepis, bo postępowanie prowadzone w prokuraturze w Elblągu jest jednym z nielicznych w skali kraju.

"Konstrukcja tych rozwiązań jest dosyć zawiła, więc w praktyce, jak mówią prokuratorzy i prawnicy, ciężko je stosować. Bardzo rzadko sięga się po ten przepis, bo jest niezbyt precyzyjny" - ocenił prokurator.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

przepis jest przepisem i choć zawiły i wymagający od prokuratorów i sędziów uruchomienia ich szarych komórek i pewnego wysiłku, to przecież jest ich praca za którą pobierają niezłe pieniądze. skoro są leniwi to te pieniądze się nie należą gdyż nie wykonali pracy czyli naciągnęli państwo i podatnika,... czyli także mnie, na straty. rozwiń

Jacek z Gdańska, 2016-04-01 13:07:51 odpowiedz

Żeby doprowadzić do normalności w tym Państwie to takie kary powinny być nakładane w każdym powiecie i każdej gminie przynajmniej raz na rok. Najwięcej przekrętów jest w wydziałach budownictwa, geodezji, ochrony środowiska i innych. Jak do tej pory to żaden urzędnik się niczego nie boi i uważa że je...st nietykalny. Robi co chce. rozwiń

wywłaszczony, 2016-03-13 21:55:44 odpowiedz

Dlaczego u nas nie ma systemu wartościowania pracownika i kompetencji a wraz z tym odpowiedzialność za wykonywaną pracę .

oliwa, 2016-03-07 15:39:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE