PARTNER PORTALU
  • BGK

Strajk w oświacie według minister rodziny jest wydarzeniem politycznym

  • PAP/MN    31 marca 2017 - 10:33
Strajk w oświacie według minister rodziny jest wydarzeniem politycznym
Minister Rafalska zaznacza, że reforma edukacji jest przygotowana i samorządy powinny sobie z nią poradzić. (fot. Twitter)

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej mówi o upolitycznieniu strajku w oświacie.




• Elżbieta Rafalska twierdzi, że strajk w oświacie mocno się upolitycznił i nie ma wiele wspólnego ze szkołą i edukacją.

• Zaznaczyła jednak, że w stosunku do protestujących nie będą wyciągane żadne konsekwencje.

• Zwróciła uwagę, że zdaje sobie sprawę, iż niektóre samorządy mogą negatywnie nastawić się do reformy edukacji, ale przypomniała, że przy wprowadzaniu programu 500 plus też był silny opór samorządów.  

Według minister Elżbiety Rafalskiej strajk nauczycieli "mocno upolitycznił się". "Ze szkołą i edukacją dzisiaj nie ma wiele wspólnego. Myślę, że robi się krzywdę własnym dzieciom, bo używa się ich w karcie w przetargowej" - uważa. Jej zdaniem, strajk dzieli dzieci na tych, których rodzice popierają reformę edukacji oraz na tych, którzy są przeciwni zmianom.

"Co to ma wspólnego z dziećmi, co to ma wspólnego z ideą walki o dobrą reformę, o wysoki poziom edukacji? Myślę, że jest jakiś rodzaj politycznego zapomnienia tych oponentów, przeciwników PiS. Jeżeli ktoś mówi, że to jest protest przeciwko rządom PiS, to niech idzie na akcje protestacyjne Kodu-u, które już wygasają i tam demonstruje. Jednak nie szkoła, nie przedszkole, nie liceum" - stwierdziła minister.

Czytaj też: Premier: Czy strajk kosztem uczniów jest dobrym rozwiązaniem?

Zaznaczyła, że wobec protestujących nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. "Tu nie ma mowy o żadnych konsekwencjach, żadnym przeciwdziałaniu tym protestom. Żyjemy w wolnym demokratycznym kraju" - dodała.

Rafalska wyraziła nadzieję, że podczas strajku dzieci w szkołach będą bezpieczne. "Dowiadujemy się, że szkoła oprócz tego, że ma uczyć i wychowywać to jeszcze dodatkowo strajkuje. Mam nadzieję, że dzisiaj dzieci będą w szkołach bezpieczne, a zakres tego strajku, o którym mówi pan Broniarz, będzie mniejszy niż zapowiadany. Jestem przekonana, że reforma jest potrzebna i oczekiwana" - powiedziała. Oceniła, że mówienie o tym, iż z powodu reformy edukacji nauczyciele stracą pracę, to "strachy na lachy".

Czytaj też: W strajku bierze udział mniej niż połowa placówek oświatowych 

Minister zauważyła, że reforma edukacji jest dla niektórych samorządów okazją do przeprowadzenia zmian. "Jest realizowana reforma, trwają przygotowania, część samorządów uznaje, że to jest dobry czas na przeprowadzenie takich rzeczy, których nie robili przez lata. Przy okazji tej reformy próbują rozstrzygać inne spory niezwiązane tak bezpośrednio z tą zmianą strukturalną, organizacyjną" - wyjaśniała.

Zwróciła uwagę, że zdaje sobie sprawę, iż niektóre samorządy mogą negatywnie nastawić się do reformy edukacji. "Jak wprowadzałam 500 plus to samorządy mówiły gremialnie: niewystarczające vacatio legis, nie dostaniemy pieniędzy, nie uda nam się, nie przeszkolimy ludzi" - podkreśliła szefowa MRPiPS.

Czytaj też: Broniarz do nauczycieli: Nie wydawajcie pieniędzy, których jeszcze nie macie

"Tam, gdzie jest jakieś uprzedzenie do reformy, niechęć, być może jest to motywowane politycznie, bo tego nie unikniemy. Część z tych samorządów czeka, żeby się tylko któraś z reform naszego rządu nie udała się. I czują się zwolnieni z obowiązku pomagania, czy dobrej współpracy" - dodała.

Jak zaznaczyła Rafalska, reforma edukacji jest przygotowana i samorządy powinny sobie z nią poradzić. "Samorządy były wdrażane, były wprowadzone na bieżąco konsultacje. Sama obserwowałam, jak o pieniądze i zabezpieczenie finansowe walczyła minister Zalewska" - oświadczyła Rafalska.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.