Ubezpieczenie od burzy czy orkanu to tylko część procesu zarządzania ryzykiem

  • Michał Nowak
  • 16-10-2017
  • drukuj
Niebezpieczne zdarzenia pogodowe to tylko część ryzyk, na wypadek których powinny się zabezpieczyć samorządy. Jak mówi Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers, samorządowcy muszą też brać pod uwagę ryzyka finansowe związane z ustawodawstwem czy polityką. I niestety w porównaniu do krajów zachodnich mamy w tym zakresie sporo do nadrobienia.
Ubezpieczenie od burzy czy orkanu to tylko część procesu zarządzania ryzykiem
Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers.

• Proces zarządzania ryzykiem w samorządach zwykle ogranicza się do wąskiej działalności, jaką są ubezpieczenia.

• W polskich samorządach brakuje wyspecjalizowanych „risk managerów”, którzy z powodzeniem funkcjonują na zachodzie. 

• Ekspert branży ubezpieczeniowej twierdzi, że powinien powstać ustawowy regulator, który kreowałby zachowania proaktywne, polegające na budowaniu systemów zarządzania ryzykiem. 

***

Burze, nawałnice, orkany - to ostatnio chleb powszedni w naszej rzeczywistości. Czy samorządy wiedzą, jak zarządzać ryzykiem?

Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers: Wciąż w większości samorządów proces zarządzania ryzykiem ogranicza się do zastosowania ubezpieczeń. W branży ubezpieczeniowej funkcjonuje takie przysłowie, że „ubezpieczyć można wszystko, tylko pytanie, czy się to opłaca”. Często samorządy zapominają o tym, że ubezpieczenie to tylko jedno z wielu rozwiązań ostatniego z etapów procesu zarządzania ryzykiem, jakim jest transfer ryzyka na zakład ubezpieczeń. Trzeba sobie uświadomić, że musi to być decyzja poprzedzona szerokimi analizami i oceną ryzyka. Trzeba to oszacować i wskazać, czy jest to ryzyko duże, małe albo średnie. Trzeba oszacować PML [probable maximum loss – prawdopodobna maksymalna szkoda] w wyniku różnych działalności. I nie chodzi tylko o podstawowy zakres ryzyk, z którymi kojarzą nam się ubezpieczenia, czyli powodzie, wichury, pożary albo odpowiedzialność cywilna. Ryzyka, które nas otaczają, są dużo szersze. Mogą to być ryzyka zmian przepisów, ryzyka finansowe albo ryzyka polityczne.

Jakie mogą być ryzyka polityczne dla samorządów?

- Stoimy przed takim ryzykiem nawet teraz. W przyszłym roku mamy wybory samorządowe. Mamy dzisiaj kodeks wyborczy, który funkcjonuje, ale krążą plotki, że wkrótce cały ten system może się zmienić. Parlament ma uprawnienie do zmiany kodeksu wyborczego i nie wiemy, czy z niego nie skorzysta. To jest ogromne ryzyko polityczne, które może spowodować, że to, co było albo wydawało się trwałe, przestanie funkcjonować. W procesie planowania trzeba to ryzyko uwzględnić, bo co będzie, jeśli faktycznie się spełni? Pozornie jest to problem tych ludzi, którzy są wybierani w wyborach. Ale tak naprawdę jest to problem tych instytucji i tych stanowisk, które są wybierane. Bo jaki to będzie miało wpływ na ciągłość procesów, które zostały rozpoczęte w samorządach? W krajach zachodnich na takim etapie już się przygotowuje scenariusze dotyczące tego, co będzie na wypadek „W”.

Jak więc powinno wyglądać podręcznikowe prognozowanie i planowanie ryzyka?

- W krajach zachodnich w każdej firmie i w każdej dużej strukturze - jak samorząd - powstaje wyspecjalizowany zespół „risk managerów”, bądź też osób współpracujących z firmami zewnętrznymi, które specjalizują się w zagadnieniach związanych z szeroko rozumianym zarządzaniem ryzykiem. Taki człowiek musi dokonać rozpoznania, czyli musi być to ktoś z doświadczeniem, kto rozpoznaje strukturę, działalność i zagrożenia (w tym osobowe, bo w samorządach to ludzie stanowią pierwiastek obarczony dużym ryzykiem). Te zagrożenia należy nazwać, następnie stworzyć mapę ryzyka i określić, które ryzyka podlegają transferowi, a które możemy pozostawić na udziale własnym. To jest tzw. retencja aktywna. Z kolei przeciwieństwem i jednocześnie najgorszym zjawiskiem, jakie może być, jest tzw. retencja bierna.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Data publikacji: 2009-08-28 Dz.U. nr: 2314 Okazja dla brokera (CSK MSWiA, Marsh, Orlen) Specyfikacja konkursu na brokera ubezpieczeniowego przygotowana, czy też inspirowana, przez jednego z potencjalnych oferentów to, według relacji rynkowych, norma. Rzadko jednak można zobaczyć na to poszlaki t...ak wyraźne, jak w przypadku rozstrzyganego dziś postępowania na wybór brokera CSK MSWiA - Marcin Z. Broda W związku z przygotowaniem koszyka (zobacz na przykład: Kopacz: Rozporządzenia określające zawartość "koszyka" gotowe) felieton dzisiejszy poświęcony miał być umieralni, która w Polsce reguluje doskonale, kto i jak boleśnie ma umrzeć. W skrócie można rzecz tą zresztą pokazać prosto tylko dwoma tekstami: Broker wybiera brokera O tym miało być. Jednak dostałem wczoraj namiar na materiał też ze służbą zdrowia związany, a przy tym znacznie bardziej aktualny i bardziej ubezpieczeniowy. Dziś oto, 28 sierpnia 2009 roku, o godzinie 9.15 znany warszawski szpital MSWiA przy ul. Wołoskiej otworzyć ma oferty w konkursie na brokera (zobacz: Wybór Brokera, świadczącego usługi dla CSK MSWiA w Warszawie). Rzecz cała byłaby nawet godna pochwały, bo to i brokera wziąć rzecz zacna, i wybrać go otwarcie, w konkursie, dobrze, gdyby nie jeden szczegół. Z dokumentu opublikowanego przez oskarżany już wielokrotnie o korupcję szpital wynika, iż dokument ten został przygotowany pod dyktando, a przynajmniej za wyraźną rekomendacją prezesa jednej ze znanych firm brokerskich. Nic zresztą prostszego, by waru rozwiń

Kiko, 2017-10-22 06:54:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE