Wtorek, 21 października 2014 
  • Partner Portalu

Uprzejmie informuję, że mój sąsiad

Straż miejska to instytucja, do której najczęściej dzwoni się czy pisze ze skargą lub donosem. O ile w dużych miastach skarżący się przedstawiają, o tyle w mniejszych miejscowościach zwykle strażnikom przychodzi reagować na anonimy.

Anonimy rzecz jasna też się tam zdarzają. - Głównie chodzi w nich o sąsiedzkie zatargi mające często głębsze dno niż zgłaszana sprawa - komentuje Jarosław Paralusz.

Ale nawet wtedy brak oficjalnej odpowiedzi nie oznacza braku reakcji, co zaznaczają strażnicy także w innych miastach.

- Każde zgłoszenie, niezależnie od formy i nadawcy jest przez nas sprawdzane - podkreśla Andrzej Nowak, rzecznik straży miejskiej w Rudzie Śląskiej.

Tygodniowo do rudzkiej straży trafia kilka anonimów. Dotyczą nielegalnych wysypisk śmieci, niszczenia mienia, nielegalnej wycinki drzew czy niesprzątania po psie. Zgłoszeń przybywa, ale nie jest ich tak wiele jak w miastach wojewódzkich.

- Ludzie nie chcą być postrzegani jako donosiciele. Czasem musi naprawdę przebrać się miarka cierpliwości, by ktoś chwycił za słuchawkę i złożył skargę na sąsiada - kontynuuje Nowak.

Dodaje, że pozytywne załatwienie sprawy przekonuje mieszkańców, że warto wezwać pomoc czy odpowiednie służby. Podaje niedawny przykład demolowania klatki schodowej przez młodego chłopaka, kiedy to interwencja jednego z lokatorów skończyła się odmalowaniem całej klatki przez opiekuna sprawcy.

Trafiają się też społecznicy, którzy na stałe „współpracują" ze strażnikami.

- Jedna z mieszkanek niemal na każdy spacer z psem zabiera aparat fotograficzny i robi zdjęcia samochodom zaparkowanym w niewłaściwym miejscu. Dla niej nie jest problemem przesłanie tych zdjęć oraz przyjście do komendy czy umówienie się ze strażnikiem na złożenie zgłoszenia o wykroczeniu - opowiada rzecznik straży z Rudy Śląskiej.

Na takie postawy trudno liczyć w małych gminach i na wsiach.

- U nas wszyscy się znają jak w rodzinie. Nawet jeśli kogoś kłuje w oczy to, co ktoś robi, to otwartego zatargu z nim szukać nie będzie - mówi Arkadiusz Bielas, komendant straży gminnej w Kamienicy Polskiej.

Przyznaje, że donosów otrzymują bardzo niewiele, a jak już się trafią, to anonimowe. Czego dotyczą? Głównie wylewania nieczystości ciekłych, luzem biegających psów po wsi, kłusowania czy wycinki drzew.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

podobno Pani Daniela z Milanówka jest bardzo uczynnym sąsiadem

sołtys, 2013-04-05 11:06:02 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

WYSZUKIWARKI

Polecane oferty: