• PARTNERZY PORTALU

Wadowice, Mateusz Klinowski: Oświadczenia majątkowe tak, ale zasady muszą być jasne

  • Piotr Toborek
  • 07-01-2016
  • drukuj
– Nie uważam, że oświadczenia majątkowe są niepotrzebne, wręcz przeciwnie, tylko nie mogą być wykorzystywane politycznie, tak jak w moim przypadku – mówi Mateusz Klinowski, burmistrze Wadowic, któremu prokuratura przedstawiła zarzuty złożenia nieprawdziwego oświadczenia majątkowego.
Wadowice, Mateusz Klinowski: Oświadczenia majątkowe tak, ale zasady muszą być jasne
Mateusz Klinowski, burmistrz Wadowic. - fot.facebook.com

W 2010 i 2011 roku Klinowski, jako radny, miał zataić fakt wzięcia pożyczki pieniężnej od osoby fizycznej. Przedstawiono mu zarzuty: złożenia nieprawdziwego oświadczenia majątkowego w 2010 i 2011 roku, poprzez zatajenie faktu posiadania pożyczki pieniężnej od osoby fizycznej.

- Oczywiście jest to nieprawda. Złożyłem obszerne wyjaśnienia i nie przyznałem się do popełnienia przestępstwa, bo też takiego przestępstwa nie było – tłumaczy.

Klinowski nie ukrywa, że wiąże całą sprawę ze zmianą władzy w kraju, choć zarzuty postawiono mu przed wyborami parlamentarnymi. - To wszystko ruszyło dopiero jak ja zostałem burmistrzem, a moja poprzedniczka (Ewa Filipiak, obecnie posłanka PiS – red.) znalazła się wśród współpracowników obecnej premier, no i pan prokurator ustanowiony za czasów pana ministra Ziobry przypomniał sobie o mnie - mówi.

Jak zaznacza Klinowski, wychodzi na to, że w naszym kraju uczciwość nie popłaca:

- Bo radni, którzy zaniżali swoje majątki – co urząd skarbowy wykrył – nie ponoszą żadnych konsekwencji, a ja - za uczciwość - tak. - Przecież gdybym tej pożyczki nie wpisał do oświadczenia to żadnej sprawy bym nie miał, kto bowiem udowodniłby mi, że jej nie spłaciłem przed objęciem mandatu radnego? - zastanawia się.

Oświadczenia majątkowe: jaśniej i precyzyjniej

Mimo całej sprawy, Klinowski nie jest przeciwnikiem oświadczeń majątkowych: - Wręcz przeciwnie, uważam, że wszystkie zarobki, wszystkich pracujących Polaków powinny być jawne i dostępne w internecie, tak jest w niektórych krajach - mówi.

Jego zdaniem problemem jest tylko forma oświadczeń: - Te druki, które wypełniamy to jakiś absurd, w wielu miejscach można mieć wątpliwości co wpisywać, to trzeba by przemyśleć i zmienić, tak, żeby nie było problemów.

Jak mówi tych wątpliwości jest wiele. – Przykładowo, czy wpisywać oszczędności emerytalne czy nie? Z jednej strony nigdzie nie jest powiedziane, że nie trzeba ich wpisywać, ale z drugiej nikt tego nie robi i urzędy skarbowe nie uznają tego za błąd – podkreśla.

Klinowski nie widzi także problemu – często podnoszonego przez przeciwników oświadczeń - że powodują one negatywną selekcję wśród kandydatów do rad czy na stanowiska wójtów czy burmistrzów.

– Jak ktoś jest uczciwy i płaci podatki to czego ma się obawiać? Mój przypadek jest jednak wyjątkowy, pokazuje, że chodzi tu o interes polityczny, a nie publiczny.

Podatek od pożyczki zapłacony

Klinowski pożyczył od prywatnej osoby 100 tysięcy złotych, od których zgodnie z prawem odprowadził podatek: - Kto tak robi? – pyta retorycznie.

– Ja nie tylko zapłaciłem od pożyczki podatek, ale również sam ją zadeklarowałem prostując oświadczenie majątkowe w trybie przewidzianym przez urząd skarbowy. Tylko dlatego dzisiaj prokuratura mogła postawić mi jakikolwiek zarzut. Wygląda na to, że uczciwość nie popłaca – dodaje.

Burmistrz tłumaczy nam, że w pierwszym oświadczeniu, składanym w momencie wyborów nie wpisał kwoty pożyczki od osoby prywatnej. W drugiej wersji tego oświadczenia, którą radni składają już po otrzymaniu PIT-u, poprawił swój błąd.

– Co więcej, wcześniej pytałem panie z obsługi rady czy mam tą kwotę wpisać czy nie, odpowiedziały mi, że takich pożyczek nie trzeba wpisywać, ale najlepiej poczekać na ocenę urzędu skarbowego – mówi.

Urząd kontrolując oświadczenia wadowickich rannych nie dopatrzył się uchybień w oświadczeniu Klinowskiego.

- A przecież wiedział o mojej pożyczce, poszedłem nawet do US z pytaniem, usłyszałem, że oni tego nie wymagają, ale uznałem jednak, że przepisy są na tyle nie jasno sformułowane, że wpiszę tą pożyczkę, żeby nikt się nie czepiał – mówi i dodaje: - Rejonowa w Wadowicach dopatrzyła się jednak nieprawidłowości po czterech latach i postawiła mi zarzuty.

Burmistrz spytany czego się spodziewa po rozprawie, mówi:

- Na razie nie wiem co będzie w akcie oskarżenia, bo podobno ma być mi postawiony, jeszcze jednak do mnie nie dotarł. Dla mnie jest oczywiste, że jestem niewinny, ale może się zdarzyć wszystko, zwłaszcza, że zwolniłem właśnie z urzędu syna kierownika wydziału sądu gdzie będę miał sprawę – kończy Klinowski.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zwolnił. No to wielce prawdopodobne że będzie miał przechlapane. Ale w ostatecznie wygra. Swoja drogą Panie Burmistrzu to niezła lekcja. Nieprawdaż?

JOTKA, 2016-01-13 07:27:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE