PARTNER PORTALU
  • BGK

Wicestarosta chojnicki: Zniszczonych 1500 domów, ustalenie wielkości strat potrwa tygodnie

  • PAP/JS    17 sierpnia 2017 - 18:22
Wicestarosta chojnicki: Zniszczonych 1500 domów, ustalenie wielkości strat potrwa tygodnie
"Dziś mówi się bardzo dużo o miejscowości Rytel w naszym powiecie, z kilku powodów m.in. dlatego, że była tam premier Beata Szydło i że miejscowości groziło zalanie przez rzekę Brdę. Ale są też inne miejscowości, które równie mocno ucierpiały" - mówi wicestarosta (fot.premier.gov.pl/P. Tracz)

W powiecie chojnickim (Pomorskie), do którego należą gminy Czersk, Brusy, Konarzyny i Chojnice, zniszczonych przez nawałnicę jest ok. 1500 domów. Zdaniem wicestarosty Marka Szczepańskiego, sporządzenie pełnego bilansu strat potrwa tygodnie.




• Wicestarosta dodał, że jest pod wielkim wrażeniem strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz całej rzeszy mieszkańców i wolontariuszy, którzy ofiarnie pomagają usuwać szkody po nawałnicy.

• Samorządowiec popiera pomysł wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który - w jego opinii - bardzo usprawniłby akcję usuwania szkód.

"W kilkudziesięciu budynkach nie da się już zamieszkać. Na szczęście osobom, które dotknęło to nieszczęście, gminy zapewniły dach nad głową" - powiedział wicestarosta chojnicki.

Dodał, że trudne na dziś są też do oszacowania szkody w obiektach niemieszkalnych. "Część z nich była nowoczesna i są policzone jako całość, ale były też budynki w niezbyt dobrym stanie, takie jak np. stodoły czy metalowe garaże, które nagle zniknęły. Do tej listy należy też dopisać zniszczone maszyny i urządzenia rolnicze, które dziś niejednokrotnie kosztują po milion złotych" - wyjaśnił.

"Dziś mówi się bardzo dużo o miejscowości Rytel w naszym powiecie, z kilku powodów m.in. dlatego, że była tam premier Beata Szydło i że miejscowości groziło zalanie przez rzekę Brdę. Ale są też inne miejscowości, które równie mocno ucierpiały, ale o których się w mediach nie mówi, ale pomoc im jest też zapewniana" - powiedział wicestarosta chojnicki.

Dodał, że jest pod wielkim wrażeniem strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz całej rzeszy mieszkańców i wolontariuszy, którzy ofiarnie pomagają usuwać szkody po nawałnicy.

Jego zdaniem, bezpośrednim usuwaniem szkód powinny się jednak zajmować profesjonalne jednostki, a nie osoby bez większego doświadczenia. "Czasami widok jest zatrważający - młodzi ludzie stoją po pas w wodzie i bez żadnych zabezpieczeń z pilarkami obcinają powalone drzewa. Chodzi o to, aby nie doszło przypadkiem do kolejnej tragedii. Na przykład sołtys z miejscowości Lotyń, który brał udział w akcji pomocy poszkodowanym, ma połamane żebra, a mimo to dalej pomaga" - dodał Szczepański.

Samorządowiec popiera pomysł wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który - w jego opinii - bardzo usprawniłby akcję usuwania szkód.

Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego Jerzy Jakubowski poinformował, że w czwartek wczesnym popołudniem bez prądu pozostawało około 9 tysięcy odbiorców z terenu województwa pomorskiego, z czego około 6 tysięcy z terenu powiatu kartuskiego, prawie 2,2 tysiąca z powiatu chojnickiego oraz niespełna tysiąc z rejonu Bytowa i Lęborka.

Rzecznik prasowy pomorskiej straży pożarnej st. kpt. Łukasz Płusa poinformował, że strażacy nadal usuwają skutki nawałnicy. "Pomagamy operatorom energetycznym w dostępie do miejsc, w których doszło do uszkodzenia sieci, sukcesywnie zabezpieczamy też budynki pokrywając zerwane dachy folią" - wyjaśnił. Strażacy nadal też oczyszczają z powalonych drzew drogi, udostępniają też swoje agregaty prądotwórcze.

Płusa poinformował też, że trwa prowadzone wspólnie z wojskiem oczyszczanie koryt Wielkiego Kanału Brdy i rzeki Brdy z wiatrołomów, które niemal zablokowały przepływ wody w tych ciekach, co - przypadku większego deszczu, groziło zalaniem miejscowości Rytel.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.