PARTNER PORTALU
  • BGK

Wojewoda pomorski: PO wprowadza opinię publiczną w błąd

  • PAP/JS    16 stycznia 2018 - 21:25
Wojewoda pomorski: PO wprowadza opinię publiczną w błąd
W swoim oświadczeniu przesłanym we wtorek po południu do mediów wojewoda przyznał, że informację o apelu do premiera przyjął "z dużym zdziwieniem". (fot. gdansk.uw.gov.pl)

Państwa ewidentne nieprzygotowanie, a być może i złe intencje mają na celu wprowadzić w błąd opinię publiczną – tak wojewoda pomorski Dariusz Drelich skomentował apel posłów PO o swoje odwołanie. Pomorscy działacze Platformy uważają, że działalność wojewody jest dla Pomorza niedobra.




  • Wojewoda odnosi się do każdego z sześciu zarzutów PO.
  • Według niego krzywdzące i niepoparte żadnymi faktami były medialne sugestie, że wojsko zostało zbyt późno włączone w pomoc po sierpniowej nawałnicy.
  • Drelich nie zgadza się też z zarzutem, że w ramach tzw. dekomunizacji bez żadnych konsultacji z mieszkańcami i samorządem zmienił nazwy siedmiu ulic w Gdańsku.

Przedstawiciele pomorskiej PO poinformowali w poniedziałek (15 stycznia), że wystąpią z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego o odwołanie Dariusza Drelicha ze stanowiska wojewody pomorskiego. Przedstawili sześć zarzutów wobec niego; chodzi m.in. o spóźnioną reakcję na sierpniową nawałnicę i zbyt późne zwrócenie się o pomoc wojska oraz o zmiany nazw ulic bez konsultacji z mieszkańcami.

W swoim oświadczeniu przesłanym we wtorek po południu do mediów wojewoda przyznał, że informację o apelu do premiera przyjął "z dużym zdziwieniem". "Działalność opozycji polega na krytykowaniu rządzących (...), ma sens tylko wtedy, gdy jest konstruktywna, a przede wszystkim nie jest oparta na kłamstwach, przeinaczeniach, złej woli i partykularnych, partyjnych interesach" - napisał.

Wojewoda odnosi się do każdego z sześciu zarzutów PO. Według niego krzywdzące i niepoparte żadnymi faktami były medialne sugestie, że wojsko zostało zbyt późno włączone w pomoc po sierpniowej nawałnicy. "...zostało włączone na czas, decyzję podjąłem racjonalnie i zgodnie z potrzebami Państwowej Straży Pożarnej, która jako podmiot profesjonalny racjonalnie oceniła sytuację" - napisał.

Odnosząc się do zarzutu, że blokował in vitro w Gdańsku Drelich stwierdził, że pierwsza uchwała w tej sprawie podjęta przez Radę Miasta miała błąd prawny i dlatego została unieważniona. Kilka miesięcy później wojewoda zmienioną uchwałę radnych w tej sprawie zaopiniował pozytywnie.

Drelich nie zgodził się też z zarzutem dot. spóźnionej decyzji o maksymalnej kwocie wsparcia za m.kw. mieszkania w ramach Programu Mieszkanie dla Młodych; podkreślił, że działał zgodnie z prawem uchwalonym przez poprzednie rządy.

Wojewoda nie zgodził się również z tym, że odpowiada - jak twierdzi pomorska PO - za "niewydolny urząd województwa pomorskiego" i półroczne kolejki, jeśli chodzi o zgodę na zatrudnianie obcokrajowców. Według niego winę za taki stan rzeczy ponosi poprzedni wojewoda i ówcześni szefowie MSWiA, w tym Grzegorz Schetyna. "Obejmując stanowisko wojewody pomorskiego musiałem zmierzyć się z wieloletnimi zaniedbaniami w kwestii zatrudnienia i organizacji pracy w oddziale zajmującym się legalizacją pobytu i pracy cudzoziemców w naszym województwie" - napisał.

Drelich nie zgadza się też z zarzutem, że w ramach tzw. dekomunizacji bez żadnych konsultacji z mieszkańcami i samorządem zmienił nazwy siedmiu ulic w Gdańsku, m.in. ul. Dąbrowszczaków na Lecha Kaczyńskiego. "To kolejny przykład nieznajomości, bądź świadomego przeinaczania obowiązującego prawa" - ocenił i przypomniał, że ustawa z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu nakładała na jednostki samorządu terytorialnego obowiązek zmiany nazw ulic. Podkreślił, że włodarze Gdańska mieli prawo i możliwość dokonania zmian nazw ulic we własnym zakresie. "Większość samorządów województwa pomorskiego zrealizowała obowiązek wynikający z ustawy (...) z ustawowych zadań nie wywiązała się Rada Miasta Gdańska, w której większość ma PO" - dodał.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.