PARTNER PORTALU
  • BGK

Wójt Płaskiej prawomocnie uniewinniony od zarzutów korupcyjnych

  • PAP/EM    30 marca 2017 - 16:45
Wójt Płaskiej prawomocnie uniewinniony od zarzutów korupcyjnych
Mimo udziału w kontrolowanym wręczeniu łapówki, wójt został uniewinniony (fot. fotolia)

Sąd Okręgowy w Suwałkach prawomocnie uniewinnił wójta gminy Płaska (Podlaskie) od zarzutów żądania i przyjęcia łapówki. To powtórny proces; w pierwszym zapadł wyrok skazujący uchylony w postępowaniu apelacyjnym.




• Wójt gminy Płaska został zatrzymany w czasie policyjnej akcji kontrolowanego wręczenia łapówki.

• Po zakończeniu pierwszego procesu sąd skazał wójta na 3 lata więzienia bez zawieszenia, 40 tys. zł grzywny oraz 5-letni zakaz zajmowania stanowisk w administracji państwowej i samorządowej.

• W powtórnym procesie sąd samorządowca uniewinnił. Zakwestionował bowiem legalność policyjnej prowokacji, a zeznania głównego świadka oskarżenia uznał za niewiarygodne.

We wrześniu 2011 roku wójt gminy Płaska Wiesław G. i miejscowy przedsiębiorca, który miał być pośrednikiem w przekazaniu pieniędzy, zostali zatrzymani w czasie policyjnej akcji kontrolowanego wręczenia łapówki.

Na tej podstawie Prokuratura Okręgowa w Łomży oskarżyła samorządowca o żądanie - w związku z pełnioną funkcją publiczną - 280 tys. zł i przyjęcie 120 tys. zł, co miało być pierwszą częścią tej łapówki.

Jak podawała wówczas policja, korzyść majątkowa miała związek z inwestycjami budowlanymi w gminie, chodziło o przydomowe oczyszczalnie ścieków - projekt o wartości 8 mln zł, dofinansowany z funduszy unijnych. Od łapówki samorządowiec miał uzależniać bezproblemowy odbiór i rozliczenie inwestycji.

Po zatrzymaniu i postawieniu zarzutów wójt trafił do aresztu, opuścił go po wpłaceniu 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Zarówno w śledztwie, jak i później przed sądem, do zarzutów się nie przyznał.

Po opuszczeniu aresztu samorządowiec powrócił do pracy w urzędzie. W czerwcu 2012 r. odbyło się w gminie referendum w sprawie jego odwołania, ale było nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. W jesiennych wyborach w 2014 roku Wiesław G. został ponownie wybrany na stanowisko wójta.

Na początku kwietnia ub. roku sąd w Augustowie skazał go na 3 lata więzienia bez zawieszenia, 40 tys. zł grzywny oraz 5-letni zakaz zajmowania stanowisk w administracji państwowej i samorządowej.

W postępowaniu odwoławczym Sąd Okręgowy w Suwałkach uwzględnił jednak apelację samorządowca i wyrok skazujący uchylił. Ocenił bowiem, że są poważne wątpliwości co do legalności działań operacyjnych podjętych wobec oskarżonego i wymaga to dokładnego wyjaśnienia przez sąd pierwszej instancji.

W powtórnym procesie Sąd Rejonowy w Augustowie samorządowca uniewinnił. Zakwestionował bowiem legalność policyjnej prowokacji, a zeznania głównego świadka oskarżenia uznał za niewiarygodne.

Apelację złożyła łomżyńska prokuratura, ale w czwartek suwalski sąd okręgowy ją oddalił, uniewinnienie utrzymując w mocy. "Sąd uznał, że kontrola operacyjna, która była stosowana w tej sprawie, była nielegalna" - powiedział rzecznik tego sądu Marcin Walczuk.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (2)

  • pot, 2017-03-31 13:56:48

    może jakieś słówko dlaczego prowokacja była nielegalna.
  • Sądy mogą wszystko!, 2017-03-31 11:05:03

    Uważam, że wszystkie takie i podobne prowokacje stwarzają fikcję, w rezultacie której żadne publiczne pieniądze nie zostały zdefraudowane czy ukradzione!!! Przecież te pieniądze zostały wypłacone policyjnym agentom na "akcję" z jakiejś kasy i po akcji do tej kasy wróciły!!! A jeśli nie wró...ciły, to z pewnością skręcił je nie prowokowany lecz policja, bo policja już na pewno by przypilnowała, żeby prowokowany tych pieniędzy nie zatrzymał przy sobie! Więc, jeśli owa prowokacja był fikcją (z definicji) to ewentualne przestępstwo korupcji też było fikcją, czyli nie prawdą, bo w rzeczywistości żadna kradzież i/lub przywłaszczenie nie zaszło!!! Czy sądy w Polsce mogą skazywać na podstawie fikcyjnych (nieprawdziwych) zarzutów czy oskarżeń? W ostateczności wpuszczony w maliny prowokowany mógłby się bronić przed sądem twierdząc, że myślał, że bierze udział w tiwi-szoł "ukryta kamera", lecz kiedy się przekonał, że nie, natychmiast zwrócił gadżety w postaci pieniędzy prowokatorom!!!! Buuuhahahahaa! Myślę, że mec. Giertych obroniłby taką tezę. Nie zgadzam się na płacenie podatków na utrzymanie takiej policji, która zamiast łapać złodziei, prowokuje Ludzi i nakłania do popełniania przestępstw!!! Toż to postawienie wszystkiego na głowie, kompletna paranoja!!!  rozwiń