PARTNER PORTALU
  • BGK

Wybory samorządowe. Krzysztof Żuk będzie startował z własnego komitetu

  • PAP/AH    15 marca 2018 - 15:29
Wybory samorządowe. Krzysztof Żuk będzie startował z własnego komitetu
Chcemy, żeby na liście kandydatów do rady miasta znaleźli się ludzie nie tylko związani z partiami politycznymi, ale też aktywiści, społecznicy związani z różnymi środowiskami - mówi Krzysztof Żuk. Fot. UMCS

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk, który jest przewodniczącym PO w regionie lubelskim, w nadchodzących wyborach samorządowych będzie startował z własnego komitetu wyborczego. Na listach kandydatów do rady miasta tego komitetu mają się znaleźć osoby z różnych środowisk.




  • Krzysztof Żuk już wcześniej zadeklarował, że będzie się ubiegał o reelekcję.
  • Na listach jego komitetu wyborczego mają się znaleźć zarówno kandydaci z PO czy Wspólnego Lublina, ale także Nowoczesnej czy lewicy.
  • Jak dodał, nie ma planów podpisywania porozumień z partiami politycznymi.

Od grudnia ub. roku pełni on funkcję przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w regionie lubelskim. W czwartek (15.03) poinformował, że w wyborach samorządowych będzie startował z własnego komitetu wyborczego, na którego listach mają się znaleźć kandydaci do rady miasta z różnych ugrupowań politycznych, ale też działacze społeczni niezwiązani z żadną partią.

- Chcemy, żeby na liście kandydatów do rady miasta znaleźli się ludzie nie tylko związani z partiami politycznymi, ale też aktywiści, społecznicy związani z różnymi środowiskami (…) Jest dużo osób, z nimi rozmawiam, którzy byliby znakomitymi kandydatami na radnych, a nie są w żaden sposób identyfikowani z partiami politycznymi czy z życiem politycznym i dla nich ten komitet wyborczy jest dobrym rozwiązaniem - powiedział Żuk.

Na listach komitetu wyborczego Żuka mają się znaleźć zarówno kandydaci z PO czy Wspólnego Lublina (radni tych ugrupowań tworzą obecnie większość w radzie miasta) ale także Nowoczesnej czy lewicy.

Jak dodał, nie ma planów podpisywania porozumień z partiami politycznymi. - Tu nie ma porozumień miedzy różnymi partiami czy komitetami. Tu jest myślenie o stworzeniu takiej listy, która będzie dla Lublina najkorzystniejsza, da nam doświadczonych radnych, z dużą potencjalną odpowiedzialnością za przyszłość Lublina - podkreślił Żuk.

- Komitet wyborczy jest dostępny dla tych wszystkich, którzy swój czas i swoje pasje chcą poświęcić Lublinowi - dodał.

Żuk powiedział, że PO nie wystawi w wyborach samorządowych w Lublinie "konkurencyjnej" listy kandydatów do rady miasta. Podkreślił, że decyzje ws. wyborów samorządowych "na szczeblu poniżej sejmików" leżą w gestii lokalnych liderów partii.

"Platforma Obywatelska w wyborach ogólnopolskich wystawi swoją listę przyszłym roku. Co do listy do sejmiku przypuszczalnie będzie wspólna lista z Nowoczesną. To są decyzje Warszawy. My podejmujemy decyzje tutaj w Lublinie, dotyczące przyszłości Lublina i naszych wyborców w oderwaniu od tego politycznego i partyjnego kontekstu" - powiedział Żuk.

"Z punktu widzenia skuteczności działania moje zaangażowanie polityczne niewątpliwie ułatwi mi realizowanie tych zamierzeń i mogę zapowiedzieć komitet wyborczy wyborców, skierowany do wszystkich, których lublinianie będą mogli określić jako wiarygodnych i sprawnych w działaniu" - dodał.

Program komitetu wyborczego Żuka obecnie powstaje, ma być gotowy w kwietniu. Prezydent zapowiedział, że założenia programu będą konsultowane podczas spotkań z mieszkańcami w dzielnicach.

Żuk jest jak dotąd jedynym zadeklarowanym kandydatem na prezydenta Lublina w nadchodzących wyborach. Prezydentem miasta jest drugą kadencję, w ostatnich wyborach wygrał w pierwszej turze uzyskując ponad 60 proc. głosów.

Jego głównym rywalem najprawdopodobniej będzie reprezentant PiS, którego nazwisko nie jest jeszcze znane. 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (1)

  • jancz, 2018-03-16 13:05:54

    Znam to już z poprzednich wyborów, gdy UW oraz PO zaczęły tracić władzę. Nagle z działaczy partyjnych stawali się bezpartyjni. Dla zmyłki wyborców. Ale i tak prowadzą stale politykę sprzyjającą macierzystej partii; kadry, zamówienia u swoich, koncerty, występy, nagrody, zapraszani goście z odczytami... - byle tylko dać zarobić swoim. Tak jakby przynależność do PO, z której pleców i zaplecza przez lata się korzystało, stała się czymś wstydliwym, czy nawet śmierdzącym. Hmmm, aż tak źle?  rozwiń