PARTNER PORTALU
  • BGK

Z Nysy ucieka najwięcej młodych w kraju. Ale miasto ma niecodzienne pomysły

  • Michał Nowak    4 sierpnia 2016 - 06:51
Z Nysy ucieka najwięcej młodych w kraju. Ale miasto ma niecodzienne pomysły
Kordian Kolbiarz o poszerzaniu granic Nysy, nowych miejscach pracy i wyludnianiu się miasta (fot. Miasto Nysa/youtube.com)

Mają podwójne 500 plus, chcą produkcji, nie montowni i poszerzenia granic. Do tego będą sprzedawać działki za 15 proc. wartości. Wszystko po to, aby miasto się rozwijało, a w konsekwencji – przestało wyludniać. Bo jak mówi w rozmowie z serwisem Portalsamorzadowy.pl Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy, gmina zmaga się z największym odpływem młodych na skalę kraju.




Ostatnio zapowiedział pan, że miasto ma zamiar powiększyć swój teren. Chodzi o 150 hektarów strefy ekonomicznej, które leżą w obrębie sąsiadujących wsi – Radzikowic i Goświnowic. Dlaczego Nysie tak na tym zależy?

Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy: – Naszym głównym celem jest włączenie do granic administracyjnych miasta terenów, które są pod zarządem nyskiej strefy ekonomicznej. Po wejściu w granice miasta odeszłyby dla tych terenów koszty związane z odrolnianiem. To jest dla nas duża szansa, bo obecnie inwestor, który wchodzi na teren poza miastem, musi płacić za to duże pieniądze. Włączenie tych terenów do miasta oznacza oszczędności dla inwestorów, ale też szanse na ściągnięcie do Nysy tych, którzy miejsca pracy tworzą.

Ale poza terenami strefy ekonomicznej Nysa jest gotowa zagarnąć też część sołectw, o ile będzie zgoda mieszkańców.

– Mieszkańców tych sołectw, którzy uznają, że chcieliby mieszkać w granicach miasta, z całą pewnością wysłuchamy i jest możliwość przyłączenia ich. Ale dementuję pogłoski, że chcemy kogoś włączać na siłę, bo nam to jest do niczego niepotrzebne. Zależy nam przede wszystkim na terenach inwestycyjnych. Na pewno jest czas na to, żeby przeprowadzić dyskusję z mieszkańcami okolicznych sołectw i jeśli będą chcieli wejść do granic miasta, to tak zrobimy. Jeżeli nie, to nie będziemy się upierać. Naszym celem głównym są tereny inwestycyjne.

Kilka lat temu Nysa już raz próbowała poszerzyć granice, ale wtedy nie wyszło. Był opór mieszkańców?

– To było dawno, ale z tego, co pamiętam, większość mieszkańców – np. miejscowości Konradowa – była za tym, aby zostać włączonym do gminy. Ale wtedy wszystko się rozbiło o koszty związane ze zmianą dowodów osobistych i temat umarł. Teraz jest czas, aby ten temat podjąć jeszcze raz, wrócić do rozmów. Tym bardziej że miejscowości, które leżą tuż przy granicy Nysy, są w obrębie jednej gminy. To nie jest tak, że wzorem Opola chcielibyśmy anektować inne gminy, tacy mocni nie jesteśmy i nasze ambicje kleimy na miarę tego, co możemy zrobić. Mówimy o kilku sołectwach, które już stały się tzw. sypialniami miasta. Tam nie ma już rolnictwa, one utraciły swój charakter wiejski. To są często miejscowości domów jednorodzinnych. Naturalną koleją rzeczy byłoby włączenie tych miejscowości do granic miasta na zasadzie kolejnych dzielnic.

Kiedy odbędą się spotkania z mieszkańcami w tej sprawie?

– We wrześniu pokażemy naszą propozycję, które sołectwa naszym zdaniem można by włączyć. Z tą propozycją będziemy się spotykać z mieszkańcami poszczególnych sołectw. Jeśli część mieszkańców będzie chciała, a część nie, zorganizujemy coś na kształt głosowania. Jeśli większość będzie chciała przyłączenia, zrobimy to. A jeśli spotkamy się z niechęcią wśród większości, to pomysł porzucimy, bo miasto nie ma interesu w tym, żeby kogoś na siłę przyłączać. To mają być korekty granic miasta w obrębie jednej gminy.

Może tych mieszkańców zachęcą nowe miejsca pracy? Jest duże zainteresowanie przedsiębiorców terenem po byłej Fabryce Samochodów Dostawczych. Przynajmniej trzy firmy są zainteresowane otwarciem tam zakładów, m.in. Kler.







×
KOMENTARZE (6)

  • cierpliwy, 2016-08-17 12:13:34

    Do leo: Leć do Brukseli i powiedz to Tuskowi a może dostaniesz pochwałę w jadłospisie POkrętaczu. Popraw na dachu, swoją antenę, abyś lepiej widział i słyszał Twoich szefów w Berlinie.
  • Iza, 2016-08-08 11:19:15

    Do cierpliwy: Demografia to problem wieloletni, skutki błędów rządzących widać w niej po kilkunastu latach i skutki te nawarstwiają się. Równie dobrze więc każdy kolejny rząd, w tym kaczorkowski można o to zapytać. Warto wiedzieć, o czym się pisze.
  • leo, 2016-08-05 21:20:20

    @cierpliwy - nie obnoś się tak ze swoją głupotą, bo śliwki zgniją u proboszcza. Pisdzielstwo to choroba, gorsza od francy.