PARTNER PORTALU
  • BGK

Zabrze: Mieszkańcy upamiętnili ofiary katastrofy w kopalni Makoszowy

  • PAP    28 sierpnia 2016 - 12:59
Zabrze: Mieszkańcy upamiętnili ofiary katastrofy w kopalni Makoszowy
Poza rodzinami poległych, w uroczystościach wzięli udział górnicy, mieszkańcy Zabrza i przedstawiciele władz, wśród nich posłanka Barbara Dziuk i prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. (Fot. Piotr1952, fotopolska.eu/wikimedia, licencja Creative Commons)

• Bliscy ofiar, górnicy i mieszkańcy Zabrza upamiętnili w niedzielę (28 sierpnia) ofiary katastrofy w kopalni Makoszowy – jednego z najtragiczniejszych wypadków w polskim górnictwie.
• 28 sierpnia 1958 r. w wyniku pożaru w tej zabrzańskiej kopalni zginęło 72 górników.




Uroczystości z okazji 58. rocznicy katastrofy rozpoczęły się rano od złożenia wieńców i zapalenia zniczy przy pomniku pamięci poległych górników, stojącym na skwerze przed kopalnią. Odsłonięto go w 50. rocznicę wypadku. Później w kościele pw. św. Krzyża odprawiono mszę w intencji wszystkich górników, którzy zginęli w całej historii kopalni Makoszowy.

Roman Rzemek, który w katastrofie sprzed 58 lat stracił ojca, do dziś wspomina ten dzień jako jeden najtragiczniejszych w swoim życiu. Co roku uczestniczy w uroczystościach upamiętniających ofiary. Gdy zginął jego ojciec, miał 15 lat. Mimo to trzy lata później sam zdecydował się zostać górnikiem, w tej samej kopalni. Był w niej zatrudniony do 1994 r.

- Ojciec pracował w sumie krótko - tylko cztery lata, w związku z tym mieliśmy bardzo niską rentę rodzinną. Musiałem rozpocząć pracę żeby pomóc rodzinie, w której było czworo dzieci. Pieniądze oddawałem mamie - wyjaśnił pan Roman.

Poza rodzinami poległych, w uroczystościach wzięli udział górnicy, mieszkańcy Zabrza i przedstawiciele władz, wśród nich posłanka Barbara Dziuk i prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik.

- Musimy pamiętać jakie są korzenie i rola przemysłu oraz to, ile przemysł wniósł w rozwój Europy, także Zabrza. Dzisiejsza uroczystość pokazuje, że w Zabrzu pamiętamy o tych ludziach, którzy zjechali na "wieczną szychtę". Ci ludzie pracowali przede wszystkim dla swoich rodzin, aby zapewnić im godne życie, ale pracowali też dla miasta i regionu. O tym nam nie wolno zapominać - powiedziała Mańka-Szulik.

Jak dodała, nikt dziś nie wątpi, że przemysł musi przejść restrukturyzację. - Ale musi to być mądra restrukturyzacja, bo zbyt wiele istnień ludzkich oddało życie za to, żeby to wszystko było dobrze poukładane. My jesteśmy za to odpowiedzialni i wierzę, że wszyscy dołożymy wszelkich starań, by efekty tych starań były najmądrzejsze - zaznaczyła.

- Historia jest ważna. Wszyscy pamiętamy o tym i podobnych wydarzeniach, aby nie zdarzały się po raz kolejny. Walcząc o przyszłość pamiętamy o przeszłości - powiedział Andrzej Chwiluk ze Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Katastrofa w kopalni Makoszowy była drugą co do liczby ofiar w powojennej historii polskiego górnictwa. Tragiczniejszy w skutkach był tylko pożar w nieistniejącej już kopalni "Barbara-Wyzwolenie" w Chorzowie 21 marca 1954 r., w którym zginęło, według różnych źródeł, od 94 do ponad 100 osób.

Do tragedii w Makoszowach doszło 28 sierpnia 1958 r. Pożar wybuchł 300 m pod ziemią, na nocnej zmianie, podczas cięcia palnikiem acetylenowym żelaznej stropnicy wystającej z ociosu (bocznej ściany wyrobiska). Dym pożarowy przedostał się w rejon, gdzie było ok. 90 górników. Kilka miesięcy wcześniej całą załogę wyposażono w tzw. aparaty ucieczkowe, których wydolność obliczono na 20 minut. Dla wielu górników poruszających się w gęsto zadymionych wyrobiskach ten czas okazał się jednak niewystarczający.

Spowici dymem z obu stron mieli przed sobą 650-metrowy odcinek wyrobiska. W tym chodniku, spośród ok. 90 górników, śmiertelnemu zaczadzeniu uległo 42. W całej katastrofie, spośród 337 zagrożonych górników, 72 zginęło, a 87 poważnie zatruło się gazami. Wśród ofiar byli pracownicy w wieku od 18 do 64 lat.

Kopalnia Makoszowy trafiła w ubiegłym roku do Spółki Restrukturyzacji Kopalń gdzie - jako jedyna w tej spółce, do której dotąd trafiały tylko kopalnie likwidowane - nadal wydobywa węgiel. Zakład ma kłopoty ze zbytem surowca; przynosi straty i korzysta z pomocy publicznej.

Kopalnia może wkrótce zostać wystawiona na sprzedaż w przetargu, co ma być wyjściem naprzeciw oczekiwań związków zawodowych. Związkowcy z Makoszów od dawna domagają się znalezienia inwestora dla kopalni.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (1)

  • zabrzanin, 2016-08-28 15:13:05

    Szulik weź sp.adaj, rzygać się chce jak wszędzie pełno tylko efekty przeciętne.